Kategoria: Felietony / opinie
Opublikowano: 2020-05-06 15:17:23 przez Czas2012

Prezydent Andrzej Duda, chrześcijaństwo, judaizm ...

Kampania prezydencka nabiera na sile. Im bliżej wyborów tym więcej plakatów rozwieszanych przez wyznawców tego czy innego kandydata. Trudno znaleźć ulice gdzie z parkanów, ścian czy słupów nie spoglądałyby na nas wizerunki tych, którzy starają się usiąść w pałacu przy Krakowskim Przedmieściu 46. Niecodzienne okoliczności niewiele w tej grze zmieniają.

Nic w tym szczególnego. Jednak wśród kandydatów jest jeden któremu należny się przyjrzeć szczególnie. Są dwa ku temu powody. Jednym powodem jest wyjątkowo wysokie poparcie jakie w każdym sondażu badania opinii publicznej uzyskuje. Drugim powodem jest fakt, że w styczniu 2018 roku Rada Miejska w Bochni przyznała prezydentowi Andrzejowi Dudzie tytuł Honorowego Obywatela Królewsko-Górniczego Miasta Bochni. Z tego też powodu dobrze by było wiedzieć coś więcej o osobie która dzierży ten tytuł. Coś więcej mieszkańcom powiedzieć o tej postaci, która jak się okazuje, potrafi dokonać rzeczy niemożliwej w dziedzinie ekumenicznej, a nie ulega wątpliwości, że kwestie religijne są chyba istotne wśród religijnego lokalnego społeczeństwa bocheńskiego i w ogóle ważne wśród religijnego nieprzerwanie narodu, który w Polsce masowo uczestniczy w katolickich świętach.

Pytanie bowiem jakie się nasuwa kiedy popatrzymy na postać prezydenta Andrzeja Dudy to pytanie jak to możliwe, że pan prezydent potrafi łączyć dwie rzeczy razem, które nawzajem się wykluczają? Chodzi mianowicie o przedstawianie się jako chrześcijanin i jednocześnie aktywne uczestniczenie w obrzędach i tradycji judaistycznej? Jest to zaskakujące gdyż obydwie religie nawzajem się przeciwstawiają i nie mają ze sobą prawie żadnych miejsc stycznych. Jedynie co można by wymienić jako wspólne to monoteizm ale chyba nic poza tym. Co więcej judaizm niesie ze sobą bardzo silny ładunek antychrześcijański.

Często ostatnimi laty widzimy jak prezydent Andrzej Duda jest ostentacyjnie pokazywany podczas mszy św. podczas różnych katolickich uroczystości. Z drugiej strony niejednokrotnie widzieliśmy przekazy telewizyjne i prasowe jego wizyt w Jerozolimie pod Ścianą Płaczu (przypuszczalną pozostałością Świątyni Jerozolimskiej – obecnie jest to najświętsze miejsce judaizmu). Stał podobnie jak inni żydzi, w jarmułce, w wymownej modlitewnej pozie z zamkniętymi oczami. Nie wydaje się by była to postawa tylko uszanowania innej religii czy dyplomatyczne podejście do wizyty w Izraelu ale postawa wyglądająca na autentycznie modlitewną. Tu właśnie pojawia się wymowna sprzeczność i ostry konflikt religijny. Zestawienie bowiem tych dwóch religii nie prowadzi do niczego innego jak do wyraźnego kursu zderzeniowego. Nie jest przecież żadną tajemnicą, że chrześcijaństwo i judaizm to religie nawzajem się wykluczające, religie sprzeczne same w sobie, religie stojące na całkowicie przeciwstawnym gruncie. Jest przecież oczywiste, że główną postacią chrześcijaństwa jest Syn Boży Jezus Chrystus, postać historyczna, która, jak wierzą chrześcijanie, przez swoje życie, mękę i śmierć krzyżową zbawił od grzechu i śmierci wszystkich ludzi.

W Teologii Biblijnej ks. prof. Tomasza Jelonka można przeczytać, że: Jezus Chrystus, wcielony Syn Boży, jest centralną postacią historii zbawienia, zapowiadany od początku i oczekiwany, stoi u podstaw Nowego Testamentu, którego bez Niego nie można zrozumieć, co więcej, bez Niego Nowy Testament nie mógłby w ogóle powstać. Jako Syn jest współistotny Ojcu, sam powiedział o sobie: Ja i Ojciec jedno jesteśmy (J 10, 30), a całe dzieło stwórcze zostało podjęte i wykonane dla Niego. On bowiem jako człowiek został na początku zaplanowany przed wszelkim stworzeniem i stał się przyczyną wzorczą całego stworzenia. W Nim całe stworzenie miało zjednoczyć się z Bogiem. Dlatego całe dzieło stwórcze zmierzało ku człowiekowi.

