Wywiady

środa 02 lipca 2008 12:07:48

Wywiad z koalicją Wywiad z koalicją

Lat 44. Pełnomocnik powiatowy PiS oraz przedstawiciel władz regionalnych tej partii. Adiunkt w Katedrze Urządzeń Technologicznych i Ochrony Środowiska Akademii Górniczo-Hutniczej. Jacek Pająk - Lat 30. Politolog, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, Wydział Prawa i Administracji. Przewodniczący Platformy Obywatelskiej w powiecie bocheńskim. Bogdan Szumański - Lat 41. mgr inż. melioracji wodnych. Przedstawiciel LPR w Bochni. Paweł Wieciech - 32 lata. Z wykształcenia nauczyciel języka angielskiego. Licencjat z filologii nauczania na Uniwersytecie Jagiellońskim. Studia na Wydziale Europeistyki Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Prezes bocheńskiego oddziału Partii Konserwatywno-Liberalnej Unia Polityki Realnej.

Dlaczego uważa Pan, że dobrym posunięciem jest stworzenie ponadpartyjnej koalicji, skupiającej główne partie prawicowe w Bochni, chociaż taka sztuka nie udała się na szczeblu krajowym?

BK. Stworzenie tej koalicji nazwałbym nie tylko dobrym posunięciem, ale wręcz koniecznością. To sytuacja finansowa miasta, sposób rozdysponowania środków w powiecie, liczne afery z udziałem przedstawicieli najwyższych władz samorządowych podpowiadają takie rozwiązanie. Nie tylko reprezentowane przez swoich radnych Prawo i Sprawiedliwość oraz Obywatelskie Forum Samorządowe „Moja Bochnia i Powiat”, ale także przedstawiciele Platformy Obywatelskiej, Ligi Polskich Rodzin i Unii Polityki Realnej wskazują na potrzebę stworzenia koalicji, która ponad partyjnymi podziałami na prawicy będzie w stanie podjąć skuteczną walkę o odzyskanie miasta dla jego mieszkańców. Tego typu koalicja funkcjonuje na poziomie województwa samorządowego z bardzo dobrym skutkiem. Efektem tej współpracy są środki finansowe, pozyskiwane z funduszy unijnych. Również Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji będzie miało szansę skorzystać ze wspólnotowych pieniędzy.

JP. Na początku drobna korekta: „główne partie centroprawicowe w Bochni” – PO jest bowiem partią liberalno-konserwatywną. Odpowiadając zaś na pytanie: tak, uważam, że osiągnięcie punktu, w którym dobra, mocna i mądra koalicja centroprawicowa w Bochni i na bocheńszczyźnie zaistnieje - jest dobrym pomysłem. Nie dlatego, a może wręcz: na przekór temu, co stało się i wciąż dzieje w Warszawie. Okazuje się, że im niżej – tym mniejszą rolę odgrywają emocje polityczne, a ważniejsze stają się bardzo konkretne działania, związane np. ze stanem dróg w gminie, konkretnym zakładem opieki zdrowotnej, wywozem śmieci, kanalizacją itp. Dla realizacji takich działań potrzeba przede wszystkim czytelnych ram funkcjonowania, procedur regulujących postępowanie władz publicznych, pojmowania interesów społecznych nie przez pryzmat zysku politycznego bądź takiej lub innej „fuchy” dla siebie i „znajomych królika”, lecz patrząc na realizację władzy jako działalność usługową: urzędnicy na wszystkich szczeblach są zobowiązani, za pobierane wynagrodzenie, świadczyć usługi dla ludności na najwyższym możliwym poziomie. Bez łaski! Takiego właśnie pojmowania władzy publicznej często mi dzisiaj brakuje w naszym powiecie - a ta koalicja, jeśli ostatecznie powstanie, jest w woli usunięcia tych niedostatków zgodna.

