Kategoria: Felietony / opinie
Utworzono: 2018-07-28 08:00:39 przez system

Rocznica Powstania znów stawia pytania o Leopolda Okulickiego

Zbliżająca się rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego znów daje powody do dyskusji i przypomnienia tematów, które do dziś budzą emocje i nie są oficjalnie wyjaśnione. W ostatnim numerze tygodnika Historia bez Cenzury Jan Piński pisze o Leopoldzie Okulickim wprost: Ostatni przywódca Armii Krajowej był sowieckim agentem.

Leopold Okulicki od wielu lat jest w Bochni jedną z najważniejszych postaci historycznych. Można powiedzieć, że środowiska AKowskie oraz osoby związane z Prawem i Sprawiedliwością zbudowały na legendzie Leopolda Okulickiego część tożsamości miasta. Jego pomnik, obok pobliskiego pomnika Kazimierza Wielkiego, stoi prawie w samym centrum Bochni, gdzie co roku nie ma uroczystości by z jakiejś okazji nie składane były kwiaty. Dwa lata temu w 70 rocznicę śmierci generała Okulickiego uroczystości jemu poświęcone trwały kilka dni. Przypomnijmy, zorganizowano uroczystą sesję w Szkole Podstawowej w Okulicach, dwie msze święte – w Okulicach i w Bochni, odsłonięto tablicę pamiątkową w I Liceum Ogólnokształcącym, zorganizowano dwa spotkania, w liceum oraz w muzeum, podczas których wygłoszono przemówienia na temat Leopolda Okulickiego, zorganizowano apel pamięci oraz widowisko historyczne. W obchodach wzięli nawet udział oprócz lokalnych władz i gości prof. Wojciech Fałkowski, podsekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej oraz Włodzimierz Bernacki, poseł na sejm RP.

Jacek Pawłowicz, dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych mówił podczas spotkania z młodzieżą: Macie szczęście, że z waszej ziemi wywodzi się tak wspaniały bohater. Ostatni dowódca najpiękniejszej armii na świecie, czyli Armii Krajowej. Człowiek, który zachował się wzorowo wobec sowieckich oprawców, broniąc honoru polskiego oficera.

Lokalni działacze Prawa i Sprawiedliwości podobnie podkreślali wówczas, że „był to człowiek wybitny”, któremu Polska wiele zawdzięcza.

Wiele dobrego na temat Leopolda Okulickiego padło również z ust Ludwika Węgrzyna. - 20 lat temu społeczeństwo bocheńskie ufundowało ten pomnik, żeby nie utracić tego, co najważniejsze - pamięci, żeby nie utracić tożsamości. Cieszę się, że ten pomnik tutaj jest i przypomina nam wszystkim, a zwłaszcza ludziom młodym o tym, co to znaczy honor, Bóg i ojczyzna. Te wartości były największe dla Leopolda Okulickiego.

Stefan Kolawiński - Leopold Okulicki reprezentował pokolenie, dla którego ojczyzna była wartością ponad wszystko – mówił burmistrz Bochni. - Każdy, kto myśli o Polsce powinien myśleć tak, jak to pokolenie, które reprezentowane jest niestety przez coraz mniej liczne gremium osób skupionych wokół Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – kontynuował gospodarz miasta, który podkreślił, że należy uczyć młode pokolenie odpowiednich wartości i kształtować u nich życiowe postawy.

Rzetelnej dyskusji nad postacią Leopolda Okulickiego jednak nie zorganizowano, żadna naukowa sesja się nie odbyła, mimo, że jedno ze spotkań tak nazwano, (czytaj TUTAJ), a przeciwników stawiania gen. Okulickiego na piedestale nie zaproszono i do głosu nie dopuszczono, odnosząc się do nich często jako do „ruskich agentów”.

Pisanie niewygodnej prawdy o kulisach polityki prowadzonej przez Leopolda Okulickiego i o kulisach wybuchu Powstania Warszawskiego jest jednak nie na rękę obecnej władzy, gdyż to z inicjatywy śp. Lecha Kaczyńskiego powstało Muzeum Powstania Warszawskiego, a sama partia zbudowała na kulcie Bitwy Warszawskiej w 1944 roku część swojej partyjnej tożsamości, co przyczyniło się w pewnej części do wyborczego zwycięstwa. Dlatego dyskusja i niewygodne fakty są przemilczane w dyskursie publicznym. Nie zajmują się nimi także – przynajmniej oficjalnie – historycy-urzędnicy z IPN. Nad sprawą unosi się wymowne milczenie, a przeciętnym Polakom trudno jest uwierzyć w inną od utartej, powtarzanej od wielu lat ścieżkę historii.