Żydzi rabiniczni jednak kreują swoje podejście do religii na zaprzeczaniu temu wszystkiemu, zaprzeczaniu fundamentom chrześcijaństwa, odrzucając w całości zarówno Nowy Testament jak i boskość i religijny wymiar życia Chrystusa. W różnych częściach Talmudu, najważniejszej księgi judaizmu, Jezus jest traktowany wrogo i z pogardą. Słowa jakich żydzi używają odnosząc się do tej postaci to: szalbierz, gwałciciel prawa, nieczysty, wróg Boga, syn nierządnicy, czarodziej itd. cała lista obelżywych epitetów o których można się dowiedzieć z różnych opracowań. Można tu polecić np. opracowanie i tłumaczenie dr hab. Jana Iluka z Uniwersytetu Gdańskiego – Telodot Jeszu - Przekaz Talmudyczny o Jezusie i Chrześcijanach w Żydowskiej Recepcji, gdzie tekst jasno wskazuje stosunek autorów do osoby Chrystusa. W innej części Talmudu określa się Jezusa jako Taluj. Jest to wyraz także obelżywy i znaczy: wisielec.

W Kabale, także będącej częścią Talmudu, słowo Jezus jest przeinaczone celowo na słowo Jeszu. Przeinaczone po to by mogło oznaczać wyraz pogardy. Przez kabalistów słowo Jeszu tłumaczy się jako: immah szemo veziqro, co się tłumaczy jako: niech przepadnie imię jego i pamięć jego.

Dr. Jan Ciechanowicz w opracowaniu na ten temat pisał: Papieże Paweł VI oraz Jan Paweł II(1) nazywali żydów „starszymi braćmi w wieże”, arcybiskupi zaś żydopolscy Muszyński, Gocłowski i inni religię panującą w Polsce - „żydokatolicyzmem”. Przy głębszym zastanowieniu widać, że są to tezy absurdalne, podobnie jak co najmniej nieporozumieniem, a raczej bluźnierstwem i głupstwem, jest śpiewanie w kościołach „Bóg został sługą Obrzezanych!” czy „nie ma Boga poza Izraelem”, i nic w tym nie mogą zmienić sofistyczne wykręty tych czy innych demagogów. Chrześcijanie są zwani w Talmudzie „nazarejczykami”, akum, nokrim lub gojim i nie są uważani za ludzi, lecz za zwierzęta człekokształtne: Stworzył ich Bóg w kształcie ludzkim na cześć Izraela, nie są bowiem stworzeni akum w innym celu, jak tylko dla służenia Żydom we dnie i w nocy. Nie przystoi bowiem Izraelicie, aby mu służyły zwierzęta we własnej postaci, lecz zwierzęta w postaci ludzkiej”. Jezus – według Talmudu – pożyciu pełnym nieprawości i ohydy, zrodzony przecież z nieprawego łoża - „został pogrzebany w piekle”. (Jan Ciechanowicz, Antysemityzm). Przyznać trzeba, że trudno znaleźć gdziekolwiek bardziej pogardliwy stosunek do chrześcijaństwa niż w tych wersetach talmudycznych.

Simone Weil – francuska filozofka i myślicielka chrześcijańska żydowskiego pochodzenia – była również pewna, iż między duchem judaizmu a chrystianizmu istnieje głęboka przepaść, że chrześcijaństwo było zaprzeczeniem duchowym i etycznym judaizmu. W swych rozważaniach wyraźnie podkreślała: W śród postaci z opowiadań ze Starego Testamentu tylko Abel, Enoch, Noe, Melchizedech, Hiob i Daniel byli czyści. Trudno się dziwić, że lud zbiegłych niewolników, zdobywców ziemi podobnej do raju, a zagospodarowanej przez inne cywilizacje, w których trudzie oni nie wzięli żadnego udziału i które krwawo wyniszczyli – że taki lud niewiele mógł wydać dobrego.

