Maria Serafińska we wspomnieniu radnego małopolskiego
Niedawno pisaliśmy o śmierci Marii Serafińskiej – Domańskiej, wieloletniej kustosz matejkowskiego muzeum „Koryznówka”. Piotr Dziurdzia, nasz radny w sejmiku małopolskim zamieścił na swoim profilu na FB wspomnienia zarówno z pogrzebu Pani Marii jak i z historii ich znajomości. Dodajmy, że Piotr Dziurdzia odegrał niebagatelną rolę w sprzedaży dworku „Koryznówka” Samorządowi Województwa Małopolskiego, dzięki czemu Koryznówka nadal pozostanie Koryznówką, a nie prywatnym domkiem w Wiśniczu.
Oddajmy głos panu radnemu:
*Wczoraj, w wiśnickiej Farze Parafia pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Nowym Wiśniczu i następnie na cmentarzu przy ulicy Orackiej w Bochni, pożegnaliśmy śp. Panią Marię Domańską-Serafińską.
Znałem Panią Marię, tak jak większość z nas, od bardzo dawna, chyba odkąd pamięć sięga, bo była osobą powszechnie znaną, aktywną, zaangażowaną w działalność popularyzującą dziedzictwo kulturowe i historyczne okolic Miasto i Gmina Nowy Wiśnicz i #Bochnia. W czasach jeszcze przed internetowych Jej sylwetka często gościła na prasowych łamach, a samą Panią Marię często można było spotkać na żywo podczas różnych spotkań, wernisaży, odczytów i wydarzeń kulturalnych.
Zaszczyt osobistego poznania Pani Marii spotkał mnie stosunkowo niedawno. Był koniec roku 2022, kiedy odebrałem telefon i w słuchawce usłyszałem miły głos z zaproszeniem na herbatę i spotkanie w wiśnickiej Koryznówce.
Pamiętam ten grudniowy dzień dokładnie, kiedy przestąpiłem pierwszy raz progi Koryznówki; ogród, dziedziniec i sam dworek pokryte grubą warstwą śniegu wyglądały wyjątkowo urokliwie i magicznie, a z całym otoczeniem pięknie kontrastowała czerwień polskiej flagi na frontonie budynku. I wtedy na ganku pojawiła się Pani Maria, która gościnnie zapraszała do środka. Wnętrze dworku wyglądało jakby się czas zatrzymał – miałem wrażenie, że oprócz Pani Marii i jej męża Stanisława Domańskiego, po pomieszczeniach będzie się przechadzał Jan Matejko i może sam Rotmistrz Witold Pilecki.*
Od tamtej pierwszej wizyty zawsze już tak było, że zaproszenia na krótkie spotkania przeradzały się w wielogodzinne rozmowy, fascynujące opowieści Pani Marii, czasami przy akompaniamencie fortepianowym Pana Stanisława, o splatających się losach rodzin Giebułtowskich, Matejków i Serafińskich, a później także Witolda Pileckiego. Wrażenia słuchacza potęgowała jeszcze świadomość, że herbata podawana przez Panią Marię była przy tym samym stole, który dopiero co powrócił z wystawy w Instytucie Pileckiego w Berlinie, a przy którym Rotmistrz spisywał pierwsze karty słynnych Raportów zaraz po ucieczce z Auschwitz w 1943 roku.
*Panią Marię i Pana Stanisława spotykałem jeszcze bardzo często, podczas oficjalnych spotkań, czy też podczas upamiętniania rocznicy ucieczki rtm. Witolda Pileckiego z KL Auschwitz, kiedy to w Koryznówce kończył się coroczny konny rajd szlakiem ucieczki z Oświęcimia do Nowego Wiśnicza.
Każde z tych spotkań, z ludźmi o wyjątkowym uroku i kulturze osobistej, przepojonych wielkim patriotyzmem, przejętych losem kulturowego i historycznego dziedzictwa regionu, zmuszało do refleksji i pozostaną one na zawsze w mojej pamięci.
Ostatnim spotkaniom i rozmowom telefonicznym towarzyszyła wielka troska i niepokój o stan techniczny budynku oraz o to, aby dziedzictwo związane z Koryznówką mogło znaleźć właściciela i mecenasa w postaci instytucji publicznej.
*
Bardzo się ucieszyliśmy, kiedy po wielu miesiącach i występujących po drodze problemach, w październiku 2025 Koryznówka została zakupiona przez Samorząd Województwa Małopolska. Magiczne miejsce u podnóża wiśnickiego zamku związane z historiami dwóch narodowych bohaterów stało się własnością publiczną i częścią zasobów Muzeum Ziemi Tarnowskiej. Staraniem Samorządu Województwa Małopolska w bieżącym roku zaplanowane zostały gruntowne prace rewitalizacyjne, mające przywrócić dawny blask Muzeum Pamiątek po Janie Matejce Koryznówka, a turystom i młodzieży na nowo przypominać o ważnych postaciach związanych z naszą historią.
Dziękuję za to, że mogłem Panią poznać, był to dla mnie prawdziwy zaszczyt. Żałuję bardzo i trudno mi się z tym pogodzić, że tak nagle Pani odeszła i nie dane nam będzie się spotkać, w odnowionej już Koryznówce.
Pani Mario, niech spoczywa Pani w spokoju. *
info i zdjęcie: Facebook