Wywiady

czwartek 24 kwietnia 2014 23:23:49

Ewa Drzyzga spotkała się z młodzieżą II LOEwa Drzyzga spotkała się z młodzieżą II LO

Ewa Drzyzga - trzykrotna laureatka Telekamery, nagrodzona statuetką Wiktora w kategorii "osobowość telewizyjna", uhonorowana Złotą Telekamerą - spotkała się z uczniami II LO.

Znana polska dziennikarka. podczas spotkania zorganizowanego przez Wiktorię Stachoń, zdradziła uczniom klasy dziennikarskiej II LO kulisy pracy dziennikarza telewizyjnego. Prowadząca talk show pt."Rozmowy w toku" odpowiadała na liczne pytania młodych adeptów dziennikarstwa:

Nie przeszkadza Pani sława? Nie ma Pani problemu z rozpoznawalnością na ulicy?
Nie (uśmiecha się). Wiecie, jaki mam sposób? W ten weekend chodziłam w ogóle nie umalowana. Zresztą nie stosuję na co dzień makijażu. Ostatnio wiezie mnie pani taksówkarka i mówi: „A Pani to już ktoś nie mówił, że podobna Pani do tej Drzyzgi”? „Mówił, mówił…” Wysiadamy i ona pyta mojego męża: „Ta pani jest, ta pani!” Kiedy dostrzegła potakujące kiwnięcie głową krzyknęła: „O la!”
Nie jest to tak obciążające. Mam wrażenie, że mieszkańcy Krakowa są oswojeni z myślą, że przemieszczam się ulicami tego miasta.

Jak znajdujecie osoby do programu? Czy przechodzą one jakiś casting?
Nie organizujemy castingów, ponieważ w naszym programie ludzie nie odrywają  roli, tylko opowiadają o swoim życiu; natomiast na pewno tak jest, że decydujemy się na tę konkretną osobę spośród innych, która opowie o swojej historii w danym programie. Goście sami do nas się zgłaszają telefonując, pisząc e-mail. Odpowiadają też na zaproszenia do programu, które zamieszczamy na różnych portalach. Osoby, które są zainteresowane tematem, bo coś podobnego w ich życiu się zdarzyło, zgłaszają się do nas. Dokumentaliści rozmawiają z tymi ludźmi, próbują dowiedzieć się, na czym polega ich problem lub co chcieliby powiedzieć na dany temat. Nad programem pracuje trzyosobowy team, dwóch dokumentalistów i jeden wydawca, którzy zastanawiają się nad historią tych osób. Musimy znaleźć to, co je wyróżnia, a co je łączy. Właśnie na tym m.in. polega praca dziennikarska, opisujemy zjawisko i podpowiadamy, jak  sobie z danym problemem poradzić. Ważne jest też to, jak ktoś opowiada daną historię.

Skąd czerpiecie Państwo tematy do programu?
Mamy różne źródła inspiracji. Najczęściej są to ludzie obciążeni swoim bagażem doświadczeń, którzy sami nam o tym mówią, zgłaszają się, prosząc o pomoc w rozwiązaniu problemu. Jesteśmy dziennikarzami, więc inspiracją jest też praca naszych kolegów, którzy opisują życie w gazetach i internecie. Nieocenioną pomocą są też współpracujący z nami psychologowie i psychoterapeuci.

Program Rozmowy w toku nadawany jest od wielu lat, nie czuje się Pani już nim znużona?
To prawda, że jest to najdłużej istniejący program tego typu na rynku - 14 lat, ale wciąż są tak ciekawe tematy, wciąż ktoś chce opowiedzieć o swoich emocjach.

Niekiedy porusza Pani bardzo kontrowersyjne tematy, nie obawia się Pani negatywnych reakcji widzów?
To nie są wymyślone tematy. Czasami słyszę pytanie: „Skąd ty bierzesz tych gości?” Wtedy proponuję, żeby rozejrzeć się, czy czasem w otoczeniu pytających nie mieszkają osoby z takimi trudnościami. Rodzice są w szoku, że problemy młodych ludzi, z którymi wy się spotykacie, a o których nie mówicie swoim rodzicom, istnieją. Chcemy wzmocnić czujność waszych rodziców, żeby na moment skupili się na tym, co do nich mówicie. Może jest jeszcze czas, aby poradzić lub pomóc młodemu człowiekowi.

Czy wykrywacz kłamstw, który jest wykorzystywany w programie, działa tak naprawdę?
Tak, działa. Wariograf ma certyfikat. Takie badanie trwa  dosyć długo i tylko doświadczony  badacz potrafi zinterpretować wyniki badania wykrywaczem kłamstw. Takie urządzenie ma 99,9% skuteczności.

Co wnoszą takie programy jak Tomasz Niecik kocham cię? Czy łatwo jest robić taki program, który wydaje się być tematem o niczym?
To są najtrudniejsze tematy. Zawsze podziwiam moich wydawców za to, że oni potrafią napisać taki scenariusz do „programu o niczym”, bo dla mnie jako dawnego dziennikarza informacyjnego nie byłoby to takie proste. Nasz program to jest talk-show, więc to jest taka cześć, która odpowiada za show i ta, w której dyskutujemy- omawiamy problem. W talk show opowiadamy właśnie o takim fenomenie, jakim jest Tomasz Niecik i dziewczynach, które się w nim kochają. Już niedługo będziemy kręcić nowy program z panem Tomaszem i wiem, że ma coś nowego do powiedzenia (uśmiecha się).