Przytoczmy tu kilka innych przykładów;

Stary Testament
Powszechnie uważa się, że Pięcioksiąg to wspólna dla chrześcijan i żydów część Biblii. Wniosek że, obie religie czerpią z tego źródła wywodzi wiele osób zajmujących się i teologią i historią. Powszechnie tak. Wnikając jednak głębiej okaże się, że tak do końca nie jest. Obydwie religie inaczej podchodzą do najważniejszego chyba wydarzenia w Starym Testamencie, obrazującego przekazanie przez Boga tablic z 10 przykazaniami Mojżeszowi na górze Synaj. Prawo to miało się stać drogowskazem postępowania dla przyszłych pokoleń najpierw żydów uciekających z Egiptu, później po śmierci Chrystusa dla całej chrześcijańskiej wspólnoty. Konieczne jednak wydaje się zadanie pytania jak obecnie do przykazań podchodzą żydzi a jak chrześcijanie? Nie jest przesadą stwierdzenie, że chrześcijanie traktują te przykazania dosłownie i na serio tzn. gdy zdarzy im się tych przykazań nie dotrzymać, gdy dręczy ich sumienie, korzystają z sakramentów spowiedzi i komunii św. Funkcjonuje tu mechanizm oczyszczający. Była wina – musi być skrucha, żal za grzechy, spowiedź, pokuta, zadośćuczynienie, poprawa. Żydzi natomiast, odrzucając nauki Jezusa, nic takiego nie czynią. W swych religijnych zwyczajach nie uznają tych sakramentów. W judaizmie nie istnieje sakrament spowiedzi czy komunii świętej, nie ma pokuty, nie ma stawiania sumienia na ważnym miejscu, nie ma zadośćuczynienia, postanowienia poprawy, w formie w jakiej to czynią chrześcijanie. Żydzi życie religijne opierają na całkiem innym fundamencie. Przykazania dla żydów to tylko wskazówki w wieloraki i różnorodny sposób zinterpretowane przez Talmud i rabinów i mające zastosowanie tylko we wspólnocie żydowskiej. Niewiernych - jak nazywają żydzi wyznawców innych religii - one nie dotyczą. Efektem tego jest relatywizm czy jak byśmy to nazwali bardziej dosadnie hipokryzja i tzw. moralność podwójna i sytuacyjna tzn. w świcie żydowskim dobre jest to co w danym momencie jest dobre dla żydów, a nie ponadczasowa i ponadsytuacyjna zasada w postaci 10 przykazań, uznawanych przez chrześcijan zawsze, wszędzie i w każdych okolicznościach. W judaizmie w jeden dzień uznajemy za dobre to, w inny uznajemy to za złe. Zależy od sytuacji. Nie ma ponadczasowych przykazań. Jesli już o nich mówimy to stosujemy je do żydów. W stosunku do niewiernych one nie działają.

NowyTestament
Fundamentalnym wydarzeniem Nowego Testamentu jest męka i śmierć na krzyżu Jezusa z Nazaretu, dokładnie opisana w Ewangeliach, czym, jak wierzą chrześcijanie, zbawił i odkupił ludzi od grzechu i śmierci. Otóż tym razem żydzi nie tylko nie przyjmują tego do wiadomości ale całkowicie odrzucają historię zbawienia, a Chrystusa traktują już z całkowitą wrogością, żywiąc ku Niemu szczerą nienawiść. To nie jest ich mesjasz, który uczyni Izrael wielkim i silnym. To uzurpator i oszust. Wynika z tego cały szereg konsekwencji, nie tylko w postaci pogardliwych określeń i wyszukanego negatywnego nazewnictwa, wspomnianego wyżej. Zmieniony jest cały fundament patrzenia na zagadnienie i postać Mesjasza.

O ile Chrystus chrześcijan przyszedł na ziemię, by zbawić i odkupić całą ludzkość, o tyle mesjasz żydowski ma przyjść po to, by zemścić się na całej ludzkości za cierpienia Izraela i ustanowić żydowską dyktaturę nad światem. To przekonanie wśród żydów talmudycznych nie zmieniło się do dziś i do dziś jeszcze nie doczekali się swojego mesjasza. Jest to jaskrawa i niemożliwa do pogodzenia sprzeczność w podejściu do postaci Mesjasza między dwoma religiami.

Tu można odesłać zainteresowanych tym tematem do wspomnianego wyżej już opracowania dr hab. Jana Iluka czy też np. do książek ks. dr. Stanisława Trzeciaka, prof. Augusta Rohlinga, ks. prof. Józefa Kruszyńskiego, ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, ks. prof. Michała Poradowskiego, dr. Ewy Kurek, dr. Jana Ciechanowicza, prof. Feliksa Konecznego i wielu innych wnikliwych badaczy zagadnienia. To, że prezydent Andrzej Duda nie klęczy przed Ścianą Płaczu tylko stoi i wydaje się kiwać wynika z tego, że żydzi nie chcą naśladować chrześcijan i w przeciwieństwie do nich po prostu nie klękają. Żydzi nie przyjmują do wiadomości faktu zbawienia przez Chrystusa wszystkich ludzi. Odrzucają uniwersalizm chrześcijański czyli fakt zbawienia wszystkich, a nie tylko żydów. Według nich ludzkość to żydzi mający swoje prywatne, szczególne relacje z Bogiem i goje czyli ludzie podrzędni. Trudno o bardziej rasistowskie podejście do innych narodów i bardziej sprzeczne z tym co niesie przesłanie chrześcijańskie.