BSz. Tylko wspólny start w wyborach samorządowych może przekuć się w sukces wyborczy. Należy przy tym zaznaczyć, że nie istnieją znaczne różnice, wynikające z opracowanych przez poszczególne ugrupowania programów wyborczych. Uważam, iż w myśl ostatnich nawoływań ze strony Metropolity krakowskiego J.E. kard. Stanisława Dziwisza jednak powinniśmy zgodnie podjąć ciężką pracę zmierzającą do naprawy samorządnej Rzeczypospolitej.  Niemniej jednak, na co chciałem szczególnie zwrócić uwagę, potrzebna nam będzie oprócz wspólnoty koalicyjnej także wspólnota ducha. Widzimy, że tego zabrakło na szczeblu centralnym, stąd sytuacja jest taka, jaką obecnie obserwujemy.

PW. Są w Bochni ugrupowania, które chcą dążyć do poprawienia jakości zarządzania miastem. Patrząc, jak nasze miasto wygląda i funkcjonuje (jedno i drugie nienajlepiej) i zderzając to z wyobrażeniem, jak mogłoby funkcjonować, gdyby nie pewne błędne i - w części przypadków - dosłownie skandaliczne posunięcia władz, taka współpraca i koalicja jest potrzebna i konieczna, by nie pozwolić na wpadnięcie w całkowity marazm czy zapaść. Mając też na uwadze niepewność ludzi i wręcz obawę co do ich przyszłości uważam, że muszą zostać stworzone warunki do lepszego rozwoju naszego miasta i regionu. Przecież Bochnia w średniowieczu była jednym z ważniejszych miast Małopolski, dorównującym rangą Sandomierzowi! Nie uważam, by można było jej dawną pozycję przywrócić, ale też nie sądzę, byśmy byli skazani na zaściankowość. Jak wiadomo, Unia Polityki Realnej jest partią konserwatywno-liberalną czyli konserwatywno-wolnościową. A właśnie te dwa czynniki są wyznacznikiem środowisk prawicowych i na pewno te elementy znajdziemy - i znajdujemy - w programach takich ugrupowaniach jak PiS, LPR czy PO. Dlatego oprócz wspólnych celów mamy też pewne podłoże światopoglądowe, które nas zbliża. Zależy nam na tym, aby żyło się tu inaczej – wygodniej i lepiej.  

Co uważa Pan za największe osiągnięcie władz obecnej kadencji samorządu, a co jest ich największym potknięciem?

BK. Sądzę, że największym sukcesem obecnych władz samorządowych było skuteczne złożenie aplikacji na środki z funduszu spójnościowego. Wprawdzie beneficjantem tych środków jest wspomniane przeze mnie MPWiK, lecz trudno nie dostrzec w tym wypadku także wysiłków władz miejskich, które pilotowały ten projekt. Szkoda tylko, że jest to dopiero pierwszy poważny wniosek o środki z funduszy zewnętrznych. Bocheńskie władze nie wykorzystały możliwości pozyskania pieniędzy z funduszy przedakcesyjnych, realizując szereg zadań inwestycyjnych za pieniądze budżetowe i niepotrzebnie zadłużając w ten sposób miasto. Za największe potknięcie burmistrza uznaję brak należytego nadzoru właścicielskiego nad dwoma bocheńskimi spółkami (Miejskim Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej i Bocheńskimi Zakładami Usług Komunalnych), które skutkowało uszczupleniem budżetu miasta o kwotę ponad 1 mln złotych. Równie dotkliwą porażką jest niska jakość niektórych prac inwestycyjnych np. kanalizacji sanitarnej na ul. Proszowskiej.

 

JP. To oczywiście zależy, o której władzy mówimy... Niewątpliwie zauważalnym osiągnięciem władz miasta jest uzyskanie dofinansowania z Funduszu Spójności. Poza tym – trzeba oddać: wiele osób, w tym na stanowiskach kierowniczych, wykonywało i wykonuje dobrą, codzienną pracę zaspokajając potrzeby ludności. W przypadku władz powiatu trudno nie zauważyć otwarcia na sektor pozarządowy oraz nie cieszyć się z faktu, że Szpital w końcu „wychodzi na prostą”. Tylko pytanie: za jaką cenę? Takie np. drogi w powiecie wołają o pomstę do nieba – co szczególnie widać teraz, po długiej zimie. Dziura na dziurze... A potknięcie? To za słabo powiedziane: to upadek! System polityczny, określany przez niektóre środowiska mianem „układu”, przez tyle lat był pozbawiony naturalnej konkurencji politycznej, że się wynaturzył. To doprowadziło do sytuacji, w której po raz pierwszy, myśląc, mówiąc i pisząc o Bochni i bocheńszczyźnie, nie tylko mieszkańcy, ale również osoby z zewnątrz zastanawiają się: kto tu rządzi? Jest olbrzymi problem braku zaufania ludzi do najzwyczajniejszej w świecie uczciwości władz lokalnych. To zerwanie podstawowych więzi społecznych i politycznych – bo przecież władza to powinni być ci najlepsi, którzy reprezentują nasze interesy... Jak w aktualnej sytuacji, ze znajdującą się w prokuraturze, głośną w skali Małopolski sprawą tzw. Tankowni, zdobyć się na zaufanie?

