Kategoria: Bochnia - wydarzenia
Opublikowano: 2026-08-01 09:23:22 przez Czas2012

Tężnie to rozsadniki bakterii kałowych – alarmuje prof. Wolny‑Koładka - jak jest w Bochni?

Choć sezon wakacyjny w pełni, krakowskie tężnie solankowe świecą pustkami. Jeszcze rok temu uchodziły za modne miejsca rekreacji, a samorządy w całej Polsce prześcigały się w ich budowie. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Najnowsze badania mikrobiologiczne prowadzone przez prof. Katarzynę Wolny‑Koładkę z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie pokazują, że miejskie tężnie nie tylko nie mają właściwości prozdrowotnych, ale mogą stanowić realne zagrożenie dla zdrowia.

Ten temat poruszyliśmy już w 2025 roku gdzie zwróciliśmy uwagę na brak nadzoru sanitarnego i niepokojące wyniki badań w tężniach krakowskich. Nowe badania z 2026 roku potwierdzają alarmujące zeszłoroczne wnioski i każą myśleć również z obawą o naszej bocheńskiej tężni solankowej. Czerwcowa rozmowa w Radiu Kraków z prof. Wolny- Koładką wzmacnia alarmujące wnioski i potwierdza zagrożenie dla osób korzystających z tężni solankowych. Poniżej fragmenty:

Prof. Wolny‑Koładka zauważa, że zainteresowanie tężniami w Krakowie wyraźnie spadło:

Myślę, że ta moja obecność w mediach, to mówienie o zagrożeniach, jakie niosą ze sobą inhalacje w miejskich tężniach, dały efekt. Ludzie dostali informację, że jest faktycznie problem skażenia mikrobiologicznego.

Profesor podkreśla, że inhalacje w takich miejscach nie mają nic wspólnego z leczeniem:

Może najlepszym sposobem na poprawę zdrowia nie jest przychodzenie do mikrotężni, tylko szukanie pomocy w uzdrowiskach, wyjazd nad morze czy do kopalni soli w Wieliczce.

GIS: tężnie miejskie nie są lecznicze
W maju Rada Miasta Krakowa apelowała do Głównego Inspektoratu Sanitarnego o przygotowanie wytycznych dla miejskich tężni. GIS odpowiedział jasno: tężnie miejskie nie są obiektami uzdrowiskowymi i nie mają działania leczniczego. Prof. Wolny‑Koładka komentuje:

GIS nazwał je obiektami małej architektury zasilanymi solanką. To oznacza, że nie służą inhalacji i nie podlegają kontroli jak tężnie w uzdrowiskach.

W praktyce oznacza to jedno: nikt nie bada jakości solanki ani aerozolu, a zarządcy nie mają obowiązku przeciwdziałać skażeniom.

Z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej

Ekspertka od miesięcy prowadzi własne badania. Wyniki są jednoznaczne:

Nikt poza mną nie bada, jakie drobnoustroje znajdują się w solance i w mgiełce. Moje badania pokazują, że z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej.

Wymiana solanki raz w sezonie nie przynosi żadnych efektów:

Analizy po wymianie solanki nie wykazały poprawy. Konstrukcja jest stale zanieczyszczana, m.in. przez ptaki, które przesiadują na tężniach i zanieczyszczają solankę odchodami.

Najbardziej alarmujące są najnowsze pomiary:

We wszystkich krakowskich tężniach bakteria E. coli jest w solance na poziomie wyższym niż w Zalewie Nowohuckim czy w rzece Dłubni.

To nie wszystko:

W mgiełce dookoła tężni stwierdzam więcej bakterii kałowych niż w oborach, które badałam kilka tygodni temu. To są wyniki porażające.

Aerozol, który wdychają użytkownicy, jest więc skażony bardziej niż woda w rzece obciążonej ściekami i spływami rolniczymi.

