niedziela 05 lutego 2012 imieniny:
czwartek 26 sierpnia 2010 23:14:55

Na ul. mjra Bacy właśnie kończy się okres wdrożeniowy jednej z najnowocześniejszej stacji uzdatniania wody w Polsce. I choć może trudno w to uwierzyć, ale tak się już stało. Około połowy października w naszych kranach popłynie woda uzdatniana w zakładzie o technologiach, jakich w Europie jest jeszcze bardzo niewiele. W Polsce jedna.
Nowa stacja uzdatniania wody to najważniejsza, najdroższa i najbardziej skomplikowana inwestycja w naszym mieście. Przy tej skali i tak wysokim poziomie technologicznym wszystkie inne lokalne inwestycje są mało znaczące. Bez wody przeżyć się nie da i jest to najbardziej niezbędna rzecz do funkcjonowania czegokolwiek dlatego też możemy mieć niezmierną satysfakcję, że uzdatnianie wody w Bochni odbywać się będzie na najwyższym poziomie technologicznym, jaki jest obecnie dostępny w świecie.
Obecnie na terenie zakładu MPWiK trwają prace rozruchowe, regulacyjne oraz prace sprzęgające cały proces technologiczny nowego zakładu. Inwestycję zaczęto wdrażać już kilka lat temu. Obecnie stacja jest już na końcowym etapie rozruchu.
Sterowanie procesem jest w pełni automatyczne, a zaprogramowane prace i wydajność urządzeń widać na monitorach komputera. Człowiek potrzeby jest tylko do nadzoru i korekty. Obecnie dokonuje się zabiegów ustawień i regulacji, by zgrać i zespolić pracę wszystkich urządzeń. Cały zakład jest monitorowany.
Dla przykładu: proces sedymentacji i koagulacji zastosowany w Bochni jest technologią duńską i przez Duńczyków zastrzeżoną. Na terenie Polski Bochnia jest drugim zakładem stosującym tę metodę. Pierwszy jest w Jaśle lecz mniejszy i jest on tam włączony w proces oczyszczania w starej jeszcze oczyszczalni. W Bochni jest elementem w procesie oczyszczania, który jest od początku do końca w 100% nowy. Na terenie Europy technologie te stosowane są dopiero w Szwecja i Francji. W innych krajach świata były już wcześniej wdrażane w Japonii czy Australii. Proces ten wymaga dodania piasku o specjalnej granulacji. Piasek jest przywożony z Danii lecz jest wielokrotnego użytku.
A jak wygląda proces uzdatniania wody i jej oczyszczania, by mogła popłynąć w naszych kranach? Tych procesów jest kilka. Początkowo woda trafia do pomieszczeń, gdzie odbywa się korekta wody pod względem jej czynnika pH. W przypadku wysokiego czynnika zasadowości urządzenia dawkują kwas siarkowy lub dodają ługu w przypadku za dużego zakwaszenia. Dalej w jednym z pomieszczeń dokonuje się koagulacji. Urządzenia dawkują do wody tzw. koagulant - płyn, który łącząc się z cząsteczkami zawiesin i zanieczyszczeń powoduje ich bardzo szybkie wytrącanie i opadanie na dno zbiornika.
Czymś zupełnie nowym, nie stosowanym do tej pory w bocheńskiej oczyszczalni, jest ozonatornia – czyli pomieszczenie, gdzie dokonuje się utlenianie wody ozonem. Jest to inaczej sposób dezynfekcji
biologicznej, który zabija wszystkie organizmy żywe jak np. bakterie. Proces ozonowania odbywa się w dwóch fazach – wstępnej i końcowej. W międzyczasie wodę poddaje się oczyszczaniu poprzez filtrowanie przy pomocy już wspomnianego piasku.
Po końcowym ozonowaniu woda przechodzi przez filtry węglowe oraz dezynfekcję za pomocą dwutlenku chloru, co jest już dezynfekcją bardzo trwałą.
Zastosowanie w tych procesach np. kwasu siarkowego, mimo, że brzmi to trochę niepokojąco, nie stanowi żadnego niebezpieczeństwa dla jakości wody. W ostatecznej fazie po jakichkolwiek substancjach chemicznych nie ma ani śladu.