 

 

BSz. Co do pierwszej części pytania pominę go milczeniem. Będzie ono najbardziej wymowne. Co się zaś tyczy potknięć, to bardziej nazwałbym je upadkami. I nie da się tego sprowadzić tylko do jednego przypadku. Jednak ze względu na objętość tego numeru nie sposób opisać wszystkiego. Na pewno upadek norm, etyki oraz godności urzędnika na najwyższych szczeblach samorządowych. To, co się teraz dzieje, a o czym wszyscy możemy przeczytać w prasie, nie nastraja optymistycznie. Zaznaczam, że sprawy nie można jednak generalizować. Są samorządy, gdzie ten problem nie występuje lub występuje w dużo mniejszym stopniu, rokującym na poprawę bez konieczności wymiany kadr kierowniczych.

 

 

PW. Patrząc na zakres odpowiedzialności władz to prawie we wszystkich dziedzinach mamy, niestety, potknięcia. Na przykład promocja miasta – ostatnio gazeta „Metro” doniosła, że zabytkowe schody ze soli odkryto nie w Bochni, gdzie to rzeczywiście miało miejsce, a w Wieliczce. Świadczy to tylko o tym, że ludzie na zewnątrz jeszcze za mało wiedzą (lub w ogóle nie wiedzą), że w Bochni jest starsza od wielickiej kopalnia soli. Okazja do promocji miasta w całym kraju - przy okazji prawyborów - została całkowicie zmarnowana. Zakończyła się skandalem. Drogi przedstawiają krajobraz księżycowy – każdy widzi i przeklina więc nie ma sensu dłużej ciągnąć tego wątku. Bardzo utrudnia to komunikację, nie mówiąc już o wrażeniu, wywieranym na potencjalnych inwestorach. Tych, jak wiemy – mimo wizyt w tylu miastach partnerskich - jak nie było tak nie ma mimo upływu długich lat. Zachowanie ludzi w urzędach – casus byłego wiceburmistrza – można tylko pozostawić bez komentarza. Bochnia miała aspiracje bycia miastem uzdrowiskowym i de facto uzdrowisko takie funkcjonuje. Natomiast jakoś nie przeszkadza władzom, że tuż pod ich nosem i przez środek miasta przepływa Babica, zamieniona dosłownie w zwykły kanał ściekowy. Afery budowlane, a szczególnie fakt, że sąd wydał wyrok, iż decyzje władz miasta co do pewnych inwestycji były niezgodne z miejscowym planem zagospodarowania, to kolejny skandal. Wydawanie przez miasto pisma, które łamie zasady uczciwej konkurencji (sprawa „Kroniki” znalazła finał w sądzie) także władzom nie przeszkadza. Zaniedbywanie świąt państwowych - bo jak wiemy podczas Święta Niepodległości czy Święta Konstytucji 3 Maja w Bochni jest głucho i nudno – jak by to była żałoba – to następny punkt, do którego trzeba odnieść się w sposób krytyczny. Skazywanie szkół na łaskę i niełaskę urzędników i bardzo skąpą obrożę finansową – szkoła ma tyle, ile zechce przekazać jej urząd – jest hamowaniem rozwoju nauki i skazywaniem młodzieży na mierne i słabo dofinansowane szkoły. Prawie każdy, kto myśli o nauce poważnie, ma na celu wyjazd z kraju. A za przykład stawia się nam się wzorce kształcenia, wypracowane za granicą. Ze służbą zdrowia jest lepiej, bo możemy leczyć się prywatnie – kto sobie wcześniej odłoży jakieś zaskórniaki. Jak wiemy, leczenie się w państwowych szpitalach jest ostatecznością. I tak można w kółko, ale rozumiem, że kończy się limit mojej wypowiedzi. Z pozytywnych rzeczy? Nie wiem, trudno nazwać położenie trochę asfaltu wokół rynku za sukces. Nic mi na myśl nie przychodzi.  