ZZM zmienia narrację, ale problem pozostaje
Zarząd Zieleni Miejskiej ogłosił, że nie będzie budował nowych tężni i prosi mieszkańców, by nie zgłaszali takich projektów do budżetu obywatelskiego. Jednak istniejące instalacje nadal działają i generują koszty. Prof. Wolny‑Koładka ocenia działania ZZM krytycznie:

To, co robi ZZM, to prace porządkowe: zamiatanie liści, opróżnianie koszy, płukanie tarniny. To jest dalekie od tego, co powinno się robić, aby wyeliminować skażenie mikrobiologiczne.

Te obiekty powinny być wygaszane
Profesor przedstawia jednoznaczną rekomendację:
Istniejące tężnie powinny być wygaszane. Nowe nie powinny być budowane. Nie są prozdrowotne, generują koszty i mogą stanowić zagrożenie zdrowotne.

Najbardziej narażone są osoby, które dotąd najczęściej korzystały z tężni:

Seniorzy, dzieci, osoby leczone pulmonologicznie, osoby z obniżoną odpornością — takie osoby naprawdę nie powinny tam przychodzić.

Moda na tężnie w Polsce trwa ale samorządy pytają o pomoc
Choć w Krakowie świadomość rośnie, w innych częściach kraju tężnie nadal powstają. Profesor przyznaje:

Samorządy z całej Polski, a nawet z Niemiec, kontaktują się ze mną w sprawie tężni. Wszędzie dzielę się wynikami i obserwacjami.

GIS zamknął temat, ale nie zamknął problemu

Prof. Wolny‑Koładka podsumowuje:

GIS wydał rekomendacje i zamknął temat. Ale nie zamknął problemu. Instalacje nadal funkcjonują, a nikt nie musi ich kontrolować.” ... „Chodźmy na spacery do lasu, jeździjmy nad polskie morze. Może niekoniecznie do mikrotężni solankowych w mieście.

Całość dostępna TUTAJ

A jak jest w Bochni?

W kontekście powyższych danych, wynikających z badań na krakowskich tężniach solankowych czasbochenski.pl rozmawiał z zastępcą burmistrza miasta p. Wojciechem Woźniczką oraz z pełniącą obowiązki zastępcy dyrektora Wydziału Inwestycji i Gospodarki Komunalnej Aldoną Słowik na temat bocheńskiej tężni i jej bezpiecznego użytkowania przez mieszkańców Bochni.

Podczas rozmowy przedstawiciele miasta odnieśli się do obaw dotyczących potencjalnych zagrożeń zdrowotnych związanych z funkcjonowaniem tężni w Bochni. Jak podkreśliła A. Słowik dotychczas nie odnotowano zgłoszeń od mieszkańców o problemach zdrowotnych, a pracownicy obsługujący obiekt „nie chorują w ogóle”. Jednocześnie rozmówcy przyznali, że w Polsce pojawiły się doniesienia o wykryciu bakterii, m.in. E. coli, w tężniach w Krakowie. Wskazano, że źródłem zanieczyszczeń mogą być czynniki atmosferyczne, ptasie odchody czy zanieczyszczenia solanki przez użytkowników.

Dyrektorka wydziału podkreśliła, że konstrukcja tężni w Bochni oparta na tarninie jest bezpieczna, ponieważ krzew „impregnuje się solanką” i nie dopuszcza do rozwoju bakterii, co potwierdzono w ocenie specjalistów po pierwszym roku działania obiektu . Miasto wykonywało już wcześniej badania świeżej solanki – wyniki były prawidłowe.

Władze miasta poinformowały, że obecna wymiana solanki jest planowa, wykonywana co roku w lipcu, a nie reakcją na medialne doniesienia. Po wymianie zostanie przeprowadzony pomiar bazowy, a następnie – po około dwóch miesiącach – badania porównawcze, aby ocenić, jak zmienia się jakość solanki i aerozolu w trakcie sezonu. Na wiadomość, że radni będą domagali się dostępu do wyników badań zastępca burmistrza W. Woźniczka zadeklarował: „Tak, zrobimy te badania, proszę uspokoić opinię publiczną i radnych” . Miasto zapowiedziało, że po wykonaniu badań przedstawi wyniki i podejmie decyzje dotyczące ewentualnego zwiększenia częstotliwości wymiany solanki w kolejnych latach.

K. Stompór