Kulisy i fakty jakie się wyłaniają z bardziej szczegółowej analizy historycznej i nowych wskazówek pokazują jednak kwestię Powstania w Warszawie jako zainicjowaną przez służby sowieckie, mimo to samo Powstanie stawia się ciągle Polakom za wzór walki i patriotycznego poświęcenia. I tak rzeczywiście było, gdyż tragicznych skutków Powstania nie kładzie się na barki żołnierzy, którym za walkę w stolicy należy się najwyższy honor. Winę za klęskę ponoszą ci dowódcy Powstania, którzy do tak ogromnej tragedii doprowadzili i nigdy z tej decyzji nie zostali rozliczeni ani za nią osądzeni, mimo, że złamali wszelkie prawa rządzące oficerskimi decyzjami. Sprawa jest dodatkowo niewygodna gdyż dotyczy dowódców w dużej mierze obozu przedwojennej Sanacji, czyli tych, których pozostawił na stanowiskach Józef Piłsudski. A na swoistym bezdyskusyjnym kulcie tej osoby niektóre środowiska polityczne także budują swoją tożsamość. Ba, jak widać nie dopuszcza się nawet dyskusji na ten temat. A ta, w przeważającej liczbie aspektów, skupia się na Leopoldzie Okulickim, który był głównym inicjatorem wybuchu walk w stolicy i parł do niego wszystkimi siłami, chcąc jak to ujął w swej samozwańczej wizji: „wstrząsnąć sumieniem świata”. By ironii o „ruskich agentach” stało się zadość, w aktualnym numerze miesięcznika Historia bez Cenzury (Nr 8-9 (28-29) sierpień-wrzesień) Jan Piński – podobnie jak w ubiegłym roku i podobnie jak inni bardziej odważni publicyści czy historycy - przypomina tą niewygodną i smutną prawdę pisząc wprost: *Ostatni przywódca Armii Krajowej był sowieckim agentem. *

W tekście przypomina najważniejsze wydarzenia i słowa i wypowiedzi gen. Okulickiego, które wyraźnie pokazują po czyjej stronie stanął generał, który w śledztwie prowadzonym przez NKWD po aresztowaniu załamał się i poszedł na współpracę z sowietami. Jan Piński pisze:

*General Leopold Okulicki (ps. Kobra, Niedźwiadek), ostatni dowódca Armii Krajowej, uchodzi w Polsce za bohatera. Tej legendzie nie zaszkodził fakt, iż wbrew rozkazom naczelnego wodza Kazimierza Sosnkowskiego, zamiast zapobiec wybuchowi powstania w Warszawie, zrobił wszystko, aby do niego doszło. Dotychczas historycy bagatelizowali jego załamanie się po aresztowaniu przez NKWD w nocy z 21 na 22 stycznia 1941 r., ale wypływające coraz nowe poszlaki pozwalają na stwierdzenie, iż Okulicki przekroczył cienką granicę, jaka dzieli grę z wrogiem od bycia agentem. Najbardziej szokujące jest to, że Okulicki wraz z 15 innymi szefami państwa podziemnego 27 marca 1945 r. przybył na spotkanie negocjować z Sowietami udział we władzach nowej Polski. Przy tej okazji po raz kolejny zignorował rozkaz rządu w Londynie, aby w spotkaniu nie uczestniczyć. Czy to możliwe, aby wojskowy, znający prawdę o Katyniu i wielu innych sowieckich zbrodniach, znający przebieg i skutki spotkań żołnierzy AK z Sowietami, naprawdę wierzył w udzielone mu gwarancje bezpieczeństwa? *

W tekście powołuje się nie tylko na wypowiedzi i zachowanie samego gen. Okulickiego ale także na pamiętniki gen. Sierowa, które nie tak dawno ukazały się w Moskwie i oceniane są za wiarygodne.

Sierow pisze:

„Decyzja o aresztowaniu polskich generałów Armii Krajowej mogła zapaść tylko w Moskwie. Okulicki i jego ludzie zajmowali się dywersją na naszych tyłach i pod ich dowództwem zabito wielu naszych ludzi. Jak dowiedziałem się, Okulickiego i innych sądzili w Moskwie, a jego samego zlikwidowano w więzieniu. Jednak był to prowokator współpracujący z NKWD od 1940 r. i jednocześnie z Anglikami. Wstrzymaliśmy informację o aresztowaniu Okulickiego i innych do czasu przyznania się przez nich do organizowania dywersji na naszych tyłach…”

Ważne są także deklaracje pisemne samego generała, który był autorem m.in. takich oświadczeń:

Los Polski zależny jest nie od wyniku wojny między Niemcami i Anglią, a od wyniku decydującej walki między Niemcami a ZSRR. Między tymi dwoma partnerami trzeba wybierać. Liczenie na to, że obaj skończą się, a w środku między nimi, przy pomocy Anglii, powstanie Polska, jest dziecinną mrzonką. Wybór dla mnie, a sądzę, że i dla narodu polskiego nietrudny i jasny. W razie zwycięstwa Niemiec czeka nas ciężki los, długie lata bezwzględnej niewoli, do czasu nowej zawieruchy dziejowej, która nie wiadomo kiedy przyjdzie. W walce między ZSRR a Niemcami naród polski powinien stanąć przy boku ZSRR" - napisał w swoim odręcznym zeznaniu Okulicki 4 maja 1941 r. podczas przesłuchań przez NKWD. I dalej: „W przekonaniu, że zwycięstwo ZSRR da Narodowi polskiemu możność życia i rozwoju narodowego, kulturalnego, gospodarczego i politycznego, zeznanie swoje napisałem i deklaruję chęć dalszej pracy. Będzie Polska czerwona, dobrze, byle tylko była. Zrobi to jej zresztą dobrze, wyzwoli i odkryje nowe, nieznane dotąd siły Narodu" - zakończył zeznania Okulicki.

Najgorszą sprawą jest wsypanie i zdradzenie wszystkich tajemnic AK w posiadaniu których był Leopold Okulicki:

Piński pisze:* *

Nie chodzi tylko o to, że Okulicki załamał się w śledztwie, ale o to, że powiedział Sowietom wszystko, co wiedział. Nie tylko całą strukturę konspiracji, ale także wszystkie adresy i znane mu nazwiska operacyjne […]* Po aresztowaniu przez Sowietów Okulicki ewidentnie liczył, że to, co mu powiedziano (iż Sowieci poszukują szerszego zaplecza poparcia w polskim społeczeństwie dla swojego wasalnego rządu) jest prawdą. Tradycyjnie więc poszedł na pełną współpracę i zadenuncjował kolegów, przekazując całą wiedzę, którą z racji swojej funkcji (dowódca Armii Krajowej) posiadał. Najlepiej jednak przeczytać to w jego własnych zeznaniach: „Poważna część broni (Armii Krajowej - red.) rozeszła się razem z ludźmi po terenie. Broń tą dla spacyfikowania kraju należałoby możliwie szybko odebrać. Z początku należałoby stworzyć dobrze działający aparat administracyjny, a potem go oczyścić z elementów nieodpowiednich i wprowadzić na ich miejsce ludzi pewnych. Konieczne jest zlikwidowanie wszystkich organizacji tajnych i jawnych, które nie są w dyspozycji tymczasowego rządu polskiego (to znaczy Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego) i przez to mogłyby przejawiać działalność zakłócającą spokój i bezpieczeństwo publiczne". *

„Okulicki, składając te zeznania i oferty nieprzyjacielowi, z którym Polska była w stanie niewypowiedzianej wojny od 17 września 1939 r., łamał wszelkie zasady wojskowej dyscypliny i sprzeniewierzał się swej żołnierskiej przysiędze złożonej na wierność Rzeczpospolitej" - ocenił Jan Ciechanowski.

To dzięki niemu Sowieci zorientowali się, że mieli w swoich rękach twórcę Służby Zwycięstwu Polski, późniejszego szefa lwowskiego oddziału Związku Walki Zbrojnej, generała Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego, dla którego załamanie Okulickiego oznaczało kilkumiesięczne tortury. W przeciwieństwie do Okulickiego, Karaszewicz-Tokarzewski pokazał, że sowiecką niewolę można było wytrzymać godnie (podobnie jak generał Władysław Anders) – pisze autor.

Dlaczego więc Okulicki zginął i jak twierdzi Sierow został zamordowany? Odpowiedź jaka pada brzmi: Tutaj odpowiedź nie jest bardzo skomplikowana. Rola sowieckiej agentury w doprowadzeniu do Powstania Warszawskiego miała pozostać tajna. Okulicki, zdaniem NKWD, zwyczajnie nie gwarantował ani lojalności, ani dochowania tajemnicy. Zamordowanie go było po prostu elementem zacierania śladów.

Paweł Wieciech

Całość tekstu w najnowszym numerze Historia bez Cenzury (Nr 8-9 (28-29) sierpień-wrzesień).