Jakich zmian powinni się spodziewać mieszkańcy miasta i powiatu w wypadku, gdy reprezentowana przez Pana koalicja wyborcza uzyska mandat do rządzenia, a także o jakie  zapisy we wspólnym programie przedwyborczym będzie zabiegało ugrupowanie, którego jest Pan członkiem?

BK. Mamy konkretny plan uzdrowienia miejskich finansów publicznych, a poprzez współdziałanie z władzami centralnymi i wojewódzkimi zamierzamy przyciągnąć zewnętrznych inwestorów, co będzie skutkować stworzeniem nowych miejsc pracy na terenie miasta i powiatu. Bochni nie stać na kontynuowanie budowy muru mającego zabezpieczać interesy wąskiej grupy osób utrzymujących rządzący układ, musimy otworzyć się na świat. Zamierzamy ponadto rozwiązać problemy, z którymi bocheńskie władze nie potrafiły sobie dotychczas poradzić, np. zagospodarowaniem poza terenem Bochni, zakupionych za kwotę ponad 3 mln zł, urządzeń do kompostowania surowców odpadowych. Pragniemy ponadto zmodernizować oczyszczalnię ścieków, zatruwającą środowisko osiedla Smyków. Zamierzamy w związku z tym nawiązać ścisłą współpracę ze środowiskami naukowymi, aby dzięki temu pozyskać środki na tzw. projekty celowe. Zapewnimy ścisłe przestrzeganie uproszczonych procedur uzyskiwania pozwolenia na prace budowlane oraz doprowadzimy do szybkiego uchwalenia miejskich planów zagospodarowania przestrzennego. Rozpoczniemy prace nad modernizacją układu komunikacyjnego miasta poprzez przedłużenie „drogi donikąd”, a także przy współdziałaniu z mieszkańcami doprowadzimy do modernizacji dróg osiedlowych, z których około 40 % jest utwardzonych jedynie żużlem. W imieniu PiS-u oraz OFS-u będę zabiegał o to, aby wszystkie z wymienionych powyżej propozycji zostały uwzględnione w koalicyjnym programie wyborczym. Jestem przekonany, że nie będzie z tym problemów. Chcemy ponadto zapewnić podmiotowość mieszkańców Bochni w urzędzie. Podobnie jak przed czterema laty będziemy walczyć nie o to, aby sprawować władzę, lecz żeby skutecznie służyć innym. Jeżeli ktoś z naszej listy nie jest przekonany co do zapisów tego przesłania, to lepiej aby startował z innego ugrupowania.

JP. Tak naprawdę w rozmowach dotyczących utworzenia koalicji zaznacza się duża zbieżność celów Platformy Obywatelskiej z celami naszych partnerów politycznych – więc nie sądzę, żeby wspólny program był wynikiem zabiegów tego czy innego partnera. Ale faktycznie: jesteśmy szczególnie zainteresowani stworzeniem na bocheńszczyźnie dobrych warunków dla rozwoju przedsiębiorczości – postrzegając to jako problem „węzłowy”. Jego rozwiązanie pozwoli zarówno zdynamizować funkcjonowanie dotychczasowych firm, jak również da szanse młodym, którzy dzisiaj, wobec braku perspektyw w Polsce i otwartych rynków pracy w UE, emigrują za chlebem. Takie rozwiązania wpłyną też – w efekcie – na sytuację na rynku pracy, za co przecież też odpowiadają władze samorządowe. Ponadto ważna dla nas będzie pielęgnacja i rozwój dziedzictwa kulturalnego i historycznego powiatu – to dziedzictwo wraz z bocheńską kopalnią soli stanowią najlepszą podstawę rozwoju powiatu bocheńskiego.

