Bochnia wydarzenia

czwartek 31 października 2013 10:39:28

Nasi na wołyńskim cmentarzuNasi na wołyńskim cmentarzu

O Przebrażu trudno szukać wzmianki w szkolnych podręcznikach historii. A przecież obrona tej wołyńskiej wioski i tysięcy Polaków, którzy się tam ukryli przed ukraińską czernią z UPA to jeden z naszych piękniejszych, wojennych epizodów. Epizodów z happy endem.

Dowództwo obrony Przebraża, w środku Ludwik MalinowskiNie wiadomo nawet, ilu Polaków udało się uratować dzięki „twierdzy Przebraże”. Współcześni podają, że w szczytowym momencie 1943 roku przebywało tam od 10 do nawet 25 tysięcy uciekinierów przed morderczymi bandami UPA. Przetrwali do wkroczenia na te tereny armii sowieckiej, a stało się to możliwe dzięki wspanialej organizacji i pomysłowości Polaków. Na pewno decydująca była charyzma cywilnego dowódcy Przebraża, Ludwika Malinowskiego, o którym jeszcze podczas oblężenia układano piosenki (http://blogmedia24.pl/node/10429).

Po wojnie nazwę "Przebraże" ukraińskie władze zmieniły na Hajowe (Gajowe). O jego polskiej historii zaświadcza jedynie cmentarz, gdzie pochowano 90 Polaków: ofiary mordów ukraińskich, obrońców, którzy zginęli w walce a także tych, którzy zmarli z przyczyn naturalnych podczas oblężenia.
Jarosław Przybyło z synem Krzystofem na przebraskim cmentarzu
Jarosław Przybylo trafił do Hajowego przez przypadek. Ten mieszkający w Bochni, a pracujący w Krakowie inżynier leśnik jest również aktywnym członkiem odtworzeniowej Drużyny Rycerskiej Jakuba Odrowąża. W ostatnich latach zajęła go historia legionów Piłsudskiego i, idąc ich śladem trafił na Wołyń, do Kostiuchnówki. Tam jednak jego grupa spotkała drużynę harcerską z Łodzi. Ich szef zwrócił uwagę bochnian na cmentarz w Przebrażu i poprosił o pomoc w jego uporządkowaniu. To było w 2012 roku. W 2013 r. Przebraże stało się już celem ukraińskich wakacji Jarosława Przybyło. Pojechali tam w pięciu: Jarosław Przybylo z synem Krzysztofem, Jerzy Turek, na co dzień wicedyrektor SOSW w Bochni, oraz Mariusz Rudnik i Janusz Legutko. Tak się złożyło, że urlopy mogli wziąć na tydzień przed obchodami 70 rocznicy Rzezi Wołyńskiej.

Osławiona ukraińska drogówkaMieszkali w Kostiuchnówce, skąd do Hajowego jest ok. 70 km. Codziennie pokonywali tę trasę z duszą na ramieniu, bowiem jedna z najgorszych rzeczy, jaka może się przydarzyć Polakom na Ukrainie, to spotkanie z miejscową drogówką. Milicjanci, widząc zagraniczną rejestrację, bezwzględnie żądają haraczu, wmawiając jakieś wyimaginowane wykroczenie. Jedynym sposobem jest jazda z kamerką w samochodzie, która wszystko filmuje i można drogówce czarno na białym udowodnić, że jej zarzuty są zmyślone.

Plan mieli ambitny, choć do końca nie zrealizowany: oczyścić i odmalować 170 metrów metalowego ogrodzenia wokół przebraskiego cmentarza. Zaledwie jednak uzbrojeni w metalowe szczotki przystąpili do dzieła, w tej spokojnej zazwyczaj okolicy zaczął się niezwykły ruch. Oto okazało się, że Ukraińcy na 5 dni przed wołyńska rocznicą i wizytą prezydenta Komorowskiego postanowili zrobić drogę do cmentarza! Mieli bowiem nadzieję, że prezydent przyjedzie do Hajowego, aby pokłonić się prochom obrońców Przebraża.

Budowa drogi na cmentarzBochnianie, zapracowani i brudni, ze swoimi szczotkami czy sekatorem w rękach, nagle zostali wkręceni w tryby historii. Co chwilę przyjmowali jakąś delegację, niemal jak oficjalne przedstawicielstwo polskiej dyplomacji. Najpierw, furmanką, pojawił się miejscowy wójt. Potem, już osobowym samochodem – starosta powiatu Kołki. A na końcu, wypasioną bryką – wojewoda łucki. Temu ostatniemu, na widok kamery Jurka Turka zagrała w żyłach dawna, sowiecka, proletariacka czujność. Jurek został okrzyknięty szpionem i chwilę trwało, zanim się wojewoda udobruchał.

Za niedługo przybyli też przedstawiciele miejscowego Urzędu Pracy z pytaniem: czego potrzeba? Przysłali dwóch ludzi do pomocy przy porządkowania cmentarza. W tym celu przyszło też sporo dzieci z Hajowego. Jeden z chłopców stale kręcił się kolo bocheńskiej ekipy. Zapytali, czy rodzice pozwalają mu tutaj przychodzić? Okazało się, że tak jak tylu mieszkańców tej ziemi w przeszłości i dzisiaj, Wołodia był w rozterce. Jego matka ma polskie korzenie i zachęcała go do pomocy Polakom przy cmentarzu, natomiast ojciec – Ukrainiec zabraniał.

