Kategoria: Bochnia - wydarzenia
Opublikowano: 2026-04-11 11:51:17 przez Czas2012

Jak dęby katyńskie przeszkodziły Lidlowi - sprawdź!

Powstała kilkanaście lat temu obwodnica północno-zachodnia (inaczej droga KN 2) pod względem administracyjnym podzielona została na trzy odcinki. Odcinek środkowy, biegnący od ciepłowni MPEC po skrzyżowanie kołowe z ulicą Karosek otrzymał miano ulicy Ofiar Katynia. Dzień upamiętniający ofiary zbrodni katyńskiej przypada na 13 kwietnia. Warto więć pokazać z jakim wydarzeniem i inwestycją będzie się w Bochni kojarzyła ta rocznica.

Z nadaniem tejże nazwy wiązało się posadzenie wzdłuż drogi ,,dębów katyńskich”. Każde z drzew upamiętniać miało jedną z ofiar zbrodni katyńskiej, która związana była z Ziemią Bocheńską – pod każdym dębem umieszczono stosowną tabliczkę z imieniem, nazwiskiem, stopniem wojskowym oraz datą urodzenia i miejscem śmierci danej osoby. Idea była to ze wszech miar słuszna, atoli można, a nawet należy, mieć zastrzeżenia do wykonania tegoż przedsięwzięcia.
Dęby to drzewa długowieczne, rozłożyste, mogące osiągać potężne rozmiary. A rzeczone ,,dęby katyńskie” posadzono w takich odstępach od siebie jak sadzi się drzewka owocowe w sadzie i do tego bardzo blisko jezdni. Zupełnie nie pomyślano o tym jak znaczne rozmiary osiągnie każda z sadzonek po 10 czy 20 latach, że o upływie półwiecza i wieku nawet nie wspomnę. Moim skromnym zdaniem, lepszym pomysłem na upamiętnienie ofiar zbrodni katyńskiej związanych z Ziemią Bocheńską, byłoby posadzenie każdego z dębów w miejscu urodzenia czy zamieszkania danej postaci, tak by mogły się one rozrastać swobodnie, do rozmiarów temu szlachetnemu drzewu należnych, stając się dominantą krajobrazu przypominającą o męczenniku z roku 1940 związanym z lokalną społecznością.

Po wtóre bardzo niefortunnie dobrano gatunek sadzonek. Zamiast rodzimych polskich dębów (dębu szypułkowego lub dębu bezszypułkowego), drzew mających starodawną i głęboką symbolikę, wypływającą nawet nie z czasów staropolskich, a słowiańskich pradziejów czy nawet wieków praindoeuropejskich, związaną z męstwem, odwagą, rycerskością, szlachetnością, sięgnięto po któryś z gatunków północnoamerykańskich – gatunek do tego inwazyjny, zagrażający rodzimej przyrodzie. Podobną rażącą pomyłkę popełniono na szczeblu ogólnopolskim. Używane przez nas monety zdobi motyw liści dębu – ale nie polskiego, a któregoś z gatunków północnoamerykańskich.

Przez ostatnie lata ,,dęby katyńskie” popadły w zapomnienie. Przy mało którym ostała się jeszcze prowizorycznie wykonana tabliczka powiadamiająca przechodnia kogo dany dąb upamiętnia. W ostatnim czasie kilka z nich doświadczyło na sobie ,,rozwoju miasta”.

Podczas budowy ,,parku handlowego” na terenie dawnej Osady VI Oraczy, a uściślając wjazdu doń od strony ul. Pileckiego, wycięta została część okazałego pasa robinii akacjowatych (powszechnie i błędnie zwanych akacjami). Oprócz drzew, które wycięto do korzenia by wybudować sam wjazd oberwało się też wszystkim innym okolicznym, także położonym w znacznej odległości od niego. Robinie akacjowate, drzewa upojnie pachnące podczas kwitnienia, wyznaczającego początek fenologicznego lata, zostały okaleczone, ogołocone z gałęzi do znacznej wysokości. Wszystko to po to by nie przesłaniały sobą widoku na ,,park handlowy”. Przy okazji, by należycie odsłonić widok na najnowszy dorobek ,,rozwoju miasta”, oberwało się też kilku dębom katyńskim, m.in. tym upamiętniającym asp. Bolesława Domińskiego i mjr Stefana Leona Anlaufa (te dwie tabliczki jeszcze się zachowały).

Rzecz to może i mało znacząca, dla przeciętnego mieszkańca Bochni pewnie zupełnie nieistotna, ale moim skromnym zdaniem symboliczna i warta wspomnienia. Dęby upamiętniające naszych krajan – męczenników roku 1940, okaleczono by odsłonić widok na kolejną już w mieście świątynię konsumpcji, reprezentującą sobą przeważnie obcy kapitał.

Cóż – widocznie takie są prawa ,,rozwoju miasta”, że dęby katyńskie należało poświęcić by nie psuły sobą panoramy ,,Lidl’a”.

Dominik Zwierniak