BSz. Z całą pewnością o te wymienione powyżej. Nie chciałbym, aby reszta pozostała w sferze obietnic przedwyborczych. O tym, czy możliwe będzie zrealizowanie pozostałych punktów programowych zadecyduje ostatecznie zatwierdzony kształt budżetu. Na pewno znaczna poprawa bytu ludzi najmniej uposażonych. Walka o wprowadzenie dodatku z tytułu urodzenia dziecka we wszystkich gminach. Poprawa sytuacji ludzi pozostających bez pracy. Wprowadzenie rocznych dodatków emerytalnych dla emerytów i rencistów, chociaż to powinno być wcześniej zagwarantowane ustawowo. Zabezpieczenie zaplecza dla rozwoju przedsiębiorczości w naszym regionie oraz ułatwienie startu absolwentom szkół średnich i wyższych z naszego powiatu.

PW. Myślę - i będziemy dążyć do tego - by wszystkie powyższe mankamenty zniknęły, co z pewnością ułatwi i usprawni mieszkańcom życie w Bochni. Oczywiście, sami mieszkańcy powinni decydować o tym, jak chcieliby urządzić swoje podwórko i swoje życie w tym mieście. Dlatego naciskałbym, by jak najwięcej inicjatyw i pomysłów oddać w ich ręce. Przecież, jak wspomniałem, niekoniecznie urzędnik ma decydować, której szkole ma być przyznana dotacja – niech to zrobi uczeń i jego rodzice! Chociaż, aby by do końca wprowadzić to rozwiązanie potrzebna by była zmiana systemu podatkowego, co musiałoby się wiązać z decyzjami odgórnymi. Jednak w dużej mierze jest to możliwe do zrealizowania. Z pewnością o wszystkie te, które służyć będą mieszkańcom, a które już w większości wypracowaliśmy. Czyli dążenie do poprawienia klimatu wokół rozwoju przedsiębiorczości, bo z tego właśnie utrzymują się mieszkańcy. O tych rzeczach w Bochni od bardzo długiego czasu nic się nie mówiło. Za publiczne pieniądze zbudowano basen, który rocznie wymaga 700 tys. zł dotacji, za częściowo publiczne pieniądze zbudowano halę targową, robiono brodę Kazimierzowi Wielkiemu, co natomiast zrobił jakiś nowy, duży, prywatny inwestor? Nie słyszałem. Bochnia „stoi” na kilku, dość zresztą aktywnych, lokalnych przedsiębiorcach i nikt poza nimi do miasta nie kwapi się przybyć. Historia i kultura naszych okolic odgrywa dość istotną rolę w kształtowaniu ogólnego wizerunku Bocheńszczyzny, dlatego z pewnością zaznaczymy i ten aspekt. Na pewno będzie się liczyć dla nas sport i rekreacja, bo terenów i miejsc do tego rodzaju aktywności nie brakuje, trzeba je tylko lepiej wykorzystać.

 

Samorząd jest takim trochę tworem socjalistycznym: gmina musi zapewnić szkołę dla dzieci, opiekę socjalną, transport i dziesiątki innych, bardzo ważnych spraw. I nikt nie pyta, skąd na to wziąć pieniądze - ma być i już. Jeśli trzeba będzie do tego dopłacać (np. przewóz zbiorowy ludzi) to się dopłaca. Pytanie brzmi, czy koalicja, którą buduje reprezentowana przez Pana partia, będzie przez nią namawiana do obniżania kosztów np. przez ciecie wydatków socjalnych i maksymalną prywatyzację usług - czy taki program będziecie Panowie starali się  realizować na polu gminnym?

