Fotoreportaże

piątek 06 sierpnia 2010 08:33:48

Nasi na XVI Przystanku Woodstock - zobacz - oceń sam (FOTO)Nasi na XVI Przystanku Woodstock - zobacz - oceń sam (FOTO)

W dniach 30 lipca – 1 sierpnia w Kostrzynie nad Odrą (lubuskie) odbyła się kolejna edycja „najpiękniejszego festiwalu świata”, jak mówi swoim charakterystycznie zachrypniętym głosem jego twórca, Jurek Owsiak.




   Jak zwykle licznie (około 40 do 50 osób) reprezentowana była na Przystanku nasza wspaniała Bochnia i jej nie mniej wspaniałe okolice. Bocheńska flaga dumnie wisiała na potężnej scenie (podobno największej w Europie, a może i na świecie – 60 m długości!) oznajmiając wszem i wobec o naszej obecności.

   12-godzinna podróż bezpośrednim pociągiem z Bochni do Kostrzyna przebiegła szczęśliwie i bezpiecznie. Na każdym kroku wszyscy zawierali nowe znajomości. To jest zresztą nieodłączna cecha tego festiwalu - otwartość na drugiego bez względu na pochodzenie, wyznanie, wiek czy status społeczny. Hasło „Miłość – Przyjaźń - Muzyka” nie jest tutaj jakimś pustym sloganem, jak te polityczne stosowane podczas kampanii wyborczych. Oczywiście, jak w każdym 300-tysięcznym mieście zdarzają się idioci, którzy tej filozofii „nie czają” i szukają okazji do dymu, ale to dosłownie promil z promila. Wbrew obiegowej opinii nie jest to też impreza ćpunów i degeneratów. To jasne, że piwsko leje się strumieniami, ale umówmy się: nie jest to koncert Filharmoników Wiedeńskich, tylko festiwal rockowy... Choć, Wrocławscy kiedyś na Przystanku byli (jeszcze w Żarach), zagrali wtedy polski hymn i „Bolero” Ravela. W tym roku Leszek Możdżer i Tymon Tymański zaprezentowali Chopina w jazzowych aranżacjach. Muzyczna różnorodność na Woodstock to coś, co pozwala  każdemu się tam dobrze bawić . No, chyba że komuś odpowiada jedynie „bardzo różna” muzyka, jaką dzień w dzień serwuje nam radio Eska... 

   Tam każdy z koncertów był inny, każdy wyjątkowy. Świetny show dała Justyna Steczkowska. Podczas „Buenos Aires” w niebo na tle niesamowicie oświetlonej sceny wystrzeliły kolorowe confetti. Nikt nie krzyczał do piosenkarki, aby pokazywała to i owo, choć publika była trochę bardziej „nieokrzesana” niż ta z bocheńskiego rynku...:)
O koncertach pisać można wiele, ale po co? Lepiej to gdzieś zobaczyć, np. na You Tube, wyjdzie też DVD, wszystko rejestrował Canal Plus. 

   W piątek na dużej scenie (bo było w sumie scen pięć) zagrali między innymi: Ewelina Flinta (która parę lat temu to właśnie na Przystanku w Żarach zadebiutowała śpiewając „Mercedes Benz” Janis Joplin), amerykańska kapela Papa Roach, transowy Łąki Łan, i znany z Dni Bochni 2009 Lao Che. No i oczywiście Nigel Kennedy Quintet... kapitalny koncert.

  W drugi dzień, w sobotę, wystąpili: Sen Zu, Pampeluna, Maleo Reggae Rockers (który to już raz Darka Malejonka na Przystanku?), Girl in Coma, Life of Agony i inni.

   Niedziela: Titus Tommy Gun, Armia, Jamajczycy z Morgan’s Heritage Peetah & Gramps, Tonic, i na koniec - laureat Złotego Bączka 2009 (nagroda internautów dla najlepszego wykonawcy festiwalu) - Michał Jelonek.  

   Osobny rozdział to koncerty na scenie folkowej i tej z Pokojowej Wioski Krishny, gdzie zagrali m.in. grający irish folk Carrantuohill i punkowe Zielone Żabki.

   Sami „Krishnowcy”, którzy tutaj pokojowo koegzystują z katolickim „Przystankiem Jezus” (gdzie każdy kto zechciał mógł przyjść pomodlić się pod krzyżem, a w niedzielę odprawiano Mszę św.), to także historia na osobną książkę.

   Na Przystanku znalazło się miejsce dla wielu pozytywnych inicjatyw. Można było podpisać listy poparcia dla fundacji obrońców zwierząt „Viva” czy akcji „Wykopmy rasizm ze stadionów”. Można było oddać krew i naładować komórkę pedałując rowerem stacjonarnym. Za przyniesione odpady powtórnego wykorzystania (butelki PET czy puszki aluminiowe) rozdawano wodę mineralną.

