Kategoria: Przewodnik krajoznawczy
Opublikowano: 2012-03-11 12:07:47 przez system

Kolenda z lipnickiej drogi

Zdarzyło się to stosunkowo dawno temu, ale taka przygoda przydarzyć się może każdego roku i każdemu, chociaż nie w każdym miejscu. Miejsce to bowiem wielce osobliwe, stara „lipnicka droga”, z tejże do Rajbrotu. Na znacznym odcinku biegnie lasami pokonując dość wysokie pasmo Pogórza Wiśnickiego zwane Dominiczną Górą lub Dominikową Górą (476 m).

Jest połowa grudnia i biało wszędzie, bo już zima w górach od jakiegoś czasu. Idę wśród ażurowych, konstrukcji drzew zamykających zgiętymi konarami sklepienie szlaku; jest biało, bo już zima w górach od jakiegoś czasu. Długa, ciepła jesień sprawiła, że urwał się nagle biologiczny rytm życia lasu. Soki nie zeszły całkiem z drzew, zwierz jeszcze nie zmniejszył swej aktywności i zaskoczony śniegiem gorączkowo przebiega leśnymi duktami znacząc swoje tropy na śnieżnej pościeli. Dziki płożąc w kopnym śniegu za ostatnimi w tym roku żołędziami, fukają zapewne obrażone i niezadowolone z przedwczesnych darów zimy. Szedł lekki wiatr naginając i tak już nisko zawieszone gałęzie brzóz i buków. Lód, przeźroczystą i silną powłoką okrył ich pędy i liście skuwając je w śmiertelnym pancerzu. Lodowe draperie zamykały mi wielokroć szczelnie leśną ścieżkę, rozsuwając je uruchamiało się tony zimowej, górskiej muzyki. Las nie śpiewał tym razem ptakami, lecz wydzwaniał melodie na lodowych cymbałkach. Wraz z zapadającym wcześnie o tej porze roku zmierzchem wiatr się potęgował i uderzając w lodowe gałęzie nucił radosne, bożonarodzeniowe kolędy, było tak cudnie, zimowo, jak tylko w górach być może, a do tego zbliżające się święta. Koniec Miejskiego Lasu obwieszczał zarazem granicę Lipnicy Murowanej i Rajbrotu, droga weszła teraz w pas pól i łąk pokrytych równym całunem bieli. Ale wkrótce znów pojawia się płaszcz lasów pokrywających Dominiczną Górę. Z lewej, ciemnieje głęboka dolina Piekarskiego Potoku nakryta wyniosłym zboczem Piekarskiej Góry (515 m). Tamtędy też biegnie leśna droga, stary trakt do Iwkowej. Jeszcze przed pierwszą linią drzew wyrasta z kępy krzewów kamienna figura krzyża, widok zaiste nieoczekiwany i jakże urokliwy zarazem w swej kompozycji krajobrazowej. Półtora wieku tkwi tu z okładem, kłaniali mu się i modlili przy nim wędrowcy z Lipnicy i Rajbrotu, dzisiaj nie ma nikogo. I wtedy, i w takiej to właśnie scenerii pojawiła się gwiazda, przywiodła sobą myśl o Bożym Narodzeniu i słowa tej kolędy.

Co to za gwiazda świeci na wschodzie
Co za nią idą rzesze w pochodzie?,
Co swoim światłem ona wskazuje?,
Czemu się serce, dusza raduje?

Światło tej gwiazdy na myśl przywodzi,
Że się z Maryi dziś Chrystus rodzi,
Malutki leży w stajence
I gwiazdkę trzyma w swej ręce.

Betlejemska to gwiazda świeci -
Radosną głosi nowinę,
Z nową nadzieją do ludzi leci,
Bożą zwiastuje Dziecinę.

Gdy się pojawi Ona na niebie
W rodzinnym zbierzmy się gronie,
Dzieląc opłatek, całując siebie,
Życzliwe podajmy też dłonie.

I niech wśród nocnej ciszy,
Kolędę Jezusek usłyszy,
A gwiazda owa wciąż niechaj płonie,
Nad Betlejemem, na nieboskłonie.

Okazało się wówczas, jak wielce osobliwą jest ta zapomniana droga, wyrażona nastrojem i tą muzyką cisnącą się ze wszystkich stron. Droga przesuwa się teraz brzegiem lasu na południowy stok wzgórza, i w odsłaniającej się głębokiej i mrocznej już przestrzeni, pojawiają się wiejskie zagrody. Ich długi ciąg wyznacza oś doliny, ponad nią wybija się subtelna bryła zrębowego kościółka ze stojącą tuż obok dzwonnicą; przede mną Rajbrot. Poświata idąca od gwiazd, wydobywa z ciemności nocy kontury poszczególnych chat i owej świątyni. Obrazek jak z baśni ... za siedmioma górami, za siedmioma lasami. Jeszcze parę kroków w dół wzgórza i stop ... słychać kolejną górską muzykę. Zadziorny głos kościółkowego dzwonu wydzwaniał (tak przynajmniej mi się wydawało)... tę samą co wiatr melodię...

Czesław Anioł