Kultura

niedziela 04 września 2016 23:27:17

"Smoleńsk" od 9 września w kinie Regis"Smoleńsk" od 9 września w kinie Regis

W języku marketingowców "najbardziej oczekiwana premiera roku" ma zapewnić klucz do sukcesu towaru czy produktu, wprowadzanego na rynek. W kontekście najnowszego filmu Antoniego Krauze "najbardziej oczekiwany" wcale nie musi oznaczać dążności do pomnażania zysków za wszelką cenę, ale o zderzenie oczekiwań z rzeczywistoscią.

Pierwszy, w pełni fabularny film, który dotyka katastrofy smoleńskiej, wywołał już w Polsce tyle polemik, jak żaden chyba inny tytuł. Niektóre media prześcigają się w negatywnych recenzjach, choć filmu prawie nikt jeszcze nie oglądał. Dofinansowania produkcji odmówił Państwowy Instytut Sztuki Filmowej (choć wcześniej nie skąpił grosza na tak "ambitne" filmy jak "Antychryst" i "Pokłosie") a także inne instytucje. Doszło do tego, że "Smoleńsk" został wyprodukowany za pieniądze zwykłych ludzi, poprzez liczne zbiórki publiczne.

Przez cały okres powstawania filmu (prawie 4 lata) reżyser, współpracownicy, autorzy scenariusza, a także aktorzy, którzy w nim zagrali, spotykali się z taką falą niechęci, szyderstw i drwin, jakby kręcili jakiś horror klasy B, a nie film o jednym z najważniejszych wydarzeń w najnowszej historii Polski. Na przykładzie "Smoleńska" widać najlepiej, że walka o wygaszanie pamięci trwa w najlepsze, a jej przeciwnicy mają się dobrze.

Antoni Krauze przed oficjalną premiera filmu udzielił kilku wywiadów. jeden z nich ukazał się w 36. numerze Tygodnika "Solidarność". Oto jego obszerne fragmenty:

– Czego się możemy spodziewać po filmie? Czy będzie to bardziej opowieść fikcyjna, czy ścisłe trzymanie się faktów?
- Fikcyjny jest wątek bohaterki filmu, dziennikarki dużej stacji komercyjnej telewizji. W scenariuszu wzorowaliśmy się, oczywiście, na prawdziwych postaciach i instytucjach ze świata polskich mediów. Cała reszta jest rekonstrukcją prawdziwych wydarzeń. Opowiada o manipulowaniu prawdą. Przypomina też najważniejsze wydarzenia z kilku ostatnich lat związane z tragedią. Pokazuje podziały, jakie powstały w polskim społeczeństwie po Smoleńsku. Film stara się odpowiedzieć na pytania o przyczynę katastrofy, co było powodem, że do niej doszło. Nie doprowadziliśmy fabuły aż do dnia premiery filmu, ale nasza wiedza nie zmieniła się specjalnie w ostatnim czasie. Powstała nowa komisja do zbadania przyczyn katastrofy i musimy poczekać na wyniki jej pracy. Mam nadzieję, że w filmie zawarłem wszystko, co najważniejsze, co udało się do tej pory ustalić ekspertom rozwiązującym zagadkę smoleńską. Film adresuję zarówno do tych, którzy mają poczucie, że prawda o katastrofie nie jest jeszcze ujawniona, jak i do tych, którzy uznali, że wszystko już zostało wyjaśnione i Smoleńskiem nie ma sensu się już zajmować.

– Jak Pan wspomina samą pracę nad filmem?
– Produkcja przebiegała z wieloma trudnościami. W PRL-u nie należałem do ulubieńców władzy. Nawet chwalę się dzisiaj, że jeden z moich pierwszych filmów, „Meta”, był odłożony na dziesięć lat na półkę. Miałem marne doświadczenia z tamtą władzą, ale to, co mnie spotkało podczas realizacji „Smoleńska” – starania, żeby ten film nie powstał – przeszło moje najgorsze oczekiwania. Przyznam się, że parę razy myślałem, że „Smoleńsk” nigdy nie zostanie ukończony.

– Były momenty, gdy chciał Pan w ogóle porzucić pracę nad nim?
– Chyba nie. Ale bałem się, że nie damy rady, że nie doprowadzimy pracy nad filmem do końca. Najgorsze było poczucie, że nawet wśród ludzi, których traktowałem jako sprzymierzeńców, którzy sami się deklarowali, że chcą pomóc przy produkcji filmu, spotkałem się z jakimiś, nie do końca wyjaśnionymi, zachowaniami, które mogły utrącić całą tą sprawę. Zdjęcia udało się dokończyć po dwóch latach, w pierwszej połowie 2015 roku, ale potem znowu były przerwy w postprodukcji. Czekaliśmy na decyzje o kontynuowaniu pracy. Ktoś coś obiecywał, a potem nie dotrzymywał słowa... Nikogo nie oskarżam i się nie żalę, ale wspominam te kilka lat pracy nad filmem jako bardzo trudne chwile. Jednak nie mam poczucia, że zostałem ukarany przez los.