Ostatecznym sposobem dezynfekcji wody jest też lampa UV, która promieniowaniem zabija całkowicie każde zanieczyszczenie biologiczne. Nie jest ona także w żaden sposób szkodliwa ani dla wody ani tym bardziej później dla konsumentów.
Końcowy efekt jest nieporównywalnie lepszy. Podstawową różnicą między wodą filtrowaną przez starą stację, a tą uzdatnianą przez nowe urządzenia, będzie jej zdecydowana poprawa smaku, a także pozbycie się jakichkolwiek niepożądanych zapachów. Z pewnością będzie o wiele bardziej przeźroczysta i bez żadnych obaw będzie ją można pić bez przegotowania. Woda spełniać będzie wszelkie wymogi dopuszczenia ustanawiane przez Sanepid i polskie przepisy.
Interesującą rzeczą jest zaprojektowanie zakładu jako dwóch niezależnych ciągów technologicznych. Jak w lustrzanym odbiciu. Dwie niezależne części stacji wykluczają możliwość przerw w dopływie wody. Gdyby awaria lub konserwacja miała miejsce w jednej części jej pracę przejmuje druga i nie ma to żadnego wpływu na ograniczenia w dostawie wody. Wydajność każdej z części wystarczy na potrzeby miasta i okolic. Możliwości starej stacji wynosiły maksymalnie 127 litrów na sekundę. Nowa stacja przerabia już 200 litrów na sekundę. Po 100 litrów na każdą część.
Przypomnieć należy, że bocheńska stacja poboru wody obsługuje nie tylko samo miasto, ale również część gminy Bochnia, całą gminę Rzezawa, prawie całą gminę Drwinia oraz zaopatruje w wodę niewielką część Wiśnicza. Stacja ma duże możliwości przerobowe więc nawet przy dużym zapotrzebowaniu na wodę wraz z postępującą urbanizacją jest w stanie obsłużyć o wiele większy teren i o wiele więcej domostw niż obecnie.
Można powiedzieć, że historia zatacza koło. Ponad 100 lat temu, jeszcze kiedy austriaccy zaborcy utworzyli tu obszar zwany Galicją, Bochnia była trzecim miastem po Krakowie i Lwowie, która posiadała wodociąg miejski. Było więc nasze miasto w czołówce. Teraz – dzięki nowej inwestycji znów do czołówki trafiliśmy – tym razem już europejskiej.
Cały projekt oraz wdrożenie tego najnowocześniejszego systemu jest nadzorowane i przebiega pod okiem dwóch osób, które były uprzejme pokazać nam i zapoznać czytelników z całym tym nowoczesnym obiektem.
Z ramienia Ministerstwa Środowiska projekt nadzorują obecny prezes MPWiK mgr inż. Zbigniew Rachwał oraz wiceburmistrz mgr inż Gustaw Korta - pełnomocnik do spraw Realizacji Projektu. Projekt w jego początkowej fazie budowy był nadzorowany przez Krzysztofa Ziębę – wiceburmistrza poprzedniej kadencji samorządu.
Całkowite koszty tej inwestycji zamykają się kwotą 12 193 000 euro. W tym z Funduszu Spójności kwota dofinansowania wynosi 9 777 984 euro. Koszty budżetu miasta wyniosą więc 2 416 000 euro.
Na koniec na uwagę zasługuje również fakt polskich bardzo restrykcyjnych przepisów środowiskowych. Muł, jaki pozostaje po oczyszczaniu wody, nie może być na powrót wyrzucony do rzeki skąd przecież przybył. Osad jest osuszany i pakowany do worków. Według polskich przepisów traktowany jest jako odpad i nie można go nawet sprzedać jako ziemię do ogródków. We Francji z powrotem wędruje do rzeki.
Komentarze użytkowników
Czasbocheński nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo, naruszajace dobra osób trzecich lub wypowiedzi prawem chronione mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
2010-08-27 00:43:43
2010-08-27 15:21:47
2010-08-27 15:23:20
2010-08-27 15:30:10
2010-08-27 16:57:28
2010-08-27 17:32:41
2010-08-27 22:54:33
2010-08-27 23:00:08
2010-08-28 11:48:36
2010-09-02 00:38:24