niedziela 05 lutego 2012 imieniny:
poniedziałek 18 maja 2009 12:42:08
Gazeta Krakowska, wydawana przez niemiecki koncern Polskapresse, w piątkowym wydaniu zamieściła tekst o protestach mieszkańców Łapczycy. Zapowiadają oni blokadę trasy E4 w związku z decyzją Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Tarnowie, które uchyliło tzw. decyzję środowiskową na budowę obwodnicy Łapczycy.
Oznacza to, że nie ma na razie pozwolenia na rozpoczęcie wdrażania planów budowy obwodnicy w życie. Decyzja środowiskowa dla tej budowy wydana wstępnie przez wójta Gminy Bochnia Jerzego Lysego została zakwestionowana. Tymczasem, jak donosi dziennikarka pracująca dla niemieckiego wydawcy, mieszkańcy Łapczycy są oburzeni tą decyzją i zapowiadają blokadę drogi. Cały tekst sprawia jednak wrażenie grania na ludzkich emocjach.
W Łapczycy nie ma wypadków
Gazeta przytacza m.in. jeden z najważniejszych argumentów za budową obwodnicy podając, że zginęło tu kilkanaście ludzi, ponad stu zostało rannych, a miejsce obfituje w wypadki. Mieszkańcy, dla których jest to piekło i gehenna, nie mogą się już doczekać tej inwestycji. Ważne jest tu jednak użycie czasu. Obserwując sytuację w Łapczycy, można mieć nadzieję, że czasy kiedy ginęli tu ludzie odeszły dawno w przeszłość. Od kilku dobrych lat w Łapczycy nie tylko nikt nie zginął ale nie było tam poważniejszych wypadków. Argumenty podawane przez mieszkańców, przez władze gminy czy przytaczane przez gazetę są więc nieaktualne i dotyczą czasów sprzed kilku czy kilkudziesięciu lat, kiedy niezabezpieczona droga rzeczywiście stanowiła duże zagrożenie. Obecnie jednak po jej modernizacji bezpieczeństwo w Łapczycy bardzo się poprawiło. O poważnych i częstych wypadkach na szczęście nie słychać. Zamontowanie świateł drogowych, znaków ostrzegawczych i ograniczeń prędkości, spowodowało spowolnienie ruchu i obniżenie zagrożeń do minimum. Z kolei nowa nawierzchnia wyeliminowała w dużej części huk i hałas jaki powstawał kiedy jadące TIRY tłukły się o dziury i nierówności. Oczywiście to wszystko jest niewystarczające, bo nic nie uciszy do końca tysięcy sunących samochodów i nie usunie spalin, niemniej jednak warunki znacznie się poprawiły.
Sprzeczność interesów
Sprawa obwodnicy nie jest jednak tak jednoznaczna. To co powoduje, że inwestycja ta jest bardzo kontrowersyjna to może nie sam fakt jej budowy a plan według którego miała by przebiegać. Obecne plany przewidują wyburzanie kilku domów oraz bardzo niekorzystne rozwiązania dla mieszkańców ul. Brodzińskiego, którzy w akcie desperacji rozpoczęli protest. „...Jeszcze raz zgłaszamy zdecydowany protest przeciwko proponowanemu rozwiązaniu węzła „Kolanów” stanowiącego miejsce połączenia istniejącej obwodnicy miasta Bochni z projektowaną obwodnicą wsi Łapczyca na terenie naszych posesji”. (Tekst protestu) Cóż pchnęło bochnian do tak ostrych sformułowań? Koncepcja, przygotowana przez warszawską firmę Jacobs, na zlecenie GDDKiA, czyli głównego inwestora. Dokument przygotowany z rozmachem, nienaganny od strony technicznej, tyle – że nie liczący się z realiami. A te realia to szosa i wiadukty (mające kosztować pomiędzy 120 a 160 mln zł), poprowadzone na terenie, gdzie z chwili obecnej znajduje się 9 domów – wszystkie po stronie miasta! Nic więc dziwnego, że złość mieszkańców ulicy Brodzińskiego kieruje się w stronę sołtysa Łapczycy oraz wójta Gminy – inicjatorów takiego planu. Bo to oni głównie – bez przemyślenia, forsują taki wariant obwodnicy. DO mieszkańców dołączyła ostatnio Rada Miasta, która wyraziła swe poparcie protestującym w stosownej uchwale.
