Kategoria: Bochnia - wydarzenia
Opublikowano: 2015-11-30 19:03:24 przez system

Drwinia: mieszkańcy dostaną to, czego żądali?

Zakończyła swoje prace komisja mediacyjna pomiędzy mieszkańcami Drwini a Starostwem Powiatowym w Bochni. Przypomnijmy, że komisję powołała, spośród swoich członków, Rada Powiatu na przedostatniej sesji RP. Miała ona służyć przełamaniu swoistego impasu, w jakim znalazła się sprawa odszkodowań dla mieszkańców Drwini za grunty i zniszczenia podczas budowy schetynówki w 2012 i 2013 roku.

Gwoli ścisłości trzeba dodać, że zarówno na przedostatniej sesji, jak i na ostatniej radca prawny przy Starostwie poddawała w wątpliwość powołanie tej komisji spośród radnych. Obawiała się, że radni wejdą w uprawnienia ciała wykonawczego, jakim jest Zarząd Powiatu.

Komisja w składzie: Bernadetta Gąsiorek, Tadeusz Wadas i Piotr Skoczek odwiedziła wszystkich mieszkańców Drwini, którzy weszli w spór ze Starostwem. Ich zarzuty wobec Starostwa – ubiegłej kadencji i obecnego – są trojakiego rodzaju.

  • Najważniejszy dotyczy opieszałości starostwa w wypłacie odszkodowań za grunty zabrane pod pas drogi powiatowej i mienie (ogrodzenia, roślinność, a nawet – szambo). Jak pisaliśmy wcześniej, w tej sprawie trzykrotnie powoływano biegłego i za każdym razem suma roszczeń wydawała się Starostwu zbyt wysoka. Zarząd Powiatu poprosił prowadzącego tę sprawę prezydenta miasta Tarnowa o odroczenie wypłat do 15 grudnia tego roku, a to w związku z powołaniem komisji mediacyjnej.

  • Inny zarzut to swoista arogancja i bezceremonialność zarówno starostwa, PZD jak i wykonawców. „Jak tak można wejść w cudzą własność i wszystko rozwalać?” „Jak można niszczyć ogrodzenie, które ledwie pół roku temu postawiono?” „Gdzie wywieziono drzewa i ogrodzenia?” „Robotnikom zabroniono z nami rozmawiać” - to tylko niektóre z wypowiedzi zainteresowanych.

Starosta Jacek Pająk obiecywał mieszkańcom, że będą mogli od nowa wybudować ogrodzenia bez żadnych formalności Tymczasem ci, którzy na odbudowę się zdecydowali, musieli od nowa poczynić wszystkie uzgodnienia, płacąc za to po raz drugi.

  • Trzeci problem to jakość pracy wykonawców drogi. Mieszkańcy twierdzą, że zmieniona została technologia robót, zmieniono stosunki wodne, przykryto kanał, zastosowano zbyt małe przepusty i teraz „woda wszędzie stoi”.

Jeżeli Zarząd Powiatu miał nadzieję, że dzięki mediacji uda się obniżyć koszty odszkodowań, to wnioski komisji mediacyjnej musiały go srodze rozczarować. Czytam tam: „Komisja po przeanalizowaniu udostępnionych dokumentów oraz rozmów z pracownikami starostwa i PZD oraz wizji lokalnej i rozmów z zainteresowanymi mieszkańcami rekomenduje wypłatę odszkodowań w pełnej wysokości" (ponad 600 tys. zł).
Komisja wnioskuje, „(…) aby w przyszłości inwestycje realizowane były w sposób celowy i uzasadniony ekonomicznie, a przed rozpoczęciem robót kwestie odszkodowań były wyjaśnione”.

Inny wniosek do Zarządu Powiatu i PZD to zalecenie aby wszystkie usterki i niewłaściwie wykonane roboty budowlane przy budowie schetynówki były zinwentaryzowane i naprawione przez wykonawcę (BUD-DRÓG Usługi Budowy i Modernizacji Dróg Łagosz z Dróżkowa Pustego) w ramach gwarancji.

Ta ostatnia uwaga ma szczególne znaczenie dla właścicieli posesji, gdzie najpierw, drogą decyzji administracyjnej, podzielono szambo na dwie części (jedna weszła w skład pasa drogowego), a następnie wykonawca uszkodził szambo. Wskutek tego, bardzo niezamożni właściciele muszą teraz dwa razy w miesiącu nieczystości wywozić na swój własny koszt, co pogarsza jeszcze ich i tak trudną sytuację materialną.

  • Moim zdaniem starostwo, poprzez swoich wykonawców, powinno tym ludziom wybudować nowe szambo, zgodnie z obowiązującymi dziś przepisami. Według tych przepisów szambo powinno być umiejscowione kilkadziesiąt metrów od zabudowań, a to są wielkie koszty. Tych państwa zwyczajnie na to nie stać – powiedział "Czasowi" członek komisji mediacyjnej, Tadeusz Wadas.

eb