Kategoria: Felietony / opinie
Utworzono: 2017-12-18 12:23:58 przez system

Andrzej Benesz - kim był

Andrzej Benesz urodził się w Tarnowie 14 lutego 1918 w Tarnowie, zginął tragicznie w wypadku samochodowym por Kutnem 26 lutego 1976. Pochodził z rodu szlacheckiego Beneszów mających węgiersko-morawskie korzenie.

Od dzieciństwa mieszkał w Bochni w wysokiej kamienicy przy małej uliczce, noszącej jego imię bocznej od ulicy Białej. W Bochni chodził do szkoły powszechnej, Gimnazjum i Liceum imienia Króla Kazimierza Wielkiego. Działał w szkolnym Kole Krajoznawczym im. Wincentego Pola kierowanym przez gimnazjalnego profesora Piotra Galasa. Interesował się krajoznawstwem, historią i archeologią Z szkole tej zdał egzamin dojrzałości w roku 1936, a następnie ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim.

W czasie niemieckiej okupacji działał w Oddziale ZWZ-AK Wieloryb", na terenie powiatu bocheńskiego. Pracował jako robotnik, a także kierowca samochodowy. Od lutego 1945 r. był sekretarzem powiatowym Stronnictwa Demokratycznego w Bochni. W latach reżymu stalinowskiego nie udzielał się politycznie. Wyjechał do Szczecina, a następnie zamieszkał w Gdańsku. Dopiero po Październiku 1956 r. znalazł się we władzach naczelnych tej partii. Od 1958 r. był posłem na Sejm. W latach 1961-1965 był członkiem Rady Naczelnej SD, od 1971 r. wiceprzewodniczącym CK, a w latach 1973-1976 przewodniczącym tego Stronnictwa. Z tej racji był wicemarszałkiem Sejmu PRL. Działał w Polskim Związku Żeglarskim (był jego prezesem w 1.1973-1976), członkiem Rady Głównej Rozwoju Ziemi Zachodnich.

Andrzej Benesz zginął w 1976 r. w wypadku samochodowym na prostej drodze pod Kutnem. Nie znane są żadne wyniki jakiegokolwiek postępowania prokuratorskiego, chociaż wszyscy pozostali pasażerowie samochodu, który uległ wypadkowi przeżyli. Okoliczności tego wypadku budziły wówczas w Bochni sporo emocji. Po wydarzeniach z grudnia 1970 r. Sejm PRL VI kadencji powołał komisję z udziałem Andrzeja Benesza do zbadania okoliczności tragicznych wydarzeń „grudniowych" na Wybrzeżu w 1970 r. Nie ujawnione zostały żadne protokoły tego postępowania i nie wiadomo czy Benesz nie zadawał przesłuchiwanym funkcjonariuszom kłopotliwych pytań. Po jego śmierci tajemnicą poliszynela była - nigdy do tej pory nie sprawdzona informacja - czy mógł być to tzw. „mord polityczny" tuszowany przez ówczesne media rzekomą klątwą rzuconą przez inkaskich kapłanów za naruszenie tajemnicy skarbu Inków. Może więc Andrzej Benesz był ofiarą systemu komunistycznego, który także potępiamy. Zbadanie tej sprawy może pozwolić na pozytywną ocenę tej postaci

Uchwała nr 59/XXIV/77 Miejskiej Rady Narodowej w Bochni z dnia 21 listopada 1977 r. w sprawie zmiany nazwy ulicy „Krótkiej" na ulicę „Andrzeja Benesza" została podjęta po jego śmierci z inicjatywy środowiska bocheńskich rzemieślników. Przypuszczamy, że faktycznym powodem nadania nazwy ulicy Andrzeja Benesza były jego silne korzenie z Bochnią i Ziemią Bocheńską, związki przyjaźni z kolegami z tej samej bocheńskiej szkoły średniej, fakt, że został pierwszym po wyzwoleniu przewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej i dzięki tej funkcji mógł zapobiegać ekscesom i grabieżom dokonywanym przez sowieckich żołnierzy, którzy tutaj przybyli, po ucieczce Niemców.

Ponadto postać Andrzeja Benesza wiąże się z interesującą legendą o skarbie Inków ukrytym w Pieninach w okolicach Tropszyna. Andrzej Benesz był bowiem prawnukiem księżniczki Uminy, żony Tupaka Amaru II przewódcy indiańskiego powstania w latach 1780-1781 w Peru w rejonie jeziora Titicaca. W 1934 r. przybyli do jego mieszkania przy obecnej ulicy Benesza dwaj nieznani wysłannicy z Peru i powiadomili go o barwnej, opartej na faktach historycznych, opowieści o ucieczce członków królewskiej rodziny Amaru, władców Cusco w Peru przed hiszpańskimi skrytobójcami, poprzez Wenecję, o zasztyletowaniu kolejno uciekinierów, srebrnym skarbie, słynnym Testamentem Inków, aktem adopcji Antonia syna księżniczki Uminy przez ród Beneszów mieszkający na Morawach. Znał on tę historię z opowiadań rodziny Beneszów-Berzewiczy, ale nie przykładał wówczas do tej historii dużej wagi, tymbardziej, że wiedział o klątwie jaka nad tą sprawą zawisła. Teraz dowiedział się, że jest potomkiem (prawnukiem) Antonia ostatniego peruwiańskiego władcy Machu Picchu. Po maturze w 1936 r. i rozpoczęciu studiów prawniczych na UJ kierując się udzielonymi mu wskazówkami niektóre dokumenty rodzinne w kościele Augustianów w Krakowie, a w grubej okładce jednego z mszałów w kościele Świętego Krzyża w Krakowie Testament Inków i akt adopcji swojego pradziadka.