BK. Zamierzamy doprowadzić do zmian organizacyjnych w zakresie funkcjonowania spółek komunalnych, uczynić je bardziej przyjaznymi dla mieszkańców. Uważamy, że prawidłowo funkcjonująca spółka komunalna nie potrzebuje dotacji finansowych, ani rzeczowych ze strony miasta. Taka pomoc jest natomiast potrzebna samym mieszkańcom, dlatego zamierzamy np. wprowadzić dopłaty do cen za doprowadzenie wody i odprowadzenie ścieków. Zwracając mieszkańcom pieniądze pobrane od spółki tytułem podatku od budowli obniżymy koszty mediów, zmniejszając tym samym uciążliwość zawartego przez obecnego burmistrza i popierający go postkomunistyczny układ porozumienia. Spółki komunalne winny realizować jedynie cele określone w aktach założycielskich. Wykorzystywanie ich do realizacji zadań wykraczających poza ten zakres uszczupla portfele mieszkańców Bochni i niszczy wolny rynek. Dotując zadania realizowane na terenie sąsiednich gmin okrada się bocheńskich podatników. Bezwzględnie należy z tym skończyć.

JP. Nie można oczekiwać od gmin, że będą zamykały szkoły, likwidowały linie autobusowe itp. – w imię ideologii – nie bacząc na potrzeby mieszkańców. Tak to już jest, że władze samorządowe mają pewne narzucone ustawami ramy prawne i finansowe – i w tych ramach funkcjonują. Tak krawiec kraje, jak mu materiału starcza. Że samorząd jest komuną? (śmiech) Ależ sama nazwa „gmina” nawiązuje do pojęcia wspólnoty! A poważnie: ideologia nie będzie z pewnością kierowała naszymi działaniami, co wcale nie oznacza strachu przed ewentualnymi trudnymi decyzjami, racjonalizacyjnymi i porządkującymi – jeżeli zaistnieje taka potrzeba.  

BSz. Na pewno nic nie może stać się kosztem ludzi, szczególnie tych najuboższych. Nasz program nigdy nie zakładał cięć wydatków socjalnych, a wręcz przeciwnie. Rządy ostatnich lat spowodowały w większej części społeczeństwa rozwarstwienie tak znaczne, że teraz mamy do czynienia albo z krezusami finansowymi albo też z ludźmi żyjącymi na granicy nędzy. Nie możemy sobie pozwolić w obecnej chwili na wyeliminowanie osłon socjalnych. Doprowadziło by to do destrukcji części obywateli mieszkających w naszym powiecie. Nie można doprowadzić do takich sytuacji, z którymi bardzo często się spotykamy, aby matka martwiła się czym jutro ma nakarmić dzieci. Niemalże całkowitemu wyeliminowaniu uległa klasa średnia, motor napędowy gospodarki. Z całą pewnością będzie trzeba się przyglądnąć nadmiernemu przerostowi administracji, chociaż są też komórki w urzędach, które cierpią na brak kadry.

 

PW. Jak właśnie wyszło na jaw koszty utrzymania administracji w starostwie są większe od ilości pieniędzy przeznaczanych na remont dróg. Świadczy to o tym, że organizowanie i świadczenie usług przez władze dla obywateli jest kolosalnie drogie. Wszędzie tam, gdzie się to da zastosować, będziemy się starali porozumieć tak, by iść w kierunku ograniczenia biurokracji, a zaoszczędzone pieniądze oddać obywatelom. Oni sami powinni załatwiać te sprawy, a urzędy nie powinny robić im w tym konkurencji - utrzymując transport, dotując szkołę czy wydając gazety. Pieniądze mają się znaleźć u ludzi w kieszeniach, a nie w urzędach, choć zdaję sobie sprawę, że takie zmiany wymagałyby decyzji na szczeblu Sejmu. Niemniej jednak chcielibyśmy wszędzie tam, gdzie to możliwe oddać ludziom inicjatywę i ich pieniądze. Ingerencja ze strony samorządu powinna być widoczna jedynie tam, gdzie sami obywatele nie dadzą rady rozwiązać pewnych spraw np. przy remoncie dróg czy zapewnieniu bezpieczeństwa, co wiąże się z jak najefektywniejszym dofinansowaniem policji i sądów. Oczywiście są sytuacje, w których interwencja samorządu musi być nieodzowna – jak np. przy dofinansowaniu dojazdów z miejsc bardzo odległych czy trudno dostępnych.  