– Jak układała się współpraca z aktorami?
– Film powstawał na marginesie życia artystycznego. Ludzie, którzy zaangażowali się w jego produkcję, należeli do tak zwanej „sekty smoleńskiej”, „moherów”. Tak nas nazywano. Dlatego wielu aktorów odmówiło współpracy, nie chcieli brać udziału w tym przedsięwzięciu. Zapewne do dziś uważają je za skandal. Do tej pory wspominam wypowiedź mojego wieloletniego znajomego, wybitnego aktora Jerzego Stuhra, który ogłosił publicznie, że nie weźmie udziału w tak „nihilistycznym i kłamliwym przedsięwzięciu”, chociaż nikt mu nie proponował wystąpienia w „Smoleńsku”. Marian Opania, od dziesięcioleci mój kolega, którego uważałem nawet za swego przyjaciela, dowiedziawszy się, że chcę, aby wystąpił w roli prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zaprotestował publicznie, zanim złożyłem mu tę propozycję. Oświadczył, że żadnego z braci Kaczyńskich grać nie będzie, bo ich nie ceni. Towarzyszył temu wielki skandal, który miał skompromitować nasz film. Tym bardziej dziękuję wszystkim, którzy zechcieli mi pomóc. Szczególnie aktorom, dla których udział w filmie „Smoleńsk” wiązał się ze środowiskowymi szykanami, a nawet mógł zniszczyć ich kariery. Wiedzieli doskonale, czym ryzykują. Mimo to zagrali w filmie o tak marnej reputacji. Po 10 kwietnia zostaliśmy podzieleni na dwa zwalczające się plemiona. Jak Tutsi i Hutu. Smoleńsk to zapoczątkował, ale ten podział przeniósł się na całość naszego życia. Jeśli chcesz mówić o Smoleńsku, to jesteś zły Tutsi, a jak nie chcesz o tym mówić, to jesteś dobry Hutu. I odwrotnie."

Film w kinie Regis będzie wyświetlany w dniach 9-28 września o następujących godzinach:
9-14 września o godz. 16.00 i 20.10
16-20 września o godz. 15.45 i 18.00
23-28 września o godz. 13.15


Napisz swój komentarz:

Nick:

Komentarz:

By uniknąć spamu wpisz kod z obrazka:

Komentarze użytkowników

Czasbocheński nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo, naruszajace dobra osób trzecich lub wypowiedzi prawem chronione mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Madzia

2016-09-05 20:25:25
I bardzo dobrze, sama wybieram się na ten film i zachęcam innych. Można się zgadzać, można nie zgadzać, ale jak się o filmie chce rozmawiać, to najpierw trzeba go zobaczyć
eskelon

2016-09-06 21:12:11
ja też jestem za - niech każdy ma prawo wyboru i prawo do opinii, ale oceniać ten film można wyłącznie po jego zobaczeniu
Alojzy

2016-09-07 10:16:36
...i po zwiastunie!
ja

2016-09-07 15:02:51
Cieszę się, że wreszcie, mimo wściekłych ataków Lemingradu, udało się p. Krauzemu zrealizować to, co zamierzył. Gratulacje!
parafianka

2016-09-07 22:06:28
żadnego wieszania psów na filmie? cisza na tym forum? Chyba wreszcie normalniejemy
Piast Kołodziej

2016-09-08 09:37:46
Ja sie nie wybieram. Po co oglądać fikcję? Mimo zabiegów obydwu stron by wcisnąć ogłupiałemu społeczeństwu swoją wrsję wydarzeń, ja np. i pewnie wielu innych, nie wie co się stało w Smoleńsku. Ani jedna ani druga strona nie ma żadnych bitych dowodów na swoje wersje. A część z tego co mówi jest po prostu śmieszne. Pan Krauze zrobił więc taką opowiastkę na podstawie jakiś mniemań by rozkręcić i podgrzać nastroje i znów by każdy był skoncentrowany na PiSie i Kaczyńskich. Moża więć powiedzieć, że zrobił robotę polityczną. Było nie było katastrofa smoleńska jest dla Polski całkowitą kompromitacją w świecie. I nie ważne czy to był wypadek czy zamach. W obydwu wypadkach wyszło, że nie potrafimy przypilnować samolotu z ... dwoma prezydentami. Kompromitacja i ośmieszenie się totlane. W takim kontekście jak sie dziwić, że mówią o nas coś w stylu: "Małpa z brzytwą". Śmiać się czy płakać? Robienie więc z czegos takiego wydarzenia kinowego, jeszcze w chwili kiedy nie wiadomo co sie stało i staliśmy sie pośmiewiskiem świata, jest trochę nie na miejscu. Lepiej by zrobił Pan Krauze jak by sie zajął np. jakimś kolejnym filmem dokumentalno-śledczym odsłaniającym nam więcej szczegółów tej bulwersującej sprawy. Bo, powtórzę, do tej pory nie wiadomo co się stało w Smoleńsku.
oko