  Tematem, który z pewnością warto poruszyć, są spotkania ze znanymi postaciami w tzw. Akademii Sztuk Przepięknych. W tym roku Jurek Owsiak zaprosił między innymi: Marka Kondrata, Andrzeja Wajdę, Krzysztofa Maternę, Marcina Herrę (ze spółki PL2010 – organizatora Euro w naszym kraju) oraz Jerzego Buzka. Tym ostatnim zaproszeniem Owsiak nagiął trochę zasadę, aby nie zapraszać czynnych polityków. Jurek tłumaczył jednak, że chodziło tu bardziej o reprezentanta zjednoczonej Europy (której narody po kilku tysiącach lat prowadzenia rozmaitych wojen między sobą, wreszcie znalazły jakiś sposób na pokojowe współistnienie), a temu projektowi twórca Wielkiej Orkiestry gorąco kibicuje. I nie chodzi tu o jakieś bezwarunkowe poparcie dla tych wszystkich zbiurokratyzowanych do przesady bezdusznych instytucji UE, ale między innymi też o to, aby Polacy poczuli się wreszcie pełnoprawnymi obywatelami Starego Kontynentu. 

   Pamiętając jaką tragedią skończyła się organizowana przez zdawać by się mogło perfekcyjnych Niemców Love Parade, z tego jak przygotowany był Woodstock, mogliśmy poczuć się naprawdę bezpiecznie. 

  Cudzoziemców zresztą było mnóstwo, może nawet czwarta część ogółu. Najwięcej, z oczywistych względów (Kostrzyn leży jakieś 100 km od Berlina), przyjechało Niemców, ale byli też Holendrzy, Brytyjczycy, Ukraińcy, Estończycy, Serbowie, Amerykanie, a nawet Meksykanie i Jamajczycy.

  Trzeba też przyznać, że Owsiakowi przez 15 lat udało się wychować publiczność niezwykłą. Tym ludziom nie chodzi tylko o zwyczajne wyszumienie się (choć na pewno też – to normalka), ale także o naukę rozumnego patriotyzmu. Jak go dzisiaj nam w Polsce bardzo brak, przekonaliśmy się tuż po powrocie, oglądając relację spod pewnego krzyża...

  Powrotu opisywać nie będę, bo nie chcę robić antyreklamy. Jedno słowo: masakra! 12 godzin jazdy pociągiem po 3 dniach „jazdy” z rock’n’rollem to niełatwe doświadczenie (he, he). Ci co byli, wiedzą, o co chodzi:)

  Na koniec: Ludziska! Dziękuję Wam, jesteście tacy, jaki jest ten festiwal: najlepsi na świecie! Pozdrawiam Was cieplutko i do zobaczenia za rok…:) 
Ptahoo

Napisz swój komentarz:

Nick:

Komentarz:

Komentarze użytkowników

Czasbocheński nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo, naruszajace dobra osób trzecich lub wypowiedzi prawem chronione mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Gigli

2010-08-06 13:36:31
Każdy patriotyzm jest dobry. Autor się trochę ścignął z logiką. Generalnie tylko byłem wkurzony jak ruszali ten krzyż spod pałacu. Wystarczyło powiedzieć, że u nas tradycyjnie żałoba trwa rok i po roku ten krzyż można bedzie odnieść do kościoła. I po sprawie. Ale to chyba jest za trudne dla naszych politykierów z PO.
Berdet

2010-08-06 13:39:57
O kurde! Ale jazda! Może było fajnie i muzycznie ale mam wrażenie, że przyjechały tam niezłe czuby :)
patriotka

2010-08-06 17:23:46
Patriotyzm nierozumny, to każdy inny od naszego ;)
Waldi

2010-08-06 21:41:49
Owsiak uczty to towarzystwo patriotyzmu? Nie no w porzadku - szczerze mowiac to bardzo dobrze, ze wpadl na taki pomysl. Jest tylko jeden problem. Patriotyzmu trzeba czasem bronic np. jak napadna na ciebie bandyci (niemieckie gestapo lub ruscy czekisci), z krajow gdzie Jurka Owsiaka nie ma, to co wtedy? Wowczas zdrowy czlowiek chwyta za gnata czy pepeche i wali do nich ile wlezie. Bandytow sie zabija. A jak on tam ich uczy: "Make love not war" to coz z takiego patriotyzmu? Pojda na wojne jaja sobie robic poprzebierani jak pajace? Bez sensu.
Doznania sztuki abstrakcyjnej :)

2010-08-06 21:45:25
Mrożek, Kantor i Gombrowicz razem wzięci nic tu nie wskórają :) :)
pami

2010-08-09 18:36:08
Przystanek Woodstock jest to najpiękniejsze miejsce pod słońce! Chwile, które tam przeżyłam są godne zapamiętania na całe życie. Szkoda mi tylko tych, którzy krytykują ten festiwal, a na nim nie byli... Pozdrawiam wszystkich woodstockowiczów, a szczególnie ekipę bocheńską.
igor

2010-08-10 14:40:18
Szkoda że tak koło siebie śmiecicie...
Mufa

2010-08-11 10:30:34
Nie nie można znów tego tak krytykować. Młodzi ludzie zawsze mają jakiegoś świra i muszą gdzieś odreagować. A to, że nie wszyscy idą do teatru... ? Właśnie dlatego, że jesteśmy bardzo różni i z różnych środowisk. Muzyka wyzwala różne emocje - byle nie było jakiegoś chamstwa czy igrania z kodeksami i policją.
REKLAMA