Interwencje

sobota 01 sierpnia 2009 07:24:47

Czy wrzesień rozwiąże konflikt?

Trwa spór między mieszkańcami Ostrowa Szlacheckiego a firmą Rystal, producentem wysokiej klasy blach i kątowników. Dzięki ostatniemu okresowi prosperity firma się znacznie rozrosła i zwiększyła produkcję. Problem w tym, że - jak twierdzą niektórzy mieszkańcy - rozrost firmy odbywa się kosztem spokoju mieszkańców.

<p> <img align="left" height="61" src="assets/images/SIERPIEN 09/IMG_0 (11).jpg" width="90" />Lista zarzut&oacute;w jest długa. W proteście przeciwko nadmiernemu hałasowi kt&oacute;ry jest efektem produkcji, zawiązał się nawet komitet protestacyjny.&nbsp; W jego skład wchodzą m.in. Artur Materna, J&oacute;zef Jacak, Konrad Bartyzel czy Janina Papciak. Mieszkańcy są poirytowani twierdząc, że nikt się nie liczy z ich pretensjami. A żal&oacute;w mają sporo. Przede wszystkim cierpią na hałas jaki powoduje nie tylko produkcja blach ale także przyjeżdżające TIRy, bardzo często w nocy. Firma usytuowana jest bardzo blisko ich dom&oacute;w. Narzekają na kłopoty ze snem, co jest szczeg&oacute;lnie przykre gdy w grę wchodzą dzieci. Problemem jest także spadek wartości okolicznych działek i nieruchomości, kt&oacute;re straciły na atrakcyjności z powodu powstania dużego i hałaśliwego zakładu. Mieszkańcy podkreślają, że produkcja odbywa się w magazynie, kt&oacute;ry nie jest do tego przystosowany, m.in. z powodu braku odpowiedniej wentylacji.Produkcja odbywa się przy otwartych oknach ze względu na temperaturę w środku i huk maszyn wydobywa się na zewnątrz.&nbsp; Niejednokrotnie interweniowała policja, kt&oacute;ra stwierdziła zakł&oacute;canie ciszy nocnej. W Bocheńskiej Hucie, dzięki zabezpieczeniom, hałas nie wydostaje się na zewnątrz. Można się budować i mieszkać blisko zakładu. Tutaj nie da się żyć. Według mieszkańc&oacute;w firma wybudowała walcarnię w środku wsi. Kiedyś w tym miejscu była stolarnia i mały barak teraz jest duża hala produkcyjna. Problemem dla mieszkańc&oacute;w są też TIRy, i to nie tylko ze względu na hałaśliwość i zanieczyszczanie powietrza. Ich duża liczba przyjeżdżająca do zakładu powoduje, że kierowcy, po długiej podr&oacute;ży, robią sobie toaletę wok&oacute;ł kościoła &ndash; m&oacute;wią protestujący. Ksiądz jednak milczy w tej sprawie i twierdzi, że to nie jest jego sprawa (obok fabryki znajduje się kości&oacute;ł filialny, kt&oacute;rego proboszcz rezyduje w Gawłowie). Jednak zdarzyło się, że ze względu na hałas przerywane są nawet msze. Dochodzi też do sytuacji komicznych, kiedy w nocy kierowcy, kt&oacute;rzy nie mogą trafić do firmy przychodzą do Janiny <img align="right" alt="Dom tuż przy ogrodzeniu zakładu" height="64" src="assets/images/SIERPIEN 09/IMG_0 (6).jpg" title="Dom tuż przy ogrodzeniu zakładu" width="90" />Papciak, mieszkającej obok i pytają czy u niej jest biuro firmy. Cała sprawa otarła się o sądy. Mieszkańcy starają się walczyć o swoje racje i składają dokumenty i protesty do prokuratury czy urzęd&oacute;w. Obecnie prokuratura przygląda się sprawie. Mieszkańcy zwr&oacute;cili się także do instytucji ochrony środowiska. </p> <p> Nie da się ukryć, że produkcja blachy blisko zabudowań jest olbrzymią niedogodnością dla mieszkańc&oacute;w. Właściciele zakładu jednak nie zgadzają się do końca z protestującymi. Twierdzą, że w dzień nie ma przekroczenia norm hałasu. Jak nas poinformował właściciel zakładu, Ryszard Maćkowski, firma jest nastawiona pozytywnie do zaleceń jakie otrzymała od władz i chce iść protestującym na rękę. Zobowiązała się do wyciszenia produkcji w nocy na co mają czas do września i postarają się tego terminu dotrzymać. </p>

Napisz swój komentarz:

Nick:

Komentarz:

Komentarze użytkowników

Czasbocheński nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo, naruszajace dobra osób trzecich lub wypowiedzi prawem chronione mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

REKLAMA