JESZCZE O DĘBACH KATYŃSKICH
Poniżej felieton jednego z naszych czytelników nawiązujący treścią do tekstu jaki ukazał się początkiem kwietnia Jak dęby katyńskie przeszkadzały Lidlowi - sprawdź!, mówiący o zniszczeniu i wycince drzew pod nową inwestycję przy Kopalni Soli w Bochni. Nie tylko wycięto część pasa robinii akacjowatych ale i zniszczono kilka dębów katyńskich.
,,Nie chcem, ale muszem”, jak zwykł mawiać klasyk, skreślić tę parę słów, albowiem śledząc wpisy pod tekstem Pana Dominika Zwierniaka łatwo dostrzec, iż Szanownym P.T. Komentatorom, znika z pola widzenia pewien aspekt sprawy, kto wie czy nie najważniejszy.
Co do sposobu upamiętnienia – pełna zgoda; to przykład niekompetencji i bezmyślności. Brak wyobraźni i elementarnej umiejętności przewidywania jest wręcz zaskakujący. Jednakże w żaden sposób i w żadnym stopniu nie umniejsza to roli i znaczenie dębów. One upamiętniają męczeństwo Synów Narodu Polskiego i z tej racji należy im się poszanowanie. Wydaje się więcej jak pewnym, że istnieją przepisy gwarantujące ochronę takim obiektom – symbolom, przewidujące sankcje karne w razie ich naruszenia. Rzecz jasna w praktyce mogą one pozostawać tylko na papierze. Chociaż… niekoniecznie. Spróbujmy bowiem wyobrazić sobie, co by się stało, gdyby coś podobnego przytrafiło się któremuś z obiektów upamiętniających martyrologię naszych – jak to raczył był ująć Jan Paweł II - ,,starszych braci w wierze”. Czyż polskie, a może i zagraniczne media nie podniosłyby krzyku? Nie zatrzęsły się z oburzenia? Czy minister sprawiedliwości osobiście nie dopilnowałby, aby niezawisłe sądy przykładnie ukarały sprawców? Czy najwyżsi urzędnicy w państwie nie musieliby na dywanikach ambasady USA (i jeszcze jednego kraju) tłumaczyć się, kajać i błagać o wybaczenie? Może i sama Komisja Europejska dałaby wyraz ,,głębokiemu zaniepokojeniu”, a prasa światowa znów skwapliwie donosiłaby o kolejnym akcie polskiego antysemityzmu zasysanego jak wiadomo z mlekiem matki przez kolejne generacje Polaków. Sądzę, że i polscy biskupi z kardynałem o budzącym respekt nazwisku na czele stanęliby na wysokości zadania nakazując księżom odprawienie nabożeństw przebłagalnych wraz z intencją o przemianę serc sprawców-grzeszników, a wiernym świeckim zalecając dzień pokuty i postu tudzież nawiedzenie synagogi.
Tak by to pewnie mniej-więcej mogło wyglądać, gdyby chodziło o upamiętnienie… no, wiadomo kogo. Ale, że chodzi tylko (?) o upamiętnienie tubylców z jakiegoś podrzędnego, znaczącego mniej niż niewiele kraiku, w dodatku położonego w tej gorszej, niecywilizowanej części Europy, których ktoś, gdzieś, kiedyś ukatrupił… ? A któżby się czymś takim przejmował! Od dawna nie jest tajemnicą, że Polakom można śmiało i bezkarnie chodzić po głowach, ba! – można nawet im na te głowy na…ć. A czemuż by nie? Skoro sami na to pozwalają.
Dąb Polski