Miszalski odchodzi, Rada pozostaje
No i stało się! Aleksander Miszalski został odwołany ze stanowiska prezydenta Krakowa w wyniku wczorajszego referendum. Stało się to niemal w drugą rocznicę sprawowania urzędu przez Miszalskiego.
Frekwencja była nico niższa od spodziewanej i wyniosła 29,99% To wystarczyło aby odwołać prezydenta, za czym głosowało niemal 98% biorących udział w referendum.
Ocalała natomiast Rada Miasta, do której odwołania zabrakło jedynie 3 tys. glosów. Wszystkich głosujących było 175 212, nie licząc kilku głosów nieważnych..
Aleksander Miszalski musi opuścić krakowski Magistrat z dniem oficjalnego ogłoszenia wyników. Jego miejsce zajmie komisarz wyznaczony przez premiera.
Referenda jako element demokracji nie są w naszym kraju popularne, z reguły frekwencja jest na nich niższa niż wymagana przepisami. Jenak wczorajsze, krakowskie referendum jest bardzo ważnym sygnałem dla każdego z nas: pokazuje nam naszą siłę sprawczą, nie tylko przy okazji wyborów. Widzimy jak na dłoni, że jeśli zechcemy, możemy nietrafione wybory skorygować w dowolnej chwili.
To również ważny sygnał dla rządzących. Nie jesteście tutaj na wieczność, nawet na tę „wieczność” trwającą pięć lat. Wsłuchujcie się w głos obywateli i realizujcie ich oczekiwania. Oni patrzą na was, nie tylko w chwilach „kiełbasy wyborczej”.
Warto przypomnieć, że równocześnie z akcją zbierania głosów pod żądaniem referendum przez krakowską grupę Jana Hoffmana, również u nas w Bochni odbywała się kampania referendalna. Krąg osób skupionych wokół Joanny Solak chciał odwołania urzędującej burmistrz Magdaleny Łacnej. Bochnianom jednak nie udało się zebrać wymaganej prawem liczby głosów poparcia.
Info: krakow.naszemiasto.pl
foto: Magiczny Kraków