Zapracowanych bochnian odwiedzili też polski konsul generalny w Łucku, przedstawiciele kancelarii Bronisława Komorowskiego oraz Biura Ochrony Rządu, którzy badali teren przed ewentualną wizytą prezydenta. Ale prezydent do Przebraża nie przyjechał, choć „ekspresowa” droga została przez Ukraińców skończona na czas. W Łucku dostał jajkiem i najwyraźniej zniechęcił się do dalszych podróży śladami Rzezi Wołyńskiej.

Delegacja z konulatu, kancelarii prezydenta i BOR-uBochnianie planują przyjazd na Wołyń również w przyszłym roku. Kiedy deszcz przerwał im robotę przy ogrodzeniu cmentarza, wybrali się terenowym samochodem w rejs po okolicznych lasach. Postanowili odwiedzić miejsca wokół Przebraża, gdzie kiedyś istniało bardzo wiele polskich wiosek, a także miasteczko Zofiówka. Nie pozostał po nich żaden ślad, przynajmniej taki, który da się zauważyć gołym okiem. Jarek Przybyło ma jednak ambitny plan, aby za pomocą współrzędnych geograficznych i nowoczesnych metod radiolokacji ustalić położenie tych wiosek. Ziemia najpewniej kryje resztki polskich zabudowań, a w nich - szczątki Polaków zariezanych na progu swoich domów. Nikt nigdy ich nie pogrzebał i poszli w niepamięć razem ze swoimi wioskami.
Koncert w katedrze łuckiej
Już w drodze powrotnej, we Lwowie bochnianie dowiedzieli się o "Epitafium Wołyńskim" autorstwa Roberta Grudnia, które miało być odegrane w łuckiej katedrze św. Apostołów Piotra i Pawła 13 lipca. Zawrócili. 130 km, 3,5 godziny jazdy, popsute zawieszenie w samochodzie. Ale są pewni: warto było!

eb

PS. „Historia obrony Przebraża jest właściwie gotowym scenariuszem filmowym” – stwierdził Jarosław Przybyło. Okazuje się, że taki film miał powstać w reżyserii krakowianina Jarosława Banaszka, znanego z takich telewizyjnych seriali jak „Brzydula” czy „Prosto z serca”. Premierę filmu zapowiadano na lato tego roku, w rocznicę Rzezi Wołyńskiej. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Dlaczego? Sam reżyser, zagadnięty o to za pośrednictwem fecebooka, nie odpowiada.

Napisz swój komentarz:

Nick:

Komentarz:

By uniknąć spamu wpisz kod z obrazka:

Komentarze użytkowników

Czasbocheński nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo, naruszajace dobra osób trzecich lub wypowiedzi prawem chronione mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Staszek

2013-11-01 11:25:20
Wielki szacunek dla kolegów.
zapisuję się na następny wyjazd

2013-11-01 11:51:20
A póki co, polecam wszyztkim wspomnienia jednego z głównych dowódców obrony Przebraży, Henryka Cybulskiego - "Czerwone noce"
do "zapisuję się..."

2013-11-01 21:15:40
Zapraszamy. Roboty na pewno nie braknie :-) a "Czerwone noce" gorąco polecam.
TAWS 38

2013-11-01 22:42:01
Brawo, Panie Jarku! Oby więcej takich zapaleńców, jak Pan i Pana koledzy
Holokaust Polaków

2013-11-01 23:21:06
Mówi się tylko o żydowskim holokauście. Polacy także przeszli swój holokaust i to kilka razy. Przed II wojną wymordowano 100 tys. Polaków w Rosji. II wojna - Katyń, zsyłki i mordowanie Polaków przez bolszewię, mordy niemieckie na Polakach czy mordy na Polakach przez Ukraińców. Co do cmentarzy to bardzo dobra robota. Powinny tam jeździć uczniowie z naszych szkół i robić porządek. Choć to mogłoby być trudne. Pozdrawiam
Leśna Wróżka

2013-11-04 14:37:48
Wielki szacunek dla Pana Jarosława. Tacy leśnicy jak Pan przywracją nadzieję...
bochniak

2013-11-07 16:45:29
Na Wołyniu była moja rodzina. Banderowcy... ta historia powinna być omawiana na lekcjach polskiej historii
Aż się prosi o naśladowców

2013-11-07 18:46:33
Ponad 500 miejscowości zostało zniesionych z powierzchni ziemi, taka była skala banderowskiego szaleństwa. Każdy samorząd powinien mieć pod opieką jeden cmentarz, fakt, że wiele zbiorowych mogił trzeba dopiero odnależć. Nasze państwo, a obecne władze w szczególności, nie widzą problemu. Nie było wtedy państwa polskiego by obroniło polskie rodziny, nie ma go i dzisiaj by przynajmniej odnalazło ich mogiły." O t a k e P o l s k e w a l c z y l i ż m y " ?
REKLAMA