BOCHNIA

Turystyka/Historia

piątek 09 marca 2012 17:57:00

Cmentarze wojenne trzech cesarzy (I)Cmentarze wojenne trzech cesarzy (I)

Grudzień roku 1914 przyniósł ma ziemie Małopolski chaos wojny, wojny nazwanej później I-szą wojną światową, wojny zapoczątkowanej przez europejskie mocarstwa: Rosję Niemcy i Austrię. Wszystkie walczące w tej wojnie narody, złożyły swoją wielotysięczną mierzoną żołnierską śmiercią daninę krwi. Choć bezimienni (w większości) bohaterowie spoczywają teraz na wielu nekropoliach, to łączy ich jedna, wspólna mogiła – cmentarz wojenny.



008.jpg007.jpg006 kopia.jpgNajistotniejszymi pozostałościami tych działań wojennych są cmentarze, wyznaczają bowiem miejsca bitew i żołnierską śmierć, zaś z krajoznawczego punktu widzenia - ich osobliwa architektura.

Minęło już ponad 90 lat od czasu, gdy posuwające się za linią frontu specjalne jednostki zaplecza wojennego Kriegsgräberabteilung (Oddział Grobów Wojennych) porządkowały pola bitewne, projektowały i budowały cmentarze. Te niebywałe wydarzenia niebywałą też zyskały oprawę, przy wznoszeniu cmentarnych budowli pracowali wybitni architekci i specjaliści różnych branż budowlanych, wspomagali ich jeńcy wojenni, by miejsca wiecznego żołnierskiego spoczynku godne były ich wojennych czynów.

Wb.jpgydaje się to dziwnym, by czyjaś tragedia, a ostatecznie śmierć, mogiła, mogła być obiektem turystycznego zainteresowania i poznania. Dowództwo Kreigsgräberabteilung założyło jednak już góry, iż pola bitewne wojennych kampanii, architektura wznoszonych nekropolii, ich założenia przestrzenne, staną się celem pielgrzymek i turystycznych wypraw oraz miejscem duchowej kontemplacji. Tak przyświecający im cel, realizowali z wojskową dyscypliną i artystycznym talentem. Swoją wizję cmentarzy zawarli w wydanym albumie „Zachodniogalicyjskie groby bohaterów” (R. Broch, H. Hauptmann 1918 r.). Cmentarze zajęły szczyty wzgórz, odkryte wierzchowiny, dolinne ustronia, wzbogacone monumentalnymi obiektami przedstawiają imponujący, a zarazem harmonijny z krajobrazem widok, na trwałe wrosły w górski pejzaż.

d.jpgW cmentarnej architekturze szczególnie wyróżniają się budowle – obiekty, będące ozdobnikami cmentarnej kompozycji. Są to kamienne pergole, pylony, wieże, schody, kolumny i balustrady, ułożone w osiowo-symetrycznej kompozycji zadziwiają „wojskowym” ładem i porządkiem; zdobią największe powierzchniowo cmentarze. Są też nekropolie niewielkie, ot kilkanaście mogił zamkniętych regularnym owalem czy wielokątem drewnianego płotu, na których pochylają się „zmęczone” balastem czasu krzyże. Marmurowe, granitowe bądź żeliwne płyty pokryły zaś wzniosłe słowa na cześć wojennych bohaterów, dopełniły architektonicznej kompozycji.

e.jpgMijały lata, nad żołnierskim grobami przeszedł czas zapomnienia, zarosły proste ziemne mogiły, zbutwiało drewno, rozsypał się beton i kamień. Pochłaniał je zwolna czas i niepamięć, choć zdążyły wróść w lokalny krajobraz i historyczną pamięć.

