BOCHNIA

Turystyka/Historia

czwartek 08 marca 2012 00:04:24

Wiśnicz - małe miasto wielkich ludziWiśnicz - małe miasto wielkich ludzi

O Wiśniczu mówi się, iż... posiada osobliwą duszę, urok, które cenią sobie artyści, szczególnie malarze, bo daje im ono możliwość tworzenia piękna. By zgłębić słowa tego motta, trzeba nam przenieść się do świata przyrody i dziejów historii, tkwiących w krajobrazie Pogórza Karpackiego. Przyrodniczo – historyczne uwarunkowania ukształtowały bowiem urok Ziemi Wiśnickiej, nie skąpiła ona swych wdzięków artystom, nie poskąpi też ich i Tobie, drogi Czytelniku.

„... Nad Wiśniczem ranne zorze wstały, a wiatr poranka strząsnął krople wody
I na pajęczynach zawiesił jak perły. Brzask co się zjawił, przydał mu urody.
*
Cuda przyrody, artystyczne wizje, zawarły w sobie urodę tej ziemi,
Śladami ojców, w dziejów historie, w głąb krajobrazów, wejdźmy za niemi...”

Dawnego wędrowca, kupca zdążającego z cennym jantarem „szlakiem bursztynowym” znad Bałtyku na południe, czy bliższych naszym czasom podróżującym węgierskim traktem, zdumieć musiała uroda łagodnych wzgórz wynurzających się kolejno z podkarpackich równin. Szlak piął się powoli w głąb pogórskiej krainy pokrytej płaszczem lasów, wnikał w kolejne doliny, by osiągnąć ostatecznie nieckę potoku Leksandrówka. Nad otaczającymi ją wzgórzami, na dalszym horyzoncie ciemniały góry, ku którym ów szlak prowadził. W tej okolicy, we wczesnym średniowieczu kształtowała się osada, która miała dać początek Wiśniczowi.

Dziś współczesnego turystę przemierzającego drogowy szlak z północy na południe również urzeka krajobraz pagórów mieniących się zmiennością upraw i naturalnym leśnym pokryciem. W naturalnej kompozycji wzgórz, wśród kurtyn lasu wznoszą się architektoniczne dominanty krajobrazu, są nimi wzgórza nad miastem z okazałymi budowlami, zamkiem i byłym klasztorem, poniżej zaś jawi się zwarty przestrzennie układ urbanistyczny miasteczka.

„... Dwa wzgórza, a oba wyniosłe, ogromne, stanęły na nich budowle wiekowe,
Stoją i patrzą z historii swej dumne, miasto niżej mają – stare, zabytkowe.

Panoramę zamku i klasztoru, o której mówią powyższe strofy, uwiecznił w pełnej krasie na swojej XIX-to wiecznej litografii Napoleon Orda.  „Miasto niżej mają – stare, zabytkowe”

... istotnie. Przenieśmy się zatem do Nowego Wiśnicza, miasta, które przeniosło bogactwo zdarzeń historycznych do współczesności i przekazuje je wszystkim zdążającym ku wiśnickim stronom, zauroczonych aurą i barwą miasta.

Akt założenia miasta Wiśnicza (przez Króla Polskiego Zygmunta III, z 8 czerwca 1616 roku)

akt zalozenia Wisnicza.jpg„Zygmunt Trzeci z bożej łaski Król Polski, Wielki Książe Litewski, Ruski, Pruski, Mazowiecki, Żmudzki, Inflandzki, Dziedziczny Król Szwedów, Gotów i Wandalów Stwierdzamy niniejszym wobec Naszych obecnych poddanych, którym na tem zależy, wszystkich wogóle i poszczególnych co następuje: Ponieważ nic bardziej nie odpowiada godności i dobrotliwości Naszej Królewskiej jak to, by korzyści obywateli i poddanych Naszych wszelkim sposobem rozwijać i powiększać, - w ten bowiem sposób zwykło się wywoływać i zjednywać serdeczne przywiązanie obywateli względem panujących swoich, jako też powodować wzrost państw i stąd pochodzi i zwykła ustalać się chwalebna władza Panujących, szczęście obywateli i spokój w państwie; z tego też względu, kiedy Świetny i Wspaniały Stanisław Lubomirski, Hrabia na Wiśniczu, Sandomierzu, Spiszu i Dobczycach, Nasz Hetman postanowił pod grodem Wiśnicza na nowo założyć i umiejscowić miasto, jakoteż prosić o Naszą zgodę na to, My ponieważ rzetelnie poznaliśmy świetne zasługi tegoż Świetnego Hetmana i jego wielki zapał dobrego służenia nam i Rzeczypospolitej, jako też jego ogromną miłość dla sprawy dobra publicznego, nie chcieliśmy odmówić jego prośbom co do tego. ...

