Mieszkańcy os. Proszowskie domagają się planu miejscowego i wstrzymania „WZ”.
We wtorek 21 kwietnia w Urzędzie Miasta Bochni obyło się spotkanie mieszkańców osiedla Proszowskie z urzędnikami bocheńskiego magistratu w osobach zastępcy burmistrza Wojciecha Woźniczkę i miejskiego architekta Jolantę Pawlus. Spotkanie które prowadziła Marta Mrzygłód, przewodnicząca zarządu osiedla Proszowskie trwało blisko 2,5 godziny.
Dyskusja – momentami bardzo emocjonalna – skupiła się na przyszłości zagospodarowania północnej części miasta, a szczególnie terenów położonych między ulicami Partyzantów, Na Buczków, Na Kąty a rzeką Rabą. Obszar ten w ostatnich latach stał się areną konfliktu między interesem deweloperów a komfortem życia mieszkańców. O problemach nurtujących mieszkańców osiedla starano się na spotkaniu sygnalizować kolejny raz włodarzom miasta.
W imieniu mieszkańców głos zabrał Jecek Matrejek mówiąc o zaniepokojeniu lokalnej społeczności planami deweloperskimi (wydawanie tzw. wuzetek). Zwrócił uwagę na ogromne obciążenie lokalnej infrastruktury drogowej oraz brak spójnej wizji zagospodarowania tego rejonu miasta. Brak miejscowego planu zagospodarowania dotyczący dużej części osiedla i ma wpływ na rosnące lawinowo wydawanie WZ – warunki zabudowy - przy czym w miejsce domów jednorodzinnych powstaną budynki wielomieszkaniowe - (obecnie na osiedlu planowanych jest ponad sto lokali mieszkalnych). Jak mówił pan Jacek Matrejek –my się na tym terenie zagnieciemy. Miasto tłumaczyło, że w obecnej sytuacji gdy nie ma jeszcze miejscowego planu zabudowy, dla wszelkich wniosków inwestorów, jeżeli spełniają wymagania ustawowe, jest zobligowane wydać WZ.
Ważnym tematem dyskusji była miejscowa komunikacja, a szczególnie wyjazd na ulicę Proszowską czy Partyzantów gdzie wg jednego z mieszkańców ulicą Proszowską przejeżdża około 15 tysięcy pojazdów w ciągu doby. Poważnym problemem, na który zwracali uwagę mieszkańcy, jest niszczenie lokalnych dróg przez ciężki sprzęt budowlany obsługujący kolejne inwestycje. Skarżono się, że mimo obowiązujących ograniczeń tonażowych do 2,5 tony, na osiedlowe ulice regularnie wjeżdżają pojazdy znacznie przekraczające ten limit. W ocenie mieszkańców brakuje realnej kontroli oraz egzekwowania napraw zniszczonej nawierzchni przez deweloperów. Przedstawiciele urzędu zapewnili, że miasto będzie analizować możliwości wzmocnienia nadzoru nad ruchem ciężkiego sprzętu oraz skuteczniejszego egzekwowania obowiązku odtworzenia infrastruktury po zakończeniu prac budowlanych. Zastępca burmistrza miasta W. Woźniczka podkreślił, że problem jest znany i wymaga wypracowania bardziej stanowczych procedur.
W wypowiedziach pojawił się równie problem bezpieczeństwa powodziowego. Mieszkańcy, którzy od lat żyją w tej części Bochni, przypominali o powodzi z 2010 roku i podkreślali, że tamte doświadczenia wciąż budzą niepokój. Obawiają się, że podnoszenie terenu pod nowe inwestycje może zaburzyć naturalne stosunki wodne na osiedlu, zwiększając ryzyko zalewania starszych domów położonych niżej. Podkreślano, że każda ingerencja w ukształtowanie terenu – zwłaszcza na obszarach przylegających do doliny Raby – powinna być poprzedzona rzetelną analizą hydrologiczną, a nie opierać się wyłącznie na decyzjach wydawanych dla pojedynczych działek.
Pytano również o tzw. Drogę nad Rabą, która od lat jest uważana za ważny element układu komunikacyjnego północnej Bochni, a pozostaje w dalszym ciągu w sferze planów, co utrudnia wg mieszkańców sensowne myślenie o rozwoju tej części miasta. W odpowiedzi na te pytania architekt miejski Jolanta Pawlus poinformowała, że dopiero uchwalenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego pozwoli na realne zaprojektowanie parametrów nowych dróg oraz zabezpieczenie terenów pod infrastrukturę publiczną. Bez planu – jak zaznaczyła – miasto działa w warunkach ograniczonych możliwości, a inwestycje drogowe muszą być dostosowywane do istniejącej, często chaotycznej zabudowy.
W trakcie spotkania mieszkańcy zgromadzeni na sali podpisywali wniosek do burmistrza miasta domagający się szybkiego rozpoczęcia prac nad planem miejscowym. W piśmie proponują również wstrzymanie wydawania” wuzetek” do czasu jego uchwalenia.
K. Stompór