/media/data/upload/Lipiec/Lipiec 2018/hbcs18.jpg




Komentarze użytkowników

Portal nie jest odpowiedzialny za treść komentarzy dodanych przez jego użytkowników. Osoby, które dodają komentarze naruszające prawo, prawa osób trzecich lub naruszają prawa innych podmiotów mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności karnej lub cywilnej.


obserwator
2018-07-29 15:25:35

Przejrzałem archiwalne artykuły i zdjęcia z Bochnianina, Mojej Bochni i Czasu i nasunął mi się taki wniosek : jedynym samorządowcem który nie poddał się bezkrytycznemu gloryfikowaniu postaci Okulickiego był długoletni wójt gminy Bochnia Jerzy Lysy. On nigdy przez nie uczestniczył w żadnej uroczystości przy pomniku Okulickiego. Szkoda, że wśród bocheńskich władców mieliśmy ( i mamy) tylu politycznych lizusów. Duży szacun dla Jerzego Leona za własne zdanie, zero konformizmu, cywilną odwagę i częste chodzenie pod prąd, nie tylko w sprawie Okulickiego.

TR
2018-07-30 01:01:20

Kiedy Jerzy Lysy był wójtem to o tych rzeczach w sprawie Okulickiego jeszcze wogóle nie było wiadomo, przynajmniej nikt o tym nie pisał. Jerzy Leon więc nie brał udziału w uroczystościach przed pomnikiem zapewne z całkiem innych powodów. Byli np. czerwoni pajace, sieroty po PRL, którzy o AK nie chcieli słyszeć. Inni byli cynikami i ignorantami... było wiele różnych powodów.

TR , chyba jesteś niedouczony
2018-07-30 09:29:42

Sprawa oceny postępowania Okulickiego przez generała Andersa była głośna w Polsce od lat 70- tych. Pisali o tym historycy, ktorych trudno podejrzewać o sprzyjanie komunie. Wystarczyło sie tylko trochę interesować rematem. Generał Anders domagał się postawienia Okulickiego przed sądem wojennym ( oczywiscie nie sowieckim) bo jak twierdził :1.Powstanie było z militarnego punktu widzenia fatalnym błędem z gory skazane było na klęskę. 2.Politycznie - było skrajną głupotą i naiwnością sądzić że milionowa Armia Czerwona będzie traktowała jak partnerów kilka tysiecy powstańców związanych z antysowieckim Rządem Polskim w Londynie - nawet gdyby powstanie się powiodło. 3. Uważał ze skrajną nieodpowiedzialnością i barbarzyństwem ze strony Okulickiego było forsowanie decyzji o powstaniu co doprowadziło do śmierci 20 tysiecy powstańców i 200 tysiecy cywilnych mieszkancow Warszawy oraz kompletne zniszczenie stolicy Polski ......... .......... .......... ......... Ja pamietam że pan wójt Lysy był inicjatorem budowy pomnika dowódcy AK "Topoli" w Łapczycy, pomnika pacyfikacji w Grabinie i Buczynie, oraz jak podniósł rangę corocznych uroczystości przy pomniku załogi Liberatora w Nieszkowicach niosącej pomoc Powstańcom.

anion
2018-07-30 12:16:07

Mialo być o roli Okulickiego w Powstaniu Warszawskim,a jest jak to często bywa,o byłym wójcie. Wydaje mi się,iż utrzymujące się,od dłuższego czasu wysokie temperatury,odgrywają tu niebagatelną rolę. Szczerze mówiąc,robi się od tego wszystkiego niedobrze.

anonimie - trzeba czytać ze zroz
2018-07-30 16:59:10

w artykuke jak byk napisano że burmistrz Kolawiński i starosta Wegrzyn zgodnie z obowiązującą narracją ( teraz strasznie modny zwrot ) wychwalali zasługi Okulickiego. szkoda że zapominaniu o wielbiących Okulickiego "kazaniach" burmistrza Wojciechowskiego. dobrze że przedmówca pojechał po nazwisku byłego wójta , który nie uległ politycznej modzie //////// /////////// tak samo było kiedys z Wałęsa - wszyscy krytycy tego prymitywnego solidarnościowca i jego wyznawców traktowani byli jak największe komuchy !!!! teraz historia przyznała im rację.

rusłan
2018-08-03 06:46:13

Zabawny jest ten Jerzy Leon. Jest Samotrzeć (zgadnij kotku co to znaczy?): sam wywołuje temat, później na niego odpowiada, a następnie z sobą polemizuje. Cóż - Trójca, z tym że w tym przypadku nie święta, prawie doskonała.

ad rem !
2018-08-03 19:28:45

wg ciebie wszyscy : anion, anonimie-(...), TR i obserwator - to jeden JLL ? rusłan , musisz sie leczyć .

88
2018-08-13 16:13:44

W Warszawie po ulicach maszerują faszyści w Bochni składają pod pomnikiem agenta NKWD kwiaty ,dokąd zmierzasz Polsko, chory kraj,,,,,,,,,,,,,,,,