Budowniczowie cmentarzy z myślą o ich udostępnieniu społeczeństwu stawiali przy drogach ku nich wiodących, charakterystyczne betonowe słupy z tablicami z małym maltańskim krzyżem. Tablice owe zawierają dwujęzyczne napisy (po niemiecku i polsku): cmentarz wojskowy, nr, droga. f.jpgSamodzielne cmentarze wojenne, czy też niewielkie kwatery na czynnych cmentarzach parafialnych, znajdują się w całym obszarze powiatu bocheńskiego. Te nekropolie wojenne wchodzą w skład brzeskiego (VIII), bocheńskiego (IX) i limanowskiego (X) Okręgu Cmentarnego, utworzonych dla Okręgu Wojskowego „Galicja Zachodnia”.

c.jpgPo latach zapomnienia na wojskowych cmentarzach pojawili się konserwatorzy zabytków, za sprawą Austriackiego Czarnego Krzyża i samorządów lokalnych wiele nekropolii odnowiono, przywrócono im godność miejsca wiecznego spoczynku, a zarazem ich wartość architektoniczną. Część z nich pozostaje jednak nadal w zapomnieniu, choć z nadzieją na rychłą ich odnowę.

g.jpgNa bocheńszczyźnie szczególnie dramatycznie zapisał się ciąg bitew nazwanych „operacją łapanowską” względnie „operacją limanowsko – łapanowską”, były to działania wojenne z frontem przebiegającym na linii Limanowa – Bochnia i trwały zasadniczo w okresie 2 – 15 grudnia 1914 r. Prące na zachód rosyjskie armie zostały tu zatrzymane w wyniku kontrofensywy wykonanej przez oddziały austro – węgierskie przy udziale wspierających je jednostek niemieckich. Tu pośród wzgórz i dolin rzecznych trwały krwawe walki zakończone ostatecznym wyparciem wojsk rosyjskich we wschodnie Karpaty.

W zmaganiach z carską armią w operacji limanowsko – łapanowskiej wzięły udział także żołnierze z polskiej jednostki, w bitwie o Żarnówkę uczestniczyli obok jednostek pruskiej armii legioniści z I Brygady pod dowództwem kapitana Norwida. W dwa tygodnie później do opuszczonych już przez Rosjan Lipnicy Murowanej i Rajbrotu, dotarli na zasłużony odpoczynek (29 XII 1914 r. – 19 I 1915 r.) żołnierze I-szej Brygady Legionów Polskich; w dniach 22 – 25 XII toczyli krwawy bój pod Łowczówkiem. Kawaleria z I-szego pułku piechoty pod dowództwem Władysława Beliny-Prażmowskiego zajęła kwatery w Rajbrocie. W Lipnicy Górnej rozlokowała się piechota, zaś sztab I Brygady pod dowództwem Józefa Piłsudskiego wówczas brygadiera i jego adiutanta Wieniawy Długoszowskiego stacjonował w Lipnicy Murowanej w rynku, w domu nr 6. Upamiętniając to wydarzenie społeczeństwo Lipnicy ufundowało tablicę, którą wmurowano w ścianę tego domu w 80-tą rocznicę.
bb. Jozef Pilsudski i Wieniawa Dlugoszowski.jpgba. Wladyslaw Belina-Prazmowski.jpgbd. tablica pamiatkowa.jpgbc. Lipnica Murowana, bd. pierzeja zachodnia z domem nr 6.jpg








Prześledźmy pokrótce przebieg bitwy w rejonie szczególnie intensywnych działań, a to od Rajbrotu po Leszczynę oraz w rejonie Sobolowa.