Okoliczności i datę odnalezienia tych dokumentów potwierdził kościelną pieczęcią i własnoręcznym podpisem kustosz tego kościoła ks. Andrzej Mytkiewicz. Dalsze poszukiwania przerwała wojna

i okupacja niemiecka Polski.

Dopiero w 1946 roku udało mu się uzyskać pozwolenie na przeprowadzenia prac poszukiwawczych na zamku w Niedzicy. 31 lipca 1946 roku w towarzystwie kolegów z ławy szkolnej wyjechał z Bochni samochodem do zamki w Niedzicy w Pieninach. Tam pod ostatnim stopniem schodów pierwszej bramy górnego zamku odnalazł ołowianą tubę o długościl8 cm, grubości 3,5 cm W wnętrza tuby wydobył przeplatane rzemienie, będące inkaskim pismem węzełkowym „kipu". Na dwunastu końcówkach rzemyków umocowane był złote blaszki, a na trzech napisy: Dunajecz, Vigo, Titicaca, co mogło świadczyć o miejscach ukrycia inkaskiego srebrnego skarbu w peruwiańskiej zatoce Vigo, jeziorze Titicaca i w Pieninach, gdzie dotarła księżniczka Umina. Sprawozdanie z tego odkrycia spisał Benesz, a obok niego podpisali się wszyscy świadkowie tj. sołtys Andrzej Pukański, plutonowy WOP Jan Kotowicz, szeregowcy WOP Kazimierz Sitny i Jan Sobkówka, leśniczy Stanisław Gołąb, przyjaciele Benesza przybyli z Krakowa i Bochni: Roman i Krystyna Alfawiccy, Krystyna Benesz i Aleksander Bugayski, który to wydarzenie także sfotografował. Następnie w bocheńskim mieszkaniu w piśmie tym szukał dalszych wskazówek. Dalsze losy znaleziska nie są znane.

W informacji o tej tajemniczej legendzie najważniejsze jest to, że przyczynia się ona do turystycznego wzbogacenia walorów Bochni, zainteresowania naszym miastem i z tego powodu byłoby niekorzystne wymazanie nazwiska Benesza z nazwy niewielkiej bocheńskiej uliczki.

Jest także Andrzej Benesz inicjatorem szczegółowej eksploracji wraku żaglowca z przełomu XIV/XV wieku, który odnaleziony został w rejonie powstającego Portu Północnego na dnie Zatoki Gdańskiej ze znaczną ilością towaru. Statek zniszczony przez pożar i zatonął w 1405 lub 1408 roku. Wydobyte z wraku znaczne ilości plastrów miedzi zostały sprzedane jako złom. Na szczęście zauważył je Andrzej Benesz i orientując się w wartości historycznej tego znaleziska, zawiadomił Urząd Morski i załatwił bezpłatne przekazanie go Muzeum Morskiemu w Gdańsku. W wyniku tej inicjatywy i dalszej penetracji wraku, podniesiono go z dna morza, znaleziono wśród 26 ton towarów 44 beczki z bryłkami żelaza, sztaby i płaskowniki żelaza, wosk. Miedź i żelazo niewątpliwie pochodziły z Królestwa Węgier (z rejonu Bańskiej Bystrzycy) i przywożone były traktem węgierskim przez Bochnię lub szlakiem bursztynowym przez Dolny Śląsk i dalej eksportowane były drogą morską do miast hanzeatyckich. To odkrycie potwierdziło aktywność handlową Polski w czasach Kazimierza Wielkiego i Jagiellonów i silne związki handlowe Polski z Węgrami, gdzie zbyt znajdowała m.in. bocheńska sól. Znalezisko ze średniowiecznego Miedziowca i wydobyty wrak jest przedmiotem dalszych badań naukowych do dziś (od 2014 r. metodą izotopową). Według niepotwierdzonych, a krążących w bocheńskim środowisku informacji Andrzej Benesz był inicjatorem nadania jednego z polskich statków imienia M/S „Bochnia.

Tak więc Andrzej Benesz jawi się w Bochni nie jako działacz polityczny, ale jako historyk, etnograf i odkrywca związany silnie z Bochnią, w której spędził wiele lat życia i nie popełnił żadnych czynów, przeciwko jej mieszkańcom, albo które przedstawiały by go jako komunistę. Nie był związany z aparatem przymusu w latach PRL. Ponadto barwny jego życiorys dodaje lokalnego kolorytu i podnosi walory turystyczne Bochni. Tabliczka na tej ulicy z informacją o powiązaniach rodzinnych z ostatnim władcą peruwiańskiego państwa Inków Cusco pozwoliłaby wyjaśnić dlaczego Andrzej Benesz jest patronem ulicy w rodzinnym mieście Bochni.

Źródło: Stowarzyszenie Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej

O Andrzeju Beneszu i skarbie Inków:

Skarb Inków w Tropsztynie

Andrzej Benesz i jego sznurki

Z Machu Picchu do Niedzicy




Komentarze użytkowników

Portal nie jest odpowiedzialny za treść komentarzy dodanych przez jego użytkowników. Osoby, które dodają komentarze naruszające prawo, prawa osób trzecich lub naruszają prawa innych podmiotów mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności karnej lub cywilnej.