Felietony/Opinie

sobota 01 sierpnia 2009 10:27:07

Żyjemy w szczęśliwych czasach

Jakie to uczucie kochać, być kochanym, żyć planami na przyszłość, realizować swe zamierzenia w towarzystwie sprawdzonych przyjaciół? Gdy ma się dwadzieścia lat nieważne jest co było, ani co będzie, żyje się tu i teraz.

     Oni byli dokładnie tacy sami: kochali i byli kochani, pokończyli szkoły, zdali maturę, chcieli żyć dla kraju, pomagać mu, w myśl hasła „nie żyje się z Ojczyzny, ale dla Ojczyzny”. Pewnie zostaliby inżynierami, lekarzami, cenionymi naukowcami… ale nie zdążyli.
   Nikt ich nie pytał o ich własne plany. Zmiażdżył ich walec historii, ta bezrozumna maszyna, kierująca się sobie tylko znanymi trajektoriami. Szli jak kamienie na szaniec z głęboką wiarą, że warto uczynić z siebie ofiarny stos. Czy było warto?

   Jest taka mogiła, która dzisiaj, 1 sierpnia, przywodzi na myśl przykłady największego z możliwych poświęcenia w imię wyższych celów, to mogiła harcerskiego batalionu „Zośka” na warszawskich Powązkach. Leży ich tam kilkuset, prawie cały oddział. Byli harcerzami, wiernymi do końca zawołaniu „Bóg-Honor-Ojczyzna”. Na ich mogile stoją dzisiaj brzozowe krzyże, sprawiające wrażenie, jakby wspierały się wzajemnie ramionami, tak jak oni wspierali się za życia. Prześledźmy te tabliczki – pod każdą czai się nić ludzkiego życia, przerwana w najmniej spodziewanym momencie, 20, 21 roku, w jednym przypadku nawet 11.

   Gdy dzisiaj przeklinamy wszystko i wszystkich naokoło, chcemy wiać „z tego dziadostwa”, pomyślmy o tamtych chłopakach i dziewczynach, których nikt nie zapytał, czy chcą tak szybko umierać i uwierzmy, że żyjemy we wspaniałych czasach…

Napisz swój komentarz:

Nick:

Komentarz:

Komentarze użytkowników

Czasbocheński nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo, naruszajace dobra osób trzecich lub wypowiedzi prawem chronione mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

REKLAMA