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Bogdan Kosturkiewicz

Lat 44. Pełnomocnik powiatowy PiS oraz przedstawiciel władz regionalnych tej partii. Adiunkt w Katedrze Urządzeń Technologicznych i Ochrony Środowiska Akademii Górniczo-Hutniczej oraz wykładowca Centrum Szkolenia i Organizacji Systemów Jakości Politechniki Krakowskiej. Absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej i Politechniki Krakowskiej. Doktor nauk technicznych, inżynier mechanik. Ukończył studia podyplomowe m. in. w zakresie „Zarządzania i Organizacji w Jednostkach Samorządowych i Podległych” a także kursy: „Dla kandydatów na członków rad nadzorczych” i „Zarządzania nieruchomościami”. Uczestniczył w stosowanych programach naukowo-badawczych realizowanych we współpracy z przedstawicielami Departamentu Energetyki Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej oraz programach europejskich. Autor inicjatywy legislacyjnej w zakresie nowelizacji ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. Radny Rady Miejskiej w Bochni w latach 1998-2002 i 2002-2006. Przewodniczący Obywatelskiego Forum Samorządowego „Moja Bochnia i Powiat” oraz v-ce prezes Stowarzyszenia Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej.

Jacek Pająk

Lat 30. Politolog, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, Wydział Prawa i Administracji. Przewodniczący Platformy Obywatelskiej w powiecie bocheńskim, członek Rady Regionu PO w województwie małopolskim. Od początku pracy zawodowej związany z samorządem lokalnym: na stanowisku w urzędzie gminy zajmował się sprawami związanymi z promocją gminy, rozwojem przedsiębiorczości, tematyką związana z UE, grantami i funduszami unijnymi, współpracował z klubami sportowymi i stowarzyszeniami – obecnie (od blisko 3 lat) dyrektor Gminnego Centrum Kultury, Czytelnictwa i Sportu w Rzezawie. Mocno zaangażowany w sektor pozarządowy: od 3 lat prezes Stowarzyszenia Rozwoju i Promocji Gminy Rzezawa, członek Rady Fundacji Partnerstwo dla Ziemi Bocheńskiej, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Fundacji. Dysponuje wiedzą na temat funduszy grantowych i unijnych (teoretyczną i praktyczną).

Bogdan Szumański

Lat 41. mgr inż. melioracji wodnych. Podczas studiów odbył praktyki zagraniczne: Uniwersytet w Lund – Szwecja oraz Uniwersytet  w As/Oslo  - Norwegia. W 1998 r. pracował w Urzędzie Rejonowym w Bochni na stanowisku Zastępcy Kierownika Urzędu. Obecnie pracuje w KZZ „Herbapol” w Krakowie S.A. na stanowisku Pełnomocnika Prezesa ds. Systemu Zarządzania Jakością. Zajmuje się systemami zarządzania jakością – zarejestrowany jako auditor SZJ wg ISO 9001 przez BSI w Londynie. W ostatnim czasie prowadził audyt Prezesa w firmie Kross, największego producenta rowerów w Europie.. Wykładowca i konsultant w Forum Stowarzyszeń Przedsiębiorczości Regionu Bocheńskiego oraz „MAXIM” sp. z o.o. Legitymuje się zdanym egzaminem dla kandydatów na członków rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa.

Paweł Wieciech

32 lata. Z wykształcenia nauczyciel języka angielskiego. Licencjat z filologii nauczania na Uniwersytecie Jagiellońskim. Obecnie pracuje w Zespole Szkół nr 1 w Bochni. Nauczyciel dyplomowany. Studia uzupełniające na Wydziale Europeistyki Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Prezes bocheńskiego oddziału Partii Konserwatywno-Liberalnej Unia Polityki Realnej. Uczestnik kursów dziennikarskich w Centrum Europejskim Natolin w Warszawie. Redaktor serwisu internetowego Czasbochenski.pl. Autor tekstów w prasie lokalnej. Prywatne pasje: fotografia, podróże po kraju, polskie zabytki. Posiada uprawnienia jako przewodnik po bocheńskiej kopalni soli. We wcześniejszych latach zawodnik w bocheńskiej sekcji piłki ręcznej. Młodszy ratownik WOPR.

     

Napisz swój komentarz:

Nick:

Komentarz:

Komentarze użytkowników

Czasbocheński nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo, naruszajace dobra osób trzecich lub wypowiedzi prawem chronione mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

REKLAMA