Spółdzielnia

środa 21 października 2009 12:14:53

W Spółdzielni Mieszkaniowej ciągle wrzeW Spółdzielni Mieszkaniowej ciągle wrze

15 stycznia w szkole przy ulicy Windakiewicza odbyło się spotkanie Rady nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej w Bochni z członkami. Przypomnijmy, że Rada w obecnym składzie działa od niespełna pół roku, została wybrana głosami mieszkańców Osiedli podczas Walnego Zgromadzenia w dniu 5 sierpnia 2009.

Ciekawość spółdzielców podsycał zapewne komunikat, który na Osiedlach ukazał się z początkiem roku, a w nim m.in.: „Z przykrością musimy stwierdzić, że niektórzy członkowie Rady nadzorczej destabilizują pracę Rady nie uczestnicząc w jej posiedzeniach skutkiem czego nie możemy podejmować stosownych Uchwał zaleconych przez Walne Zgromadzenie Członków z dnia 5 sierpnia 2009”. W cztery dni później Prezydium Rady w kolejnym zawiadomieniu uściśliło już plan spotkania – jednym z głównych punktów miało być ustosunkowanie się do tzw. „Listu Otwartego”. Pismo, datowane na 18 grudnia 2009 sygnowało 4osoby spośród nowo  wybranej Rady Nadzorczej: Krystyna Data, Celina Kruczek, Anna Płużyczka oraz Mieczysław Tadel. Krystyna Data jest jedyną osobą spośród członków starej rady, która po wyborach 5 VIII zachowała swoje stanowisko. Pozostała trójka to osoby nowe w Radzie, a Anna Płużyczka  - nawet bardzo nowa – została dokooptowana zaledwie miesiąc wcześniej w miejsce ustępującego Janusza de Lorma.


Mówiąc najogólniej sygnatariusze „Listu” nie zgadzali się z polityką nowej rady nadzorczej spółdzielni. Dwa główne zarzuty to: szukanie oszczędności w ograniczeniu płac pracownikom spółdzielni, w tym sprzątaczom, a także – zamiana struktury spółdzielni poprzez zmianę stanowiska z-cy prezesa do spraw technicznych na z-cę do spraw ekonomiczno-administracyjnych. Autorów listu oburzał fakt, że nie poddano nawet pod dyskusję propozycji rezygnacji członków rady z uposażenia, szukając oszczędności w płacach pracowników.

W konkluzji  stwierdzali, że – ich zdaniem, działania nowego prezydium rady są sprzeczne z interesami członków, nieetyczne, bezpodstawne, krzywdzące dla Zarządu i pracowników, a dla członków – groźne. Wobec powyższego sygnatariusze listu nie mogą brać udziału w Posiedzeniach rady i nie biorą odpowiedzialności za jej działania. Na spotkaniu z mieszkańcami szybko okazało się, że to właśnie te 4 osoby od dłuższego czasu nie uczestniczyły w pracach Rady, blokując jej możliwość podejmowania decyzji. Doszło do tego, że z początkiem roku Zarząd Spółdzielni nie mógł podjąć żadnych istotnych działań bo…nie było zgody Rady nadzorczej. Okazało się również, że Mieczysław Tadel jest chory i ma zwolnienie lekarskie. Pozostałe 3 panie – jak to ujął przewodniczący Rady nadzorczej, Jan Szeląg – same wykreśliły się ze składu członków ponieważ statut mówi wyraźnie – traci mandat ten, kto trzykrotnie bez usprawiedliwienia nie uczestniczy w posiedzeniu.  Na powstałe wakaty powołano tych spośród kandydatów w sierpniu ub.r., którzy mieli największą liczbę głosów.

Napisz swój komentarz:

Nick:

Komentarz:

Komentarze użytkowników

Czasbocheński nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo, naruszajace dobra osób trzecich lub wypowiedzi prawem chronione mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

REKLAMA