Pytanie w tym miejscu brzmi czy nie dało się stworzyć planów alternatywnych, takich które byłby bezkolizyjne, nie zakładały by burzenia domów, wywłaszczania mieszkańców, niszczenia królewskiego szlaku Via Regia, nie kosztowały by 160 mln zł i bez budowy wiaduktów czy tuneli? Tego nie wiadomo ale chyba nic nie stało na przeszkodzie. GDDKiA w piśmie jakie skierowała do stowarzyszenia Prospector, które również protestowało w tej sprawie, i które nam udostępniono, niby zapewnia, że wszystko jest w porządku. Nie ma tam jednak ani słowa o planach które zakładały by budowe np. po południowej stronie drogi E4. Wszystkie plany dotyczą strony północnej, z których najlepszy, zpunktu widzenia stowarzysznia, byłby wariant II zakładający drogę po południowej stronie szlaku. A inne plany bardzo by się przydały, szczególnie teraz kiedy wymogi i dyrektywy Komisji Europejskiej kładą na sprawy ochrony przyrody szczególny nacisk. W wielu krajach zaczynają już funkcjonować przepisy, że przypadku kiedy droga koliduje z terenami które mają wartość przyrodniczą, muszą być stworzone plany alternatywne. Zalety szlaku zostały ostatnio nagłośnione przez wyżej wspomniane stowarzyszenie. (Oświadcznie stowarzyszenia) W piśmie jakie skierowano do mediów i instytucji stowarzyszenie to słusznie podkreśla, że wyjątkowe wartości historyczne i przyrodnicze królewskiego szlaku, niewątpliwie były by zniszczone przez budowę kontrowersyjnej obwodnicy. Do protestów mieszkańców Bochni dołączyły więc też instytucje pozarządowe.
Dodatkowej pikanterii całej sprawie dodaje jeszcze zbliżająca się już do Bochni budowa pobliskiej autostrady. Jej budowa już z samego założenia ma rozładować ruch na „czwórce” i usprawnić transport w kierunku Tarnowa i dalej do Rzeszowa. Mieszkańcy Łapczycy nie chcą jednak czekać. Chcą budowy natychmiast, nie biorąc pod uwagę faktu, że włożenie 160 mln zł podatków ludzi, wywłaszczenie mieszkańców i zburzenie domostw, zniszczenie Via Regii, może okazać się bezsensowne, gdyż autostrada może przejąć ruch z Łapczycy. Na argumenty mieszkańców, że w Olkuszu nic podobnego się nie stało, można odpowiedzieć: a co stoi na przeszkodzie wstawić zakaz wjazdu TIRów do Bochni od strony Łapczycy? Co stoi na przeszkodzie wstawić wzdłuż drogi ekrany dźwiękochłonne? O tym się jednak nie mówi.
Natomiast nieoficjalnie mówi się, że dodatkowym argumentem który sprawia, że mieszkańcy Łapczycy z takim zapałem forsują obwodnicę, jest chęć zarobienia na wykupie działek, za które w przypadku tej inwestycji można by było uzyskać przyzwoite ceny. Trudno im się zresztą dziwić. Nie ulega kwestii, że budowa każdej nowej drogi stwarza właścicielom gruntów taką dogodną okazję. Pod warunkiem oczywiście, że są zainteresowani sprzedażą. Jeśli tak jest to w tym przypadku niektórym mieszkańcom Łaczycy trafia się dogodna okazja by nie tylko mieć obwodnice wsi ale także nieźle na niej zarobić. Niestety interesy miasta, interesy historii i naszej kultury oraz wsi Łapczyca są najwyraźniej sprzeczne.
Nie da się ukryć, i nikt tego nie zakwestionuje, że mieszkańcy wsi nie mają lekkiego życia. Mimo znacznej poprawy bezpieczeństwa i obniżenia hałasu, nie rozwiązuje to jednak do końca ich trudnej sytuacji. Natężenie ruchu nie zmalało, hałas jest niższy ale dokuczliwy, spalin nikt nie usunie. To sprawia, że Łapczyca nie jest atrakcyjnym miejscem do zamieszkania, a już w szczególności blisko drogi. Znalazły by się jednak z pewnością rozwiązania, które mogły by pogodzić wszystkie strony i przy okazji zaoszczędzić jeszcze ok. 160 mln zł. Tylko czy komuś chce się nad nimi pomyśleć?
pw
Komentarze użytkowników
Czasbocheński nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo, naruszajace dobra osób trzecich lub wypowiedzi prawem chronione mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.