Linia frontu w rejonie Rajbrotu
001.jpg4 XII atakujące od południa z rejonu Mszany Dolnej i Dobrej niemieckie oddziały 47 dywizji piechoty po ciężkich walkach dotarły w rejon Żegociny, a jeden z jej pułków zaatakował jeszcze bardziej położone na północ miejscowości Rajbrot i Lipnicę gdzie stały rosyjskie tabory.
5 XII oddziały austriackie zajęły Iwkową, a zwiady ich węgierskiej kawalerii dotarły do drogi Tymowa – Lipnica.
6 XII  oddziały niemieckiej 47 dywizji osiągnęły szosę na wschód od Leszczyny, część jednostek nacierało w kierunku Brzeska do drogi Lipnica – Tymowa. Od doliny Dunajca przez wzgórza koło Tymowej i Czchowa atakowały zaś równocześnie oddziały rosyjskie. W nocy 6/7 XII jednostki niemieckie podjęły atak w kierunku Rajbrotu i Nowego Wiśnicza  cofając się jednakże wkrótce na linię Łąkta Dolna – Leszczyna.
7 XII atakujący z doliny Łososiny Rosjanie zdobyli zajętą 4 XII przez Niemców kluczową pozycję tego odcinka frontu jaką była góra Kobyła oraz inne okoliczne wzgórza dające kontrolę nad doliną Łososiny i Rajbrotem.
8 XII w rejonie Muchówki i Rajbrotu dalsze walki prowadziła wspomniana już 47 dywizja piechoty osiągając brzeg lasu na wzgórzu Paprotna (znajduje się tam cmentarz wojenny).
9 XII oddziały piechoty austriackiej działające również w rejonie Rajbrotu odbijają wzgórze Kobyła.
10 XII był to krytyczny dzień bitwy w ramach operacji limanowskiej, na południowym odcinku frontu oddziały rosyjskie ponownie zdobyły wzgórze Kobyła i Rajbrot.
11 XII w tym dniu nastąpił przełom w bitwie na korzyść wojsk sojuszniczych. Przez przełęcze karpackie, na południe i wschód od Nowego Sącza przeszły bowiem nowe oddziały wojsk austriackich generała Borojevića broniące dotąd linii Karpat, zagrażając od tyłu walczącym na froncie zachodnim wojskom rosyjskim. Obawiając się okrążenia zaczęły się one powoli wycofywać, 13 grudnia jednostki rosyjskie opuściły okopy na Kobyle.

Linia frontu w rejonie Sobolowa
7 XII w wyniku ofensywy Austriaków oddziały rosyjskie cofnęły się za Stradomkę umacniając się na okolicznych wzgórzach.
8 XII atak wojsk austriackich na stanowiska Rosjan w rejonie Kamyka, Buczyny, Grabiny oraz Zoni i Woli Nieszkowskiej
9 – 10 XII ciężkie wali w lasach między Wolą Nieszkowską, a Stradomką oraz nieustanne ataki na wzgórze Łysa Kopa w Gierczycach-Czyżyczce, odepchnięcie oddziałów austriackich za Stradomkę
11 XII status quo na tym odcinku frontu
12 XII wycofywanie się wojsk rosyjskich na wschód, w dniach 14 i 15 XII dywizje rosyjskie stacjonowały już na linii Dunajca, od Czchowa po Melsztyn.

Walki w Beskidach i na Pogórzu przyniosły ogrom nieszczęść, ludzkich tragedii i niewymierne straty materialne. Z drugiej zaś strony na gruzach pokonanych zaborców wyrosła niepodległa Polska.

Wędrując ścieżkami Beskidów i Pogórzy spotykamy nieraz na swym szlaku (niejednokrotnie przypadkiem) wojenne nekropolie, na tablicy inskrypcyjnej jednego z nich widnieje taki napis:

„... Pomnij przechodniu, wchodząc w to obejście, że ziemia setki poległych tu grzebie, co młode życie oddali w potrzebie, by nam zapewnić dziś wolność i szczęście...”.

Ot, przez cierpienia, tragedie i łzy, do wolności i szczęścia.


Czesław Anioł
c.d.n.

Napisz swój komentarz:

Nick:

Komentarz:

By uniknąć spamu wpisz kod z obrazka:

Komentarze użytkowników

Czasbocheński nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo, naruszajace dobra osób trzecich lub wypowiedzi prawem chronione mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

REKLAMA