Kategoria: Bochnia - wydarzenia
Opublikowano: 2020-12-16 22:29:17 przez Czas2012

Kto bardziej zasłużony w sprawie ZOL – samorządowcy wymieniają "mocne" argumenty

W głośnej sprawie „Tankowni”, do tej pory [Ludwik Węgrzyn -przyp. Red.] nie wyjaśnił mieszkańcom jak to się stało, że raz był zdrowy, a następnie, kiedy przyszło stanąć przed Sądem czy Prokuraturą, to nagle zdrowie to tracił. Taki komentarz, przypominający największą aferę na bocheńszczyźnie po ’89 roku, pada w liście przesłanym do naszej redakcji przez radnego powiatowego oraz dyrektora Pływalni w Proszówkach Mariusza Zająca. List jest odpowiedzią na słowa byłego starosty, które zawarł w wypowiedzi będącej sprostowaniem słów radnego Mariusza Zająca. Mariusz Zając wypowiadając się na temat budowy ZOL zasugerował, że autorami pomysłu budowy tego ośrodka są radni PiS. Te słowa sprowokowały Ludwika Węgrzyna do napisania sprostowania i odpowiedzi, w której wyjaśnia, że prawda jest inna.

Ludwik Węgrzyn podkreśla, że temat budowy ośrodka uzyskał poparcie koalicjanta w Radzie Powiatu i Zarządzie Powiatu, którym za jego ostatniej kadencji był PiS, ale rolę wiodącą odgrywał klub radnych PSL i on osobiście. W swojej wypowiedzi, arogancko nazywa radnego PiS „tytanem intelektu” i zarzuca mu mówienie nieprawdy – „Tylko taki tytan intelektu jak radny Mariusz Zając mógł ogłosić takie oczywiste kłamstwo”. Następnie nazywa radnego kimś kto cierpi na „syndrom niedowartościowanego młodego mężczyzny” i insynuuje polubienie przez radnego tekstu Wojciecha Młynarskiego i morału z piosenki tego autora pod tytułem „Diatryba”.

Poniżej odpowiedź radnego Mariusza Zająca:

Primum non nocere (z łac. „po pierwsze nie szkodzić”)

Ze zdumieniem przeczytałem list otwarty Pana Ludwika Węgrzyna. Sama intencja tej wypowiedzi z politycznego punktu widzenia wydaje się być oczywista: oczernić, ośmieszyć i przywłaszczyć nie swoje zasługi. Ta metoda wywodząca się z czasów komunistycznych była i niestety nadal jest skutecznie stosowana przez ludzi tamtej nomenklatury. Nie tyle zaskoczyła, co jednak rozczarowała mnie forma przekazu, która najdelikatniej ujmując daleka jest od przyjętych zasad sporu politycznego. Pan Ludwik Węgrzyn z racji pełnionych funkcji publicznych w przeszłości, powinien posiadać umiejętność wypowiadania się w sposób nieujmujący godności człowieka, bez względu na swoją przynależność czy sympatie polityczne. Tym bardziej, że trzymając się terminologii okrętowej - p. Ludwik jest już „za burtą.

Zarzucanie mi kłamstwa jest zwyczajnie karygodne, szczególnie jeśli autorem tego zarzutu jest P. Ludwik Węgrzyn, który ma w swojej przeszłości ciemne karty. Na tyle ciemne, że przypisanie mu prawdomówności może nastąpić tylko po dogłębnej weryfikacji. W głośnej sprawie „Tankowni”, do tej pory nie wyjaśnił mieszkańcom jak to się stało, że raz był zdrowy, a następnie, kiedy przyszło stanąć przed Sądem czy Prokuraturą, to nagle zdrowie to tracił.

*Oceniając umiejętności Pana Ludwika Węgrzyna na tle sprawy „Tankowni”, gdzie obiekt powstał na terenach zielonych przypuszczam, że Pan Ludwik Węgrzyn byłby nieoceniony w dążeniu do powstania Zakładu Opiekuńczo Leczniczego, ale tylko pod jednym warunkiem, gdyby obiekt miał być wybudowany w miejscu wyłączonym spod zabudowy. Tu faktycznie były starosta ma nieocenione doświadczenie.

Co do meritum sprawy, przypomnę tylko Ludwikowi Węgrzyn, co może umknęło jego uwadze, jak sprawy się miały w poprzedniej kadencji: Pełniąc w poprzedniej kadencji funkcję Przewodniczącego Klubu Radnych PiS na sesji Rady Powiatu w 2016 r. przedstawiłem stanowisko klubu, w którym zawarta była inicjatywa rozpoczęcia budowy ZOL-u w Bochni, następnie ta inicjatywa została poparta przez koalicjanta (PiS – PSL) i Radę*.

Jasnym jest, nie tylko dla mnie, że Pan Ludwik Węgrzyn przebywając obecnie na emeryturze, swoją zgorzkniałość związaną z brakiem wpływu na obecną rzeczywistość próbuje wykorzystać do umniejszania roli innych osób. Wszyscy wiemy Panie Radny, że dotychczas nic bez Pana wiedzy nie mogło się zdarzyć, i to Pan i PSL w Pańskim mniemaniu powinien być ojcem sukcesu... A jednak w tym przypadku było inaczej.

Na koniec uprzejma prośba do Pana radnego Ludwika Węgrzyna, aby swoje frustracje spowodowane może zbyt dużą ilością wolnego czasu spędzanego na emeryturze przekierował na prace dobroczynne, a nie jak w tym przypadku na nieporozumienia oraz zamęt społeczny. Pańskie megalomańskie działania nie służą nikomu (chyba jedynie Panu) i mają destrukcyjny wpływ nie tylko na tę inwestycję. Jednym słowem są po prostu śmieszne.