Kategoria: Bochnia - wydarzenia
Opublikowano: 2017-04-24 17:22:30 przez system

Lodowisko w Proszówkach-optymizm po sezonie

Zakończył się właśnie sezon lodowiska w Proszówkach. Ostatnio ten rodzaj inwestycji był dość mocno krytykowany. Czy opłaca się utrzymywać taki obiekt? Czy mieszkańcy w ogóle korzystają z takiej zimowej rozrywki? Jakie rezultaty można zauważyć po zmianach mających miejsce dwa lata temu, zapytaliśmy Dyrektora Krytej Pływalni w Proszówkach Mariusza Zająca.

Red:* *Panie Dyrektorze, czy utrzymywanie lodowiska w takiej miejscowości jak Proszówki ma jakiś sens? Pojawiają się zarzuty, że to kosztowne widzimisię i fatalnie zarządzana rozrywka. Takie lodowisko to tylko chwilowa, sezonowa atrakcja.

Mariusz Zając: Z jednej strony mogłoby się wydawać, że to prawda ale jednak nasze lodowisko cieszy się dużym zainteresowaniem mieszkańców gminy Bochnia, powiatu, ale nie tylko. Coraz chętniej odwiedzają nas osoby także z Tarnowa czy Krakowa. Wielką satysfakcję stanowi fakt, iż z roku na rok powiększa się liczba naszych klientów.

Red:* „Powiększa się”? Ile osób skorzystało z lodowiska w tym sezonie? *

M.Z: Liczba sprzedanych biletów w sezonie 15/16 wyniosła 14 688, sezon 16/17 to już 19 262 sprzedanych biletów. Warto dodać, że liczby nie pokazują wszystkich wejść, ponieważ są klienci, którzy wchodzili bezpłatnie, jak dzieci z domu dziecka czy uczestnicy świetlic wiejskich.

Red: Ponad 19 tys. to sporo ale bilety są tylko biletami. Jak to wygląda w przypadku finansów? Czy taka liczba sprzedanych biletów w ogóle bilansuje finansowo taką rozrywkę? Pamiętamy jeszcze zmiany regulaminu, które nie wszystkim się podobały...

M.Z: Zmiany w regulaminie i nie tylko to zamierzchłe czasy. Zdarzały się osoby, które w tych zmianach widziały klęskę lodowiska, a nawet jego likwidację. Jak się okazało, dzięki nim poprawiła się jakość tafli lodu, zwiększyła frekwencja wśród klientów oraz finalnie polepszyły się wskaźniki finansowe.

Wskazując konkretnie:

Sezon 2014/2015 zakończył się średnim utargiem dziennym w wysokości – 1 452 zł

Sezon 2015/2016 – 2 779 zł

Sezon 2016/2017 – 3 025 zł

Te dane jasno pokazują, że lodowisko ma się dobrze, a nawet coraz lepiej.

Red: Pojawiają się liczne zarzuty, że w latach swojego poprzednika lodowisko także miało się dobrze czy nawet lepiej. Ma Pan rozeznanie jak to wyglądało kiedyś? Jak wówczas wyglądała kondycja finansowa lodowiska zanim Pan zaczął kierować tym obiektem?

M.Z: Sięgając do informacji z lat poprzednich wyniki na zakończenie sezonu wyglądały następująco: dochód lodowiska w roku 2013 wyniósł: - 45 587 zł czyli Gmina musiała dopłacić do tej inwestycji ponad 45 tys. złotych. 2014 dochód wyniósł: - 141 416 zł czyli starty były już kolosalne przekraczające 140 tys. zł. W 2015 straty zmalały do minimum. Dopłaciliśmy do lodowiska tylko 915 zł. Za ten sezon 2016/17 zamiast deficytu i strat mieliśmy dochód: + 35 800 zł. Dlatego sam Pan redaktor rozumie, że zmiany były konieczne.

Red: Skąd nagle taki dochód i wynik na plus? Czemu lodowisko otwiera Pan dopiero w grudniu? Pana poprzednik otwierał lodowisko ponoć wcześniej?

M.Z: „Ponoć” to dobre stwierdzenie, zazwyczaj było otwierane również w grudniu, a wcześniej było otwierane, np. przed wyborami, czyli w listopadzie. M.in. takie decyzje sprawiały, że lodowisko miało takie straty. Największym kosztem w utrzymaniu lodowiska jest prąd, jest on konieczny do utrzymania przez agregaty temperatury minusowej na tafli lodu. Miesiące, o których Pan wspomniał charakteryzują się temperaturami dodatnimi lub potrafią znacząco się wahać. Reasumując, czym cieplej, tym większy pobór prądu, dlatego grudzień jest najlepszym miesiącem na uruchamianie lodowiska, bo prawdopodobieństwo utrzymania się temperatur minusowych jest największe.

Red: Co przyciąga okolicznych mieszkańców na tutejsze lodowisko?

M.Z Ten sezon rozpoczął się pokazem mistrzów jazdy figurowej, co spotkało się z aplauzem licznie zgromadzonych widzów. Dzięki podjęciu współpracy z firmą Kinder Pingui otrzymaliśmy sprzęt na lodowisko o wartości blisko 8 000 zł. Były to pingwinki do nauki jazdy oraz kaski, a oprócz tego, w ramach współpracy, mieliśmy zagwarantowaną reklamę
w radiu Eska. W roku 2016 zakupiliśmy także 66 par łyżew. Z pewnością ostatni sezon można zaliczyć do najlepszych w historii krytego lodowiska w Proszówkach.

W przyszłym sezonie planowane są nowe atrakcje, które także powinny przypaść do gustu naszym klientom zwłaszcza tym najmłodszym. Korzystając więc z okazji, zapraszam już wszystkich na nasze lodowisko w przyszłym sezonie.

Tekst sponsorowany