2016-09-08 22:32:35
Film zrobiony zostaly na zamówieni PIS-owskiego elektoratu a więc teza była z góry ustalona - zginęli bo prawdopodobnie był zamach. Absolutnie nie było żadnych zaniedbań organizatorów lotu , nie było tragicznych błędów załogi w ocenie warunków atmosferycznych, odczytów wysokościomierza oraz w zrozumieniu uwag wieży kontrolnej w Smoleńsku. Na pewno nie było nacisków gen. Błasika, który zachowywał się pod koniec podróży jak dysponent samolotu. Z całà pewnościá Jarosław Kaczyński nie udzielał przez telefon satelitarny żadnych instrukcji bratu Lechowi, prezydentowi RP ( temu, który po wygranych wyborach na prezydenta w 2010 r meldował Jarkowi : - Panie prezesie, zadanie wykonane ! Szczytem kiczu w tym propagandowym filmie jest spotkanie pasażerów Tupolewa z zamordowanymi oficerami. Oczywiście film będzie obowiázkowym obrazem dla uczniów szkół średnich a być może nawet gimnazjalistów.
ricky

2016-09-09 00:21:15
Dwa lemingi się wreszcie obudziły ze snu zimowego. Filmu co prawda nie widziały, ale jak to lemingi - wiedzą lepiej od innych. I już swój sąd wydały: film na polityczne zamówienie. No i dyskutuj z tępogłowymi...
PKo

2016-09-09 08:11:09
Ricky, obawiam się, że to Ty cierpisz na tępotę głowy. Ja też nie pójdę na ten film. Bo i po co? Obowiązek jakiś jest?
Madzia

2016-09-09 22:54:08
A ja dzisiaj byłam na nim. Poraża przedstawiona skala manipulacji, walka z prawdą, cyniczne gierki. Do tego i owego, gównie od strony artystycznej, można by się było przyczepić, ale siłą "Smoleńska" jest nagromadzona dawka emocji, ukazanie jak funkcjonował przemysł pogardy. A że funkcjonuje dalej - ąwiadczą o tym niektóre powyższe wpisy
obiektywnie

2016-09-14 11:23:39
Po co oglądać, jeżeli film w zwiastunie pokazuje, że był zamach. Film zrobiony pod dyktando i fanaberiach Macierewicza. Jeżeli obecna władza nie uznaje ustaleń poprzedniej komisji śledczej i wszczyna swoje śledztwo to nie zleca się produkcji filmu opartego na faktach w fazie śledztwa. Myślę, że nowa komisja jeżeli nie udowodni, że był zamach to zostanie skazana na więzienie jak olimpijczycy z Zimbabwe. Takie czasy :)
TAWS 38

2016-09-14 23:22:34
gdzie takich półgłówków sieją? W zwiastunie jest pokazane, jak przez wnętrze samolotu przelatuje kula ognia. A tu już jakiś mędrek ogłasza, że film zrobiony na żądanie i opowiada o zamachu. Czyli wybuch=zamach? Lemingoza multiplexis...
haha

2016-09-15 09:48:25
Półgłówek to jest z Ciebie i żyją wśród nas. Jeżeli nie dostrzegasz, że kula ognia pojawia się przed zderzeniem z ziemią i przetacza się od strony kokpitu. To co może paliwo zgromadzone jest pod kokpitem a może w kokpicie są silniki?. Patrz ze zrozumieniem i komentuj. Jeżeli nie paliwo czy silniki to to skąd się kula ognia bierze od strony kokpitu i przed zderzeniem z ziemią. Oczywiste jest, że sugerowany w filmie jest zamach.
TAWS 38

2016-09-15 11:02:37
Ja nie mogę, jakie przymuły robią za ekspertów od wszystkiego. Trzy dni temu National Geographic pokazywał rekonstrukcję katastrofy szwajcarskiego samolotu, który wpadł do morza wskutek pożaru, jaki wybuchł dokładnie nad kokpitem. Pożar wywołało zwarcie w instalacji klimatyzacji. Wystarczyło małe spięcie w instalacji, spowodowane uszkodzeniem izolacji jednego kabla, żeby sfajczyć cały samolot. Ale do sekty pancernej brzozy nic nie trafi. Oni razem z kopaczką przekopali cały teren katastrofy na metr w głąb i wiedzą lepiej. Cyt. za Klichem "jak pieprznęło w drzewo, to i urwało". Koniec dyskusji
no tak

2016-09-15 14:07:54
Jak to był pokazany pożar to jak wygląda wybuch. Dziwne, że nikt nie zauważył pożaru podczas ostatnich chwil lotu. Nagle z pożaru zrobił się wybuch ognia niczym bomby. Fajne. Jeszcze dodaj czy od rozpalenia nastąpił wybuch i czy tak to pokazano.
noe

2016-09-25 13:00:31
Barachło takie jak "Smoleńsk" lub " Historia Roja" będzie obowiazkowym filmem dla szkół. Ministerka edukacji I jej koledzy PISowcy już o to zadbali. Mlodzież I nauczyciele sie ciesza bo zamiast siedziec w klasie będa mieć lajtowy spacerek. A ja I moi znajomi wybieramy sie na film "Rzeź Wołyńska", bo tam jest pokazana PRAWDZIWA HISTORIA Polaków a nie history by IPN.
REKLAMA