Przepaść między chrześcijaństwem a judaizmem jest ogromna i dotyka kwestii fundamentalnych. Trafnie ujął to Max Stirner: Chrześcijanin ma duchowe zainteresowania, gdyż pozwala sobie na to, by być duchowym człowiekiem; żyd nie pojmuje tych zainteresowań w ich czystej postaci, gdyż nie pozwala sobie na nieprzypisywanie rzeczom żadnej wartości. Nie osiąga czystej duchowości, duchowości w sensie religijnym, która jest wyrażana jedynie w wierze chrześcijańskiej, bez uczynków, które ją potwierdzają. Bezduchowość żydów na zawsze oddzieliła ich od chrześcijan, albowiem dla pozbawionego ducha duchowy jest niezrozumiały; tak jak dla duchowego pozbawiony ducha jest godny pogardy. Żydzi posiadają tylko „ducha tego świata”. (Max Stirner, Jedyny i jego własność).

Niechęć i nienawiść żydowska do chrześcijaństwa przejawia się w licznych postawach i zachowaniach. Nie tylko na kartach Talmudu. Wszak chrześcijaństwo i krzyż to zamach na żydowskie przekonanie o wyższości. Żydzi nie używają znaku plus w matematyce by nie przypominał im znaku krzyża. Niechęć do krzyża była wyraźnie manifestowana w 1998 kiedy środowiska żydowskie naciskały by usunąć krzyż z terenu otoczenia obozu KL Auschwitz, tzw. żwirowiska, krzyża upamiętniającego wizytę Jana Pawła II. Nie zakładają nogi na nogę ani nie siedzą z założonymi rękoma - bo to też przypomina im krzyż. Ortodoksyjni żydzi mają nawet obowiązek cichego wymawiania przekleństw na widok symboli chrześcijańskich: kapliczek, krzyży, kościołów. W czasach przedwojennych żydzi bardzo niechętnie uczyli się j. polskiego gdyż alfabet łaciński kojarzył im się z chrześcijaństwem (j. polski znało ok. 15% żydów), nie wychodzili w Boże Ciało z domów, są wrogo nastawieni do kleru (często podczas świąt historycznych Purim kukłę Hammana zastępowali kukłą księdza), nie wolno im finansować niczego co wiązałoby się z chrześcijaństwem (dlatego podczas wizyt rabinów w Polsce w ramach tzw. dialogu Kościoła Katolickiego z judaizmem ich pobyt był finansowany z kieszeni polskiej strony, podczas rewizyty w USA polska strona nie mogła liczyć na odwzajemnienie w utrzymaniu, musiała sfinansować pobyt sama - podkreślał ks. prof. Chrostowski (Kościół, Żydzi, Polska - wyd. Fronda). Nie wolno wchodzić w związki małżeńskie mieszane, z chrześcijanami szczególnie. Gdy się to już zdarzy dzieci z takich małżeństw nie są uznawane za żydów. Trójca św. to dla żydów przejaw politeizmu, a wśród żydów ortodoksyjnych zdarzają się przypadki spluwania na widok chrześcijan. Żydzi nie klękają, nie ma kapłanów ani seminariów. Rabin jest tylko świeckim nauczycielem. Istnieje zakaz wypowiadania słowa Jezus. Jest to surowo zakazane – podkreśla w innym opracowaniu ks. prof. Waldemar Chrostowki - charakterystyczną postawą Żydów talmudycznych jest absolutne milczenie o Jezusie.

Dr. Ewa Kurek przypomina takie zdarzenia: Lecz ciągle to nie strach poniżanych decyduje o wyborze choćby częściowej izolacji. Równie istotny jest wybór samych Żydów. Otóż zaciskając narodowo-wyznaniowe więzy próbują ocalić swą kulturowo-religijną odrębność. Jako monoteiści uważają, że nie powinni wchodzić w kontakt z żadną inną religią – a w szczególności z jej sacrum. W efekcie, przykładowo, w XIII wieku ortodoksyjni żydzi sugerują, że kiedy chrześcijanie przechodzą ulicami z procesją Bożego Ciała, pobożny żyd nie może wychodzić z domu. Podobnie były inne zalecenia, wedle których bogobojni żydzi nie powinni mieszkać w domu, z którego okien widać byłoby kościół. (Poza Granicą Solidarności – Ewa Kurek).