Odkładając historię i krajobrazy na inną okazję, zwróćmy się ku ludziom, których ukształtowało to miasto dając im możliwość tworzenia piękna. Tworzyli go i jego historię przez blisko czterysta lat.

„Męże sławne, co miasto wciąż sławiąc, w urodzie Wiśnicza będąc zakochani,
Piórem, obrazem, anegdotą bawiąc, dziś na pomnikach - sami, przez Macierz stawiani.”

Zakochał się Nowy Wiśnicz w swych pomnikach, pomnikach Dźwigaja. Zamknięte w spiżu postacie, swą dzisiejszą obecnością zaświadczają o ich tu niegdysiejszym trwaniu i tworzeniu.

Hetmanie, wodzu koronny z buławą
Co na swym rynku wiśnickim stoisz
I myślisz o czynach okrytych sławą,                            
Czy taki Wiśnicz Nowy - właśnie wolisz?

PICT0016.jpgStanisław Lubomirski, spadkobierca magnackiej fortuny swego ojca Sebastiana, doprowadził do rozkwitu wiśnickie włości i sam zamek. Stanisław, syn (już wówczas) księcia Sebastiana Lubomirskiego i Anny z Branickich, otrzymał staranne wykształcenie we Włoszech, w Padwie. Obyty na dworach Europy zajął znaczące miejsce wśród dostojników państwowych. Po śmierci ojca został podczaszym wielkim koronnym, następnie obdarzony godnością wojewody ruskiego i krakowskiego oraz stanowiskiem aż siedmiu starostw. Sławę i pozycje w państwie przyniosła mu sława zwycięzcy spod Chocimia, po śmierci Chodkiewicza w wojennym obozie przejął dowództwo nad polskimi wojskami doprowadzając chocimską kampanię do zwycięskiego końca. Za rządów króla Władysława IV był Stanisław Lubomirski jednym z filarów polskiej polityki. Obejmując „państwo” wiśnickie po swym zmarłym ojcu w 1613 r. stał się Stanisław jednym z najbogatszych obywateli Rzeczypospolitej. Ożenił się z Zofią z Ostrogskich, wojewodzianką wołyńską, która wniosła mu w posagu wiele majętności. W tym czasie był już właścicielem 18 miast, 315 wsi i 163 folwarków. Także Stanisław Lubomirski otrzymał od cesarza Austrii Ferdynanda w roku 1647 tytuł książęcy (książę Świętego Cesarstwa Rzymskiego), podnoszący jego pozycję wśród polskiej magnaterii. Dalsze losy Wiśnicza potoczyły się stosunkowo szybko. W 1616 r. król Zygmunt III zezwala Stanisławowi Lubomirskiemu, hrabiemu na Wiśniczu, staroście sandomierskiemu, spiskiemu i dobczyckiemu aktem lokacyjnym z 8 czerwca założyć poniżej zamku, na gruntach wsi Rogozie, około 2, 5 km na południe od Starego Wiśnicza (wieś istniała od roku 1360) miasto na prawie magdeburskim.

Jerzy, z tych „Wielkich” Kossaków                         
Uwiecznią bitwy jego dłonie.
I widać na sztaludze walczących Polaków,
Obraz się rodzi, pędzą historii konie.

PICT0051.jpgJuliusz Kossak (1824 – 1899), ojciec Wojciecha Kossaka, protoplasta znanej rodziny artystów i pisarzy, typ sarmaty z sumiastym wąsem.  Jego ojciec, Michał Kossak, był w Wiśniczu sędzią lokalnego sądu, dokąd przeniósł się ze Stanisławowa. Juliusz wczesny okres swego dzieciństwa (5 lat) spędził ze swoimi rodzicami właśnie w Nowym Wiśniczu. Po wiśnickim epizodzie w biografii tej rodziny, Kossakowie przenieśli się do Krakowa. Juliusz Kossak znany jest jako malarz, wybitny akwarelista i ilustrator, malował sceny batalistyczne, historyczne, rodzajowe, wykonał ilustracje do „Trylogii” Henryka Sienkiewicza. Mistrzowsko przedstawiał konie i jeźdźców w ujęciu portretowym był przedstawicielem tradycyjnego nurtu batalistyczno-rodzajowego.

Stoi Fischer zamyślony -
Jego myśli wciąż z uczniami,                                           
Nad historią pochylony -
Żyje szkolnymi czasami.

Za chwilę pójdzie do klasy,
z uczniami zamieni role.

PICT0023.jpgStanisław Fischer urodził się w Wieliczce w 1879 r., ale już od 1909 r. aż do swojej śmierci w 1967 r. pracował i mieszkał w Bochni. Oprócz pracy pedagogicznej pochłonęła go praca badawcza w wielu dziedzinach. Interesowała go archeologia, historia, etnografia ziemi bocheńskiej. W tych dziedzinach stał się zarazem zapobiegliwym kolekcjonerem okazów przeszłości. Jego zbiór różnorodnych treściowo okazów przeszłości stał się podstawą utworzonego przez niego bocheńskiego muzeum, nazwanego później jego imieniem. Z Wiśniczem związał się Fischer w okresie po II wojnie światowej współtworząc tu Liceum Plastyczne.  Przy Liceum Sztuk Plastycznych bezpośrednio przed wejściem, którego strzegą dwa kamienne lwy, znajduje się pomnik Stanisława Fischera. Na kamiennym postumencie stoi z brązu odlana postać zasłużonego dla liceum, profesor Fischer był inicjatorem i współzałożycielem szkoły, a także długoletnim w nim nauczycielem.

Mistrzu Janie!
Pozuje Ci Wiśnicz cały
Urody swej Ci nie poskąpi,                                           
Tyś taki WIELKI, choć posturą mały,
Obrazów Twoich nic nie zastąpi.

W powszechnej świadomości z Wiśniczem utożsamiana jest postać Jana Matejki, który upodobał sobie Wiśnicz szczególnie.

„To jest miejsce, które zawsze po Krakowie będę pierwszym kładł i znał”.

PICT0015.jpgTak pisał o Wiśniczu do swoich przyjaciół wielki polski artysta malarz. Przygoda Matejki z Wiśniczem zaczęła się w wakacje 1853 roku kiedy to przyjechał po raz pierwszy do domu „państwa Leonardów”, jak był mawiać o dworku swego późniejszego szwagra Leonarda Serafińskiego, stojącym poniżej zamku. Wspólne wycieczki młodzieży do zamku, po urokliwych uliczkach starego miasteczka, a także okolicznych wzgórzach, z których podziwiano palące się zielonoświątkowe sobótki szczególnie zapisały się w sercu rozpoczynającego artystyczną karierę Matejki. Wyjazdy wakacyjne do Wiśnicza trwały przez następne parę lat, tu życie płynęło mu pogodnie, pozbawione trosk, a przybywało artystycznych prac wyrażanych ołówkiem, akwarelą, a nawet malowanych olejno. Powstawała galeria portretów Serafińskich, zwłaszcza ich synka Teosia, Giebułtowskich, Sikorskich oraz inne charakterystyczne postacie przewijające się przez „Giebułtówkę” („Koryznówkę”). Zachowane „drewniane” miasteczko stało się wymarzonym plenerem malarskim dla mistrza Jana, uwiecznił go na wielu swoich rysunkach jakby przeczuwając nadchodzącą katastrofę. Rysunki te mają bez mała dokumentalną wartość, uwieczniły drewniane attyki domów, podcienia zwrócone szczytami do rynku domów, wystające daleko przed siebie drewniane rynny, ganeczki, balustrady ...
Z tego okresu pochodzi też jego opis Wiśnicza:

”... Małe, niemal baśniowe miasteczko pełne odwiecznych, malowniczych domów z drewna. Ponad nimi górujące dostojne ruiny potężnego zamku Kmitów i Lubomirskich...”

Pożar, który strawił miasteczko wkrótce potem i spowodował prawie jego całkowitą zagładę zostawił smutny osad na wrażliwej duszy Matejki. Swój żal przelał w słowach listu do swego wielkiego przyjaciela Stanisława Giebułtowskiego, napisanego w parę dni po tym tragicznym wydarzeniu. Pisze w nim: „... mnie z każdym dniem żal więcej tego kąta, w którym niemal połowę życia się przegoniło; Wiśnicz dzielił niemal zarówno moje przywiązanie z Krakowem...”.

N Orda Wisnicz.jpgCzęstym plenerem jego rysunków i szkiców był też zamek. Mając z dworku Serafińskich bezpośredni widok na tę okazałą, historyczną budowlę szkicował jej wieże, elementy wnętrza, kaplicę.  Penetrując ruiny zamczyska odtwarzał Matejko w swojej wyobraźni historyczne dzieje budowli, wcielał się w ich właścicieli i z nimi się utożsamiał.  Matejko naszkicował też mumie zwłok rodziny Lubomirskich, spoczywające w sarkofagach w kaplicy grobowej klasztoru Karmelitów. W 1993 r. zagościł Matejko w Nowym Wiśniczu ponownie, tym razem na stałe. Zajmuje reprezentacyjne miejsce w rynku, obok ratusza.

Piotr Piąty Kmita,
z rodu – Szreniawita,
Zamek i Wiśnicz świetnym uczynił,
Nie miał potomka – tym więc zawinił.

Najznamienitszym, a zarazem ostatnim przedstawicielem rodu Kmitów, ich siedmiu pokoleń, był Piotr, marszałek koronny (urząd ten otrzymał w roku 1518 z rąk króla Zygmunta Starego), a zarazem wojewoda krakowski i sandomierski, także starosta krakowski i spiski. Rosnące w Królestwie znaczenie Piotra Kmity zbiegło się z nadaniem przez cesarza Karola V w roku 1523 jemu i jego przyszłym potomkom, zaszczytnego tytułu hrabiego na Wiśniczu. Był Piotr Kmita zarazem protektorem czołowych polskich pisarzy Odrodzenia i mecenasem kultury i sztuki renesansowej. Zamek gościł wtedy uczonych i pisarzy tej miary co Orzechowski,, Janicki, Kromer, Bielski czy Przyłuski, zamek Kmity był obok Wawelu ważnym wtedy ośrodkiem kultury renesansowej.  Zamek za jego czasów został znacznie rozbudowany, otrzymał dodatkowe wieże, których było już cztery, powiększone zostały powierzchnie mieszkalne, gród obronny zaczynał być przekształcany w renesansową rezydencję. Z tych czasów trzeba wspomnieć o funkcjach reprezentacyjnych zamku, gościł on kilkakrotnie królową Bonę, a 27 sierpnia 1550 r. z wielkim przepychem Kmita przyjął na zamku parę królewską, Zygmunta Augusta wraz z żoną Barbarą Radziwiłłówną. Piotr V Kmita zmarł bezpotomnie i dobra wiśnickie dostały się tytułem spadku jego żonie i siostrom: Annie Barzowej i Katarzynie Stadnickiej.
PICT0103.jpgPICT0088.jpgPICT0098.jpgPICT0049.jpgPICT0095.jpg









Czesław Anioł

Napisz swój komentarz:

Nick:

Komentarz:

By uniknąć spamu wpisz kod z obrazka:

Komentarze użytkowników

Czasbocheński nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo, naruszajace dobra osób trzecich lub wypowiedzi prawem chronione mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

REKLAMA