BOCHNIA

Turystyka/Historia

niedziela 11 marca 2012 11:29:30

Mroczne tajemnice Ziemi BocheńskiejMroczne tajemnice Ziemi Bocheńskiej

Jedno z polskich przysłów powiada: „Nie wywołuj wilka z lasu”. Zapomniała o tym chyba Redakcja Czasu Bocheńskiego, no cóż, zostałem wywołany do tablicy (patrz: http://www.czasbochenski.pl/aktualnosci/kultura/Mroczne-tajemnice-Ziemi-Bochenskiej.html). Mroczne tajemnice rzeczywiście kryją się na naszej Ziemi Bocheńskiej. Te podane poniżej - posiadają postać legendy, będą może przez to mniej mroczne, ale nie mniej przez ten fakt ciekawe.


Tym to sposobem, nieco wcześniej niż było to zamierzone, otwieramy kolejny cykl tematyczny naszego krajoznawczego przewodnika – Od legendy do historii. Dzieje chwalebne w historii naszych małych ojczyzn przeplatały się z czasami mroków i zła. W naszych wędrówkach odkrywaliśmy uroki bocheńszczyzny, przypominaliśmy i odsłanialiśmy mniej czy bardziej zagmatwane losy ludzi czy zdarzeń za ich przyczyną powstałych. Dla pewnej równowagi treści, wspomnijmy teraz o wydarzeniach wydobytych z mroków nie tyle naszej historii, co z mrocznego świata sił tajemnych.

Powstanie wielu legend inspirowanych było siłami przyrody, potęga i niezwykłość zjawisk jak sądzono – nadprzyrodzonych, wywołujących grozę a zarazem szacunek, kazały widzieć ludziom ich źródło, w siłach nieczystych. Tak zapewne było, gdy powstawały poniższe legendy.

„Legenda o Duchowej Górze”**
2.jpgNiezwykłe efekty akustyczne jakie odebrać można wczesnym rankiem w dolinie Uszwicy, a które rodzą się na zboczach Duchowej Góry*, poczytywane były jako głosy mocy piekielnych tu mieszkających. Także dziwne wydarzenia, jakie przytrafiały się tu niekiedy podróżnym, odnoszono do sfery zjawisk metafizycznych. Takie skojarzenia przychodziły stosunkowo łatwo, jako że wśród sosnowych borów porastających dookolnie górskie zbocza Duchowej Góry, sterczały wielkie kamienne głazy niewiadomego pochodzenia. Wyobraźnia podpowiadała więc najprostsze rozwiązanie, było nim odniesienie się do procesów nadprzyrodzonych, a właściwie diabelskich. Oddajmy głos legendzie:

Gdy zmierzch nastaje, a księżyc się zjawia, rumor straszliwy leci przez  wzgórze,
To głazy wielkie „Duch Gór” przestawia  swoim królestwie - Duchowej Górze.

Wokół się ciągną mroczne paryje mocą nieczystą w noc zamieszkane,
I wszyscy, wszystko ledwo co żyje strachem przed czartem - opanowane.

Wpadają ludzie w doły, wąwozy, bo czart się czai w boru głębinie,
To on dostarcza strachu i grozy – i z tego właśnie góra ta słynie.

Na szczycie góry hałasy, wrzawy, za to w dolinach wtórują echa,
To czartów niecne słychać zabawy i duchów skalnych z tańca uciecha.

Rano, na górze, nad starym szlakiem, skryły się duchy w kamiennym szańcu
I spokój nastał – jak zasiał makiem, milczą dzień cały po dzikim tańcu.


*   - góra na pd. – wsch. od Lipnicy Murowanej przy starym szlaku węgierskim
** -  fragmenty legendy


„Legenda o Głębowym Dole”
1.jpgGłębowy Dół (nieopodal starego gościńca do Nowego Wiśnicza), to kolejne miejsce na rubieżach Lipnicy Murowanej obdarzone legendą. Jest to podmokły obszar gdzie z wierzchowiny rozchodzą się palczasto leśne wciosy – paryje, jest to zarazem matecznik drzew, krzewów i różnorodnych bylin. Znacznie oddalony od ludzkich osiedli i trudno dostępny, jest wymarzoną scenografią dla legendy o mrocznych tajemnicach. Tworzywem  dla niej są snujące się nad mokradłami Głębowego Dołu błędne ogniki i dusze pokutujące. Coś tak niesamowitego mogło wydarzyć się tylko i wyłącznie w Głębowym Dole.

Gdy pójdziesz wieczór na Wiśnicz Nowy - wybierz się drogą, a  idź z rozmachem,
Musisz ominąć tam Dół Głębowy co wszech podróżnych napawa strachem.

Kto tędy idzie - tutaj przyspiesza, bo dziwnych zdarzeń moc tu zawarta,
Zbrodnia, strach, kara tutaj się miesza, a to się dzieje za sprawą czarta.

Drogi podróżny! Jeśli się boisz, wędrować szlakiem o nocnej porze
Pozostań w domu, aż strach oswoisz i kiedy ranne poświecą ci zorze.

Lecz gdy jednakże czas cię przymusi, wody święconej weź z sobą miarę,
By mieć ochronę gdy diabeł kusi, lub jakbyś spotkał jakowąś marę.

Gdzież tych tajemnic jest sam początek?, i cóż się stało na bagnach, w lesie?,
Skąd się legendy ten bierze wątek? skąd się zła sława o trakcie niesie?.

Raz, gdy Lipczonką jechały wozy - wszak tędy na Węgry prowadził szlak,
Ogień rozbłysnął, czas nastał grozy i był to pierwszy niezwykły znak.

Znowu kolejne ognie, ogniki, stękania, jęki, straszna męczarnia,
W gardłach już więzną ze strachu krzyki i bezwład całe ciało ogarnia.

Z paryji słychać jak coś tam łazi, mlaszcze, bełkocze i ognie pali.
Kto się tak tuła w bagnistej mazi?, czyje odgłosy słychać w oddali?.

Czy to strzygonie czy północnice?, a może nocne mamuny łażą?,
Jakież tu kryją się tajemnice?, że tak niewinnych podróżnych karzą.

Wieść gminna - tą opowieścią raczy, że śmierć tu poniósł był brat przez brata.
Zbrodnia Kaina miejsce to znaczy, zaś brat - sam poszedł do zmarłych świata.

A jego dusza w owym pustkowiu, na miejscu zbrodni pokutę wznawia
Jawiąc się nocą o każdym nowiu, błąka się wtedy, karę odprawia.

Zaś strach, co zmroził owe ofiary wkrótce opuścił strwożone ciała,
Bo zgasły ognie, zamilkły gwary, na powrót cisza błoga nastała.

Czesław Anioł

Napisz swój komentarz:

Nick:

Komentarz:

By uniknąć spamu wpisz kod z obrazka:

Komentarze użytkowników

Czasbocheński nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo, naruszajace dobra osób trzecich lub wypowiedzi prawem chronione mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

REKLAMA