Ile trwa przygotowanie programu zanim wejdzie on na antenę?
Samo przygotowanie programu od wymyślenia do czasu wejścia do studia trwa dwa, trzy tygodnie. Kolejne dwa, trzy tygodnie mijają od nagrania do emisji, bo musimy program zmontować i przesłać go do specjalnego działu, który przygotowuje wersje dla niesłyszących.

Jak zaczynała się Pani przygoda z programem, zadzwonił ktoś do Pani i powiedział, że jest Pani osobą, która może poprowadzić ten program, czy przeszłą Pani przez jakiś casting?
Jedno i drugie. Dostałam telefon z taką propozycją. Ten program wcześniej przez trzy miesiące prowadziła Ewa Bakalarska. Potem była przerwa na wakacje i w tym czasie szukano nowej prowadzącej i właśnie odezwano się do mnie. Był casting, w studio była zaaranżowana widownia, byli statyści, którzy odgrywali role zaproszonych gości, ale ten program nie ujrzał światła dziennego, został zapiany tylko na kasecie, w Warszawie zadecydowano, kto zostanie nowym prowadzącym. No i padło na mnie.

Który program był najtrudniejszy do poprowadzenia?
Na każdym etapie mojego dorosłego życia inną trudność sprawiają mi inne rzeczy, bo ja też dojrzewam razem z moimi gośćmi.  Rozmawiałam z dziewczyną, która prosiła o eutanazję, chciała umrzeć. Przyznaję, że była to dla mnie bardzo trudna rozmowa.

Praca dziennikarza była Pani marzeniem czy jest to kwestia przypadku?
Przypadkiem, tak wyszło, ale nie wyobrażam sobie, żeby robić coś, czego się nie lubi - to jest najgorsza rzecz, jaka się może w życiu przytrafić. Życzę wam, żebyście na czas rozeznali to, co będzie waszą pasją i żeby udało się wam tak zorganizować życie, by praca stała się tą pasją, by nie budzić się rano z myślą: „O Jezu, znów te 8/12 godzin”. Dlatego uczcie się i pracujcie wytrwale (uśmiech) na to, aby się wam udało.

Klaudia Gibała, klasa dziennikarska II LO





Napisz swój komentarz:

Nick:

Komentarz:

By uniknąć spamu wpisz kod z obrazka:

Komentarze użytkowników

Czasbocheński nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo, naruszajace dobra osób trzecich lub wypowiedzi prawem chronione mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Merry

2014-04-25 05:58:32
No nie, znowu to II LO!. Pani Dyrektor, tacy prelegenci na pewno Wam nie pomogą w rankingach. Notujecie co roku jazdę w dół, za chwilę bez trzymanki. To pani Drzyzga robi na tym świetny interes, bo pewnie przy okazji dba o casting do swoich ogłupiających programów. Co się w tej Bochni dzieje!?
Do Merry

2014-04-25 08:45:42
Panią E.D. pytają o pracę dziennikarską ??? Niezły dowcip. Pani E.D. skreśliła się z listy dziennikarzy swoim programem w TVN. Zresztą stacja została ukarana za treści, które w tym programie się pojawiły.
iga

2014-04-25 15:49:30
Przesadzają w tym II LO. Komu to służy? Tylko pani ED.
pytajnik

2014-04-25 21:29:33
Nie jestem przesadnym zwolennikiem Drzyzgi, a już na pewno nie TVN-u, ale powyższe wpisy sugerują jakąś zorganizowaną nagonkę na II LO, na inicjatywy, które realizują ich uczniowie. Czyżby krytykantom chodziło tylko o wystudzenie entuzjazmu uczniów w tej szkoły w podejmowaniu nowych wyzwań, czy może o coś jeszcze?
Do ???

2014-04-25 21:42:01
Uczniowie mają w szkole swoich opiekunów i dyrekcję, którzy są dla nich również wychowawcami. Zaproszenie pani Drzyzgi to było "wyzwanie", ale rozumiane chyba na opak. Podzielam opinie poprzedników: takimi akcjami II LO sobie prestiżu nie zbuduje.
a ja twierdzę:

2014-04-25 23:57:27
zwyczajnie czepiacie się szkoły pod pretekstem czepiania się Drzyzgi
abc

2014-04-26 11:27:19
Przecież Ci uczniowie i uch opiekunowie też mają ograniczony zakres działania. Nie mieszkają w Warszawie, żeby mogli sobie wybierać i przebierać w programach, których biorą udział i dziennikarzach z którymi przeprowadzają wywiady. Jakby w starym ogólniaku też był taki profil i przeprowadzili z Drzyzgą wywiad to również byście zrzędzili? Coś mi się wydaję, że nie...
obrzydliwość

2014-04-26 13:05:02
bocheńskie prowincjonalne piekiełko, podgryzanie się nawzajem, przenoszenie animozji na grunt internetu - pod byle pretekstem. Baczcie tylko, żeby w tej bocheńsko-bocheńskiej wojence zwycięzcami nie okazali się sąsiedzi...
jaga do merry

2014-04-27 03:35:53
Uczniowie klasy dziennikarskiej poznają warsztat pracy dziennikarzy. To wywołuje krytykę? Skąd taka niechęć do II LO? Czemu to ma służyć? Przeprowadzenie wywiadu z kimś nie jest tożsame z identyfikowaniem się z rozmówcą. Na tym polega praca dziennikarska, ze rozmawia się z różnymi osobami. Przykre, że niektórzy tego nie rozumieją! Bocheńska mentalność!
judi

2014-04-28 19:42:59
a olać malkontentów...
REKLAMA