Kategoria: Przewodnik krajoznawczy
Opublikowano: 2012-03-11 12:24:33 przez system

Gadki na Nowy Rok

Na szczęście!, na zdrowie!, na ten Nowy Rok! żebyśmy zdrowi byli, weseli, jak w niebie anieli, aby się rodziło, w komorze, oborze, co daj Boże!

Takie przesłanie wraz z nastaniem Nowego Roku roznoszą po domach kolędnicy. Dzięki im za to – jeśli życzą to szczerze. Ale szczęście przynieść nam może także…

Według słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego, inkluz to: „według dawnych wierzeń ludowych duch, siła dobroczynna zawarta w jakimś przedmiocie (amulecie, monecie itp).”

Komu nie przyniosą szczęścia noworoczne życzenia, niech spróbuje inkluza. A jak to z tym inkluzem bywało, opowiada jedna z iwkowskich gawęd spisana przez ks. Jana Piechotę, byłego proboszcza w Iwkowej (Ks. Jan Piechota – Gawędy Iwkowskie, Kraków 2006, wyd. II).

„Inkluz to jest taki pieniądz, co przynosi szczęście. Takiego inkluza to miały najczęściej Żydy, co to handlowały zawdy z chłopami i oszukiwały ich. Najwięcej takie inkluzy to były z dwóch srebrnych koron. Hanglerz Żyd wypłacił chłopu dwie korony, a potem w chałupie chłop zaziera, a tu pieniędzy nie ma, bo to był inkluz i on się zawdy wracał do właściciela, Dopiero jak się chuchneno na dłoń, abo przeżegnało, to inkluz zarusiczko znikał z garści i wtedy Żyd musiał wypłacić, co się patrzyło, sprawiedliwym pieniądzem, a nie inkluzem. Ale jak kto nie wiedział, to się zawdy ofilipił. Stąd się wzion taki zwyczaj, że jak się od kogo dostanie pieniądze, to się chucha w rękę, żeby grajcary się tego człowieka trzymały. Jak kto chce zdobyć inkluza, to musi taki pieniądz wsadzić do buta i nosić go bez przerwy przez dziewięć dni. Ale przez cały ten czas buta nie wolno zdejmować, ani nogi nie wolno myć, ani rozbierać do spania, ani pacierza mówić, ani do kościoła chodzić.”
Czy warto zatem o inkluza zabiegać? – pieniądze ponoć szczęścia nie dają.

Kalendarz
Na Nowy Rok pojawia się w naszych domach kalendarz (od łacińskiego słowa calendae – pierwszy dzień miesiąca), by towarzyszyć nam przez kolejne 365 dni, a w roku przestępnym o jedną dobę dłużej.

Na fotografii prezentujemy jeden z najbardziej rozpowszechnionych kalendarzy - kalendarz strażacki, ten ukazał się na 2008 r.a sprawili go sobie strażacy z Lipnicy Murowanej. (fot. 3)

Stare kalendarze, do których nieraz za sprawą wspomnień wracamy, to bogate kompendium wiedzy z różnych dziedzin życia. Pierwszy kalendarz w języku polskim ukazał się w roku 1516 prezentując czytelnikom niezwykły zasób wiadomości. Kalendarze tego czasu oprócz samego kalendarium, przepowiedni pogody i wróżb astrologicznych, podawały wskazówki dotyczące różnych prac gospodarskich w poszczególnych miesiącach, a także inne porady życiowe, jak: sposoby puszczania krwi, strzyżenia włosów, odstawiania dzieci od piersi.

Nawiązując do polecanego już na początku inkluza, jeden z kalendarzy połowy XIX w. podaje inny sposób na osiągnięcie finansowego dostatku. Poucza on mianowicie czytelników, a wręcz nakłania do stosowania poniżej prezentowanego sposobu utrzymania się ciągle przy gotówce, tzw. „pieniądzach gotowych”.

„Weź jaje jaskółcze, zgotuj je na twardo i włóż zagotowane na powrót do gniezda, z którego wzięte zostało. Po upłynnionych dniach trzech popatrzysz znowu w tymże gnieździe, a znajdziesz w niem mały korzonek, który jaskółka przyniosła w celu odżywienia umorzonego przez gotowania jaja. Korzonek ten zabierz i włóż do worka, w którym być powinno dwie sztuk monety. Ile razy więc wydasz takowe i worek wypróżnisz, znajdziesz w nim na nowo wspomniane dwie sztuki monety, skoro po nie do worka sięgniesz.”

Nie odbierając nikomu prawa do zasobności portfela za sprawą własnej pracy czy inkluza, nam krajoznawcom bardziej przydać się mogą oba bocheńskie, tegoroczne kalendarze. Prezentacja naszej małej ojczyzny poprzez zamieszczone w nim fotografie, wzbudzać w nas może uczucie prawdziwej dumy, mamy się czym pochwalić przed Polską i światem!
Kalendarz Powiatu Bocheńskiego – prezentuje atrakcje poszczególnych gmin

Kalendarz Miasta Bochni – zawiera fotografie i notki informacyjne o zabytkach Bochni
Chłop i śmierć
Rzecz jest o śmierci, ale nie do końca na poważnie, za to z morałem. Powiastka ta spisana została pod koniec XIX w. w lokalnej gwarze na terenie Lipnicy Górnej przez B. Gustawicza (ze zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie).
„Jedyn chłop seł sobie drogą i napotkał we fosie coś białego leżącego. Idzie w te stróne i spostrzyga kobite, całom w białom płachte okrytom. Pyta się ji, co óna za jedna i cemu tak we fosie lezy. A ona mu mówi: „Zlituj się nademnom i poratuj mie, bo mnie jedyn napaśnik tak zmordował i rzucił do fosy”. Chłop ulitował się baby i wzion jom do swoji chaupy, pielengnował i lecył. A kiedy wyzdrowiała, odwdzięcając mu się za to, rzekła: „Jezdem śmierć. Ty teraz bądź doktorem, a kiedy mię zobacys przy chorym w nogach, to mozes chorego lecyć, a ja ci zawse powim, jakie mas lekarstwa przepisować. Jeżeli zaś mnie w głowach chorego zobacys, to już odstąp, bo nic nie pomozes”.

Razu jednego zachorował król. Zwoływano dochtorów, ale nie mogli mu pomóc. Tak dowiedzieli się o tym chłopie i kazali go sprowadzić. Gdy tedy przyseł, patrzy i widzi śmierć w głowach króla. Wtedy kaze odwrócić łóżko tak, aby nogi były tam, gdzie była głowa, a głowa tam, gdzie były nogi. Tak wtedy oszukana śmierć powiedziała mu, że ji już nie bedzie widział. Król wyzdrowiał, a chłop sowicie od króla wynagrodzony nie potrzebował już lecyć.”

Czytając tę, wydawałoby się abstrakcyjną jak na dzisiejsze czasy przypowieść, można wychwycić idący z niej pewien morał, który można by odnieść do dzisiejszych zagmatwanych czasów. Udaje się nam oszukać bliźnich, fiskusa, władzę, ale czy warto oszukiwać siebie? Idź prosto przez cały 2009 rok!

Do siego roku!

Czesław Anioł