Inne jest judaistyczne podejście do prawdy, którą żydzi traktują w sposób dość instrumentalny. Prawdą jest to co jest dobre dla żydów, a nie prawda obiektywna. Zdanie jednego rabina może się diametralnie różnić od zdania innego rabina. Co najciekawsze obydwie opinie mimo, że są sprzeczne są równouprawnione gdyż, jak twierdzą żydzi, słowa rabina są słowem Bożym. Żyd może więc wybrać sobie tą opinię która jest mu najbardziej wygodna i baz żadnych wyrzutów postępować według niej. To w judaizmie jest często normą. W kulturze judaistycznej dominuje też rodzaj hagady – opowiadania legend czy bajek, luźno powiązanych z rzeczywistością. Stąd najwyraźniej taka zupełnie bezrefleksyjna i bezwstydna fala historycznych kłamstw lejąca się na Polaków i nasz kraj ze strony skądinąd, wydawać by się mogło, cywilizowanych i pobożnych ludzi (Czyż nie uznają również Pięcioksięgu?) Nie jest istotne to, że Polacy nigdy nie budowali obozów koncentracyjnych, ważne, że dla żydów takie przedstawianie historii jest wygodne i opłacalne.

Bardzo ciekawie żydowski stosunek do rzeczywistości i prawdy przedstawiony został w książce Sylwi Borkowskiej – Mój mąż żyd. W rozdziale pisanym przez Ilonę, jedną z Polek która wyszła za żyda, czytamy: Teraz pracuję z żydami religijnymi i jest to dla mnie kolejne odkrycie. Czy Ty wiesz, że im nie wolno patrzeć na księżyc w pełni, bo księżyc czuje się zakłopotany? Abstrakcja! Co oni sobie myślą o gojkach, takich jak ja? Wolę nie pytać. Poznawanie Izraela pozostanie dla mnie przygodą pewnie do końca życia. W uproszczeniu widzę to tak – ten bigos nie jest jeszcze dogotowany, mimo, że gotuje się od siedemdziesięciu lat. Nie ma tutaj czegoś takiego jak typowa Izraelska kultura czy typowa Izraelska kuchnia. Nic nie jest czarne lub białe, za to jest mnóstwo odcieni szarego. To Izrael właśnie nauczył mnie, że nie ma jednej prawdy w życiu. Jest tylko inna perspektywa. Czy to w polityce, czy w wychowaniu dzieci. We wszystkim. (Sylwia Borkowska, Mój mąż żyd, historie Polek w Izraelu.)

/media/user/images/upload/Maj/Maj 2020/A_Duda3.jpgMimo przepaści między dwoma religiami, wrogości ortodoksyjnych żydów do chrześcijan i wzajemnego wykluczenia się dwóch religii, czego konsekwencją jest to, że zadaniem niezwykle karkołomnym i raczej niemożliwym jest bycie i chrześcijaninem i jednoczesne manifestowanie judaistycznego podejścia do świata, Andrzej Duda jako prezydent potrafi jednak połączyć i jedno i drugie. W jeden dzień uklęknąć w kościele katolickim w drugi, z jarmułką na głowie, zadumać się pod Ścianą Płaczu. I nie robił tego jako jedyny. Ale odnosząc się do przemyśleń Ilony w wyżej wspomnianej książce, dla Pana Prezydenta, Honorowego Obywatela Królewsko-Górniczego Miasta Bochni, nie ma już chyba jednej prawdy. Jest tylko inna perspektywa. I chyba dzięki temu wnioskowi możemy zrozumieć jak połączyć jedno i drugie.

Paweł Wieciech

Foto: źródło FB

  1. Ks. prof. Waldemar Chrostowski podkreśla, że słowa Jana Pawła II, że żydzi są „naszymi starszymi braćmi w wierze” są wynikiem błędu w tłumaczeniu. W rzeczywistości Jan Paweł II użył mniej jednoznacznego zdania w którym znajdował się zwrot: „w pewnym sensie”, co zmienia siłę znaczeniową całej wypowiedzi.

Czytaj Także:

Judeopolonia - Żydzi przeciwko niepodległości Polski

Jedwabne - Czyim bohaterem był Lech Kaczyński?

Prezydent Andrzej